Wiesław Komasa w gdańskim Teatrze w Oknie

17 września w Teatrze w Oknie pojawi się mistrz monodramu Wiesław Komasa ze swoim „Różewiczograniem”. Planowany był udział artysty w ubiegłorocznej edycji Monoteatru w Oknie poświęconej w całości Tadeuszowi Różewiczowi, ale wtedy się nie udało. Można więc zapowiadany spektakl Wiesława Komasy potraktować jako uzupełnienie tego pięknego festiwalu „Okno na Różewicza”.

O spektaklu Komasy piszę w książce „Różewicz solo” („Yorick” nr 87, specjalne wydanie), a poniżej przytaczam z okazji zapowiedzianego spektaklu tekst, który powstał po jego premierze „Za późno pan przyszedł” [Dziennik Trybuna, 2 listopada 2015].

Za późno pan przyszedł

Pojawia się jak jeden z nas, wychodzi z boku, coś mówi, trzymając w ręku komórkę, ale tak sugestywnie, że gwary publiczności milkną i po chwili można już rozpoznać znajomy tekst z wywiadu Bohatera z Dziennikarzem, który wieńczy Różewiczowską „Kartotekę”. Zbieg okoliczności, dzień po zakończonych wyborach parlamentarnych, sprawiał, że sławna kwestia: „Kto ma o piątej rano poglądy polityczne?” nieoczekiwanie zaktualizowała się, jak to w teatrze bywa – przybrała kolory chwili.

Bohater ubrany jest w wysłużoną zieloną kurtkę, trochę wojskową, trochę harcerską, znak rozpoznawczy generacji powojennej. Ale zabieg Wiesława Komasy nie polega na tym, że opowiada „Kartotekę” od końca – mijałoby się to z celem, bo przecież „Kartoteka” nie ma właściwie końca ani początku, jej budowa jest kolista. Fragmenty rozmowy z Dziennikarzem stanowią w tym spektaklu ramy opowieści Bohatera, który słowami „Kartoteki”, tomu „Matka odchodzi” i wierszy Tadeusza Różewicza spowiada się ze swojego życia, szuka w nim sensu, punktów zwrotnych i spoiwa wiążącego go z innymi, w szczególności z matką i ojcem.

Kiedy Bohater kończy już rozmowę i staje w centrum sceny, znajduje przewrócone krzesło. Podnosi je i z niemałym trudem, w swoistej walce z oporem materii siada na nim. Od tej pory, niemal do końca przedstawienia tkwi na nim niczym przyśrubowany, choć niekiedy młodzieńczym gestem, zamachem rąk stwarza sugestię ruchu jak ktoś, kto zrywa się gwałtownie do lotu.

„Różewiczogranie” to spektakl silnie zakotwiczony w świecie poetyckim Tadeusza Różewicza, artysta rysuje odrębność autora „Kartoteki”, jego wyczulenie na detal, zmysłowe niuanse, zdolność rejestrowania sytuacji i zachowań, a z drugiej strony pokorę kogoś, kto wie, że nie sposób przekazać komuś drugiemu swego doświadczenia – jak powiada Bohater – „Nie można przekazać tego, co jest najważniejsze”. Spektakl ujawnia nieustanne zmaganie się Bohatera z pamięcią, natłokiem obrazów i wspomnień, daremne dążenie do wyjaśnienia swoich zachowań i związków z innymi. Ale choć nie będzie możliwe zgłębienie do końca natury tych doświadczeń, to jednak mimochodem, tworzy Komasa katalog pokoleniowych pytań, wątpliwości, dążeń, a nawet olśnień. Autentyzmem tchnie zaczerpnięta z „Kartoteki” scena z Wujkiem, w której Bohater składa hołd prawdzie.

W centrum tego spektaklu pozostają relację Bohatera z najbliższymi, z Matką z Ojcem, trwające wiele lat zabiegi o ich akceptację i zrozumienie, czym się właściwie zajmuje. To już nie tyle Bohater z „Kartoteki”, figura stworzona na użytek sceny, ale Autor, ten piszący i ten mówiący do nas odpowiada zirytowany na pytanie, czym się zajmuje: „Czytam!”, w ten sposób kładąc akcent na wysiłek intelektualny, który jest pracą, często lekceważoną lub niezauważaną. Z pewnym wahaniem i nieśmiałością wyznaje Matce, że jest Poeta. To kluczowy, kulminacyjny moment spektaklu, kiedy Autor/aktor ofiarowuje siebie innym w całej bezbronności. Zdumiony odkrywa, że Matka o tym wie, że od dawna wiedział, że niepotrzebnie próbował skrywać przed nią swoje poetyckie przeznaczenie. To wyznanie w pewnym stopniu jest także samookreśleniem się aktora, który od początku swojej drogi w teatrze jednoosobowym tworzy spektakle poetyckie, tworzy szczególny klimat porozumienia z widzem. Przed ponad 40 laty był to natchniony, emocjonalny wybuch, dzisiaj emocji towarzyszy precyzyjny, doskonale opanowany warsztat aktora, który panuje niepodzielnie nad swoim głosem i ciałem, fascynuje widza nie tylko tym, co mówi, ale i jak mówi. Nie po to, aby sycić się pokazem swoich umiejętności, ale po to by tworzyć aurę spotkania z drugim człowiekiem, którym staje się ten monodram.

Tomasz Miłkowski

RÓŻEWICZOGRANIE, scenariusz wg tekstów Tadeusza Różewicza Wiesława Komasy

reżyseria i wykonanie Wiesław Komasa, premiera Wrocław, 26 października 2015, spektakle przedpremierowe w Helu, Teatr w Remizie, 3 i 5 sierpnia 2015

Nagroda Marszałka Województwa Dolnośląskiego, Grand Prix Geras 49. WROSTJA, Wrocław 2015

[Dziennik Trybuna, 2 listopada 2015]

Leave a Reply