Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Groteskowe memento

Andrzej Piątek pisze o spektakluAndrzeja St. Dziuka „Akt Przerywany, czyli Teatr Nie(konsekwencji)”, na podstawie tekstów Tadeusza Różewicza, w Teatrze Witkacego w Zakopanem:

Czy cywilizacja częściej czymś nas obdarowuje, czy częściej nam szkodzi? A co zrobić, by nie szkodziła? Niewiele, skoro sami zapętliliśmy się (zostaliśmy zapętleni) w taki „postęp”. Tą myślą Różewicz i Dziuk dzielą się z nami i bawią groteskowo.

To groteskowe przedstawienie dotyczy „szkodliwości postępu”, w kontekstach naszej kondycji i „małej stabilizacji”. Miejscem rozważań – przekornym, cynicznym i ironicznym, jest teatr. Jako skupisko niemożności, złudzeń i niewyzyskanych możliwości.

W tym miejscu wspólnym i architektonicznie szczególnym w Zakopanem, współuczestniczymy w scenach, wybranych przez Dziuka ze smakiem i przekorą, z „Naszej małej stabilizacji”, „Aktu przerywanego”, „Wyszedł z domu”, „Teatru Niekonsekwencji”, „Rajskiego ogródka”, „Co tu macie”, „Spadania, czyli o elementach wertykalnych i horyzontalnych w życiu człowieka współczesnego”. Ukojenia naszym rozbieganym myślom dostarcza Koncert klawesynowy op. 40 Allegro molto Henryka M. Góreckiego.

Spektakl Dziuka to pojedyncza, wielka, trwająca nieprzerwanie, wspólnotowa scena zbiorowa, z udziałem aktorów: Joanny Banasik, Piotra Łakomika, Agnieszki Michalik, Katarzyny Pietrzyk, Marka Wrony, Krzysztofa Wnuka, Krzysztofa Najbora, Kamila Jońskiego, Doroty Ficoń i Adrianny Jerzmanowskiej, którzy tylko na krótko znikają w kulisach. Widzowie – współuczestnicy zdarzenia wytrwale cały czas siedzą pośrodku sali na obrotowych krzesełkach i śledzą, myślowo współuczestniczą w akcji.

Aktorzy grają pod ścianami, na przemieszczanych wozach (cyrkowych?), które mogą symbolizować niepoprawną kpinę z nas i nasz zamiar ucieczki z przestrzeni ludzkiego poddania cywilizacyjnemu pędowi. Sceny z poszczególnych różewiczowskich utworów, są podporządkowane prowokacyjnie próbie zamyślenia człowieka choć przez chwilę nad światem, rozpędzonym i pędzącym (donikąd?).

Wodzirej – przewodnik przemawia do widzów – współuczestników zdarzenia, z drabiny – podnośnika. Próbuje scalić i tłumaczyć to, co się dzieje wokół. Tę z pozoru rozbitą, wielowarstwową akcję. Pełną sytuacji i scen, zaludnianych postaciami z różnych przestrzeni literackich autora skompilowanych utworów, przetrawionych wyobraźnią inscenizatora.

Krzysztof Łakomik bierze tu na siebie szczególną i niemałą odpowiedzialność za ogarnięcie i czytelny przekaz przesłania o niewolniczym poddaniu człowieka machinie cywilizacyjnego zniewolenia, z iskierką nadziei na przyhamowanie. Wywiązuje się z powierzonej mu misji znakomicie. Widzowie są myślowo skupieni, zaintrygowani, przez długi czas współobecni.

Cała scenografia Rafała Zawistowskiego, prócz obrotowych krzesełek pośrodku sali dla widzów – współuczestników, to właściwie jedynie te wozy z różnym wyposażeniem wciągane przez statystów, na których aktorzy rozgrywają różewiczowskie sceny, podporządkowane zamysłowi Dziuka o ludzkim zapętleniu w „obłęd postępu”, w ramach różewiczowskiej „zabawy”.

Najważniejszy w spektaklu jest tekst. Mówiony czytelnie, z nie narzucającą się sugestywnością. Ironicznie i groteskowo. Ze smakiem ekspresji i momentami nadekspresji. Postacie z różnych różewiczowskich światów mówią tekstem, który na różne sposoby umożliwia im zaistnienie na scenie. Używają też perfekcyjnie w tym celu swoich ciał i innych środków interpretacji oraz stylizowanych kostiumów, które są dla ich ciał czymś w rodzaju, „naturalnej powłoki”.

W tym różewiczowskim przedstawieniu Dziuka roi się od zamierzonych sprzeczności i niedorzeczności. Tak, że trudno ustalić kolejność i dokonać rekonstrukcji wydarzeń. Wydaje się, że Różewicz i Dziuk kpią i naśmiewają się z widzów – współuczestników zdarzenia, intrygują czymś, prowokują opisami czegoś, chcąc dać do zrozumienia, że w sumie nie jest to i tak takie ważne.

Nic tu nie jest opowiadane dosłownie, całkiem wprost i całkiem serio. Tylko z lekkim, ironicznym uśmieszkiem i puszczaniem oka. Z założeniem, że więcej niż na scenie, powinno dziać się w naszej wyobraźni. W przestrzeni tej łatwiej o zrozumienie, dlaczego – przykładowo – drzwi z lewej strony prowadzą w prawo, drzwi z prawej – w lewo.

Dziuk subtelnie i językiem współczesnego teatru dotyka też dość zamierzchłych różewiczowskich rozważań o granicach i możliwościach teatru. Tego, co „sceniczne” i „niesceniczne”. Nie próbuje na to odpowiadać. Po co? Skoro widz, współuczestnik zdarzenia teatralnego, ma wyobraźnię?

Andrzej Piątek

Fot. Iwona Toporowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.