Zanosiło się na to od dawna. Minister Połczyńska-Nałęcz ustawiła się w niewdzięcznej roli tej, która jest za a nawet przeciw. Zaskoczyła formą odejścia – powiadomieniem o decyzji za pośrednictwem wpisu internetowego, a nie w oficjalnie ogłoszonym komunikacie.
Cóż, zdarza się czasem i gorzej, zwłaszcza w organizacjach społecznych, gdzie nie obowiązuje kodeks pracy i grasuje wypalenie jako motyw rezygnacji. Niecierpliwość bywa w tych wypadkach doradcą.
Czasem aktywni ludzie nagle znikają, zrywają wszelkie kontakty, zachowują się tak, jakby się zapadli pod ziemią. Trzeba się z tym pogodzić – nikogo nie można zmusić do świadczenia swojej energii na rzecz jakiejś większej czy mniejszej grupy.
Tomasz Miłkowski
