Przejdź do treści
tinder polska

Prime Time

„Pan jest moim pasterzem,/ nie brak mi niczego” – te słowa dobiegają z półmroku sceny na samym początku spektaklu. A potem ciąg dalszy psalmu Dawidowego: „Chociażbym chodził ciemną doliną,/ zła się nie ulęknę,/ bo Ty jesteś ze mną”.

To rodzaj motta, wyznania wiary w sensowność podjętej misji reporterskiej, bo roztacza nad nią parasol ochronny najwyższa zwierzchność.

Do tego psalmu wróci jeszcze bohater pod koniec swojego monologu. Na razie ujrzymy go w głębi sceny, półnagiego, zwiniętego w kłębek, jak ludzki zewłok, tyłem do widowni.

Jest już po wszystkim. Jego misja dobiegła ostatecznego kresu. Teraz może z drugiego brzegu spojrzeć na swoje życie.

To właśnie on, reporter, który przeżył tylko 48 lat, dzieląc los tylu innych poległych korespondentów wojennych, którzy nie bacząc na własne bezpieczeństwo trwali przy swoim posłannictwie. Badali narodziny zła, starali się zrozumieć jego źródła i przestrzegali ludzkość przed powtarzaniem wciąż tych samych błędów. Brzmi to wzniośle, ale to motywacja, którą wciąż się spotyka w zwierzeniach korespondentów albo we wspomnieniach tych, którzy już nie powrócili z misji.

Choć z drugiej strony pojawia się w nich też motyw „konkurencyjny” – to potrzeba ryzyka, która działa jak narkotyk i nie pozwala już żyć w spokoju, w cieple domowego ogniska, tylko każe wciąż gnać po najbardziej niebezpiecznych krańcach świata. Na podobne wyznania natknąć się można w monodramie Agnieszki Przepiórskiej „Wojna to tylko kwiat” (2016, tekst Piotr Rowicki), którego bohaterka wciąż pędzi do przodu, próbując zaprzeczyć naturze świata i naturze wojny.

„Skąd się bierze zło? Dlaczego ciągle ma się tak dobrze? Jak to się dzieje, że nie potrafimy mu zaradzić? W imię jakich korzyści pozwalamy, aby wciąż i wciąż ożywało w niby nowej, a przecież stale tej samej, okrutnej, pozbawionej humanizmu formie?” – takie przesłanie kierują do widzów twórcy tego monodramu. To jasna zapowiedź, że nie idzie tu o odtworzenie drogi życiowej sławnego korespondenta wojennego, Waldemara Milewicza (1956-2004), który zginął wraz z ekipą TVP w zamachu terrorystycznym w Iraku. To właśnie rozprawa ze złem, której autorka Wiesława Sujkowska gromadzi wiele mrożących krew w żyłach przykładów okrucieństwa wojny. Sławomir Grzymkowski, który stara się grać powściągliwie w tych chwilach, kiedy wspomina o popełnianych zbrodniach, wynaturzeniach, zezwierzęceniu, daje się ponieść emocjom. Bo jak zaakceptować takie zło, za którym – niezależnie od okoliczności – zawsze stoi konkretny człowiek. Bohater monodramu nie znajduje słów przebaczenia dla wojennych mordów i gwałtów, nie znajduje rozgrzeszenia dla wojen, nie widzi w nich żadnej drogi naprawy świata.

Wygląda na to, że misje reporterskie przyniosły mu jednak rozczarowanie, nie pozwoliły wytłumaczyć, dlaczego ludzie ulegają pokusie czynienia zła. W pierwszej części swojej opowieści wraca bohater do lat swojej młodości. Grzymkowski ciepło wspomina rodzinne Dobre Miasto, które Milewiczowi jawiło się jak pępek świata, Przypomina młodzieńcze marzenia o dziennikarstwie, a potem reporterce wojennej. Układa się to w świadomie obraną drogę, która jednak obok satysfakcji tropienia i wyjawiania światu prawdy, przynosi bezmiar goryczy. Część tego rozgoryczenia zawiera już tytuł monodramu – „Prime Time”, czyli główne pasmo telewizyjnej oglądalności.

Kiedy zaczyna się jakaś nowa wojna – tłumaczy bohater – widzowie z zainteresowaniem i rosnącym lękiem śledzą jej losy. Czekają na korespondencje z frontu, a potem na coraz to mocniejsze sceny przemocy. Z czasem jednak nowa wojna traci smak nowości, powszednieje, zainteresowanie widzów odpływa. Może powrócić tylko w wyjątkowych wypadkach, na przykład wtedy, kiedy w jakimś dalekim kraju, trawionym krwawymi porachunkami zwaśnionych stron, zginie sławny reporter. To właśnie przypadek bohatera tego monodramu, który wie, że do „głównego pasma” wróci tylko jako ofiara.

Tomasz Miłkowski

PRIME TIME, monodram Sławomira Grzymkowskiego, tekst Wiesława Sujkowska, reżyseria Anna Sroka-Hryń, produkcja Piotr Duda, muzyka Robert Siwak, reżyseria światła Paulina Góral, realizacja światła Maciej Pachota, scenografia i kostiumy Julia Szeweluk, zdjęcia David Tejer, grafika Marek Twardowski, promocja Gabriela Figura, koordynacja Agnieszka Paszko, premiera Centrum Kultury PROM w Warszawie, 13 października 2022.

Spektakl powstał w ramach programu OFF Polska organizowanego przez Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

[Poszerzona wersja recenzji pt. „Czego szuka korespondent wojenny?” opublikowana w „Przeglądzie” 2022 nr 47]

Leave a Reply