Wulkan energii. Wciąż w pędzie. Co najmniej pół tysiąca piosenek w repertuarze, także te najbardziej pamiętne Danuty Rinn (Gdzie ci mężczyżni) czy Sławy Przybylskiej (Pamiętasz, była jesień). Od pewnego czasu można ją spotkać w różnych miejscach w Warszawie, kiedy pojawia się z recitalem „150 lat na scenie” (ten nieco tajemniczy tytuł wyjaśnia się pod koniec spektaklu). To okazja do wspomnień i powrotu do przygód teatralnych, filmowych, kabaretowych, których nie brakowało w jej pracowitym życiu.
Ponad pół wieku minęło od czasu, kiedy Ewa Florczak, utalentowana dziewczyna ze Śląska ukończyła warszawską szkołę teatralną i to rocznik nie byle jaki, wyjątkowy. Dość przypomnieć, że na tym samym roku studiowały nieżyjąca już niestety Gabriela Kownacka, Krystyna Janda, Sławomira Łozińska, Joanna Szczepkowska czy Ewa Ziętek. Pracowali z nimi mistrzowie, Jan Świderski, Zbigniew Zapasiewicz, których podpatrywały na scenie. Dla Ewy najważniejszy był Aleksander Bardini, który uczył interpretacji piosenki. To on rekomendował młodziutką wtedy aktorkę do powstającego Teatru na Targówku – zaraz po studiach stała się gwiazdą musicalowego teatru Mariana Jonkajtisa. Potem przyszedł czas Kwadratu, kabaretów, wojaży.
Podczas recitalu aktorce towarzyszą Marcin Mazurek – pianista Teatru Wielkiego i Wojciech Starostecki – aktor(łac. actor), osoba grająca jakąś rolę w teatrze lub fi... More, prezenter i reżyser, który pilnuje tzw. timingu, bo Ewa może wspominać znacznie dłużej niż przewiduje scenariusz. Na taki podwieczorek, bo recital zaczynał się o 16.00, zajrzałem do Śródmiejskiego Domu Kultury na Smolnej, do małej, ale sympatycznej salki, w której zgromadziły się przede wszystkim bywalczynie Domu, w tym sporo rówieśnic Ewy Florczak, oddające się wspomnieniom z własnej młodości. Toteż doskonale wyłapywały sygnały związane z latami, które dawno już minęły, kiedy na ekrany wchodził wciąż oglądany przez następne generacje serial „07 zgłoś się”. Przyniósł artystce niebywałą popularność. Nic dziwnego, że piosenką z tego serialu zakończyla recital. Wcześniej zachwyciła brawurowym wykonaniem 12 znanych piosenek w 5 minut.
To było nostalgiczne spotkanie, które rozbudziło apetyt na następne. Kto wie, przy tak bujnym repertuarze pewnie nie byłoby trudno zaproponować kolejną wycieczkę przez sceny, lata i piosenki.
Tomasz Miłkowski
