W „Dziedzictwie”, na kanwie powieści „Dwór” i „Spuścizna” Singera, z Teatru Żydowskiego w Warszawie, scenę dzieli szyba – przezroczysta, a jednak prawie nie do przejścia – pisze Andrzej Piątek w relacji z 5. Festiwalu Arcydzieł – 64. Rzeszowskich Spotkań Teatralnych w Teatrze Siemaszkowej w Rzeszowie.
Przed szybą – społeczność polska. Za nią – żydowska. By przejść na drugą stronę, trzeba się przecisnąć przez wąską szczelinę
A do tego taniec – zbliżenie, odpychanie. Przy muzyce, która brzmi jak modlitwa
Klimatyczną opowieść o końcu starego porządku, istotności korzeni, szukaniu nowych tożsamości, Robert Talarczyk zamyka w przestrzeni, w której przeszłe życie powraca jako wspomnienia.
Niespiesznie mówi o dziedzictwie skomplikowanym i niejednoznacznym, rozdarciu między ortodoksyjnym wychowaniem, a koniecznością istnienia inaczej w świecie nowym.
Wszystko, co wydawało się stałe – tradycja, modlitwa, język – okazuje się przemijające.
Jeśli coś ocaleje, to pamięć, głos przeszłości, które zostaną, nawet gdy ktoś spróbuje odciąć się od swoich korzeni.
Myśl, będąca całościowym przesłaniem, jest prosta: Możemy przekroczyć szybę – zmienić język, nazwisko, kraj, zawód, ale nie wymażemy nigdy, skąd przyszliśmy.
Konkursowo na 5. Festiwalu Arcydzieł na werdykty czekają jeszcze „Faust” Goethego, „Dżuma” Camusa, „Betlejem polskie” Rydla i „Iwona, księżniczka Burgunda” Gombrowicza – z Teatrów: Siemaszkowej w Rzeszowie, Kameralnego w Bydgoszczy, Osterwy w Lublinie i Polskiego w Bielsku – Białej.
Andrzej Piątek
N/z Scena zbiorowa z „Dziedzictwa”.
Fot. Archiwum Teatru Żydowskiego w Warszawie.
