Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

CHROBOT u Witkacego

Jerzy Kosiewicz pisze po obejrzeniu spektaklu Chrobot czyli na przełęczach bezsensu:

– tak brzmi tytuł sceny ruchu, to jest spektaklu, który obejrzałem i wysłuchałem! w Teatrze im. Stanisława Ignacego Witkiewicza w Zakopanem.

Chrobot był: ale nie ruchowy i nie taneczny, lecz muzyczny, zwłaszcza na początku przedstawienia.

Czy na przełęczach bezsensu?

Nie sądzę.

Spektakl był spójny oraz konsekwentny, wypełniony oryginalną kompozycją ruchową, nasyconą perfekcją wykonawczą. I miał sens. Wyeksponował talent i poniekąd niezbędność dalszych poszukiwań formalnych młodych aktorów: Agnieszki Michalik i Kamila Jońskiego w zakresie – uwierzytelnionej przez aplauz widowni – niezwykłej konwencji scenicznej.

Na pewno na jednej premierze u Witkacego i Andrzeja Dziuka (Dyrektora Teatru) nie poprzestaną. Chrobot emanuje silną motywacją, potrzebą repertuarowego zaistnienia w ich własnym i nowatorskim wymiarze estetycznym.

Oboje są absolwentami Wydziału Teatru Tańca krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych, to jest Wydziału, w którym przywiązywano dużą wagę między innymi do ruchu scenicznego nasyconego muzyką.

Odnieśli się oni w tym przedstawieniu do swych akademickich korzeni i osiągnęli niewątpliwie upragniony sukces sceniczny w cenionym powszechnie teatrze: dzięki stworzonej – przez nich właśnie – ruchowej, ale pozatanecznej, niestereotypowej i dynamicznej formie scenicznej.

Sytuuje ona jednak – to jest dana forma – ich wysiłek nie tylko poza głównym nurtem, ale na peryferiach życia teatralnego. Inscenizacje teatru czy sceny ruchu – niezależnej od pantomimy, baletu czy teatru tańca – mają bowiem, nie tylko w Polsce, ograniczoną (niezbyt liczną) rzeszę zwolenników i widzów.

Zapewne zdają sobie z tego sprawę wskazani ambitni twórcy, którzy już czwarty sezon występują w rolach dramatycznych Teatru Witkacego i zapewne zamierzają w nim – jako aktorzy dramatyczni – popracować jeszcze dłużej.

Wiedzą zapewne, że zakopiański teatr może inwestować w deficytowe – z punktu widzenia popytu i kosztów podaży – przedsięwzięcia jedynie sporadycznie i przy niskich nakładach własnych.

Oczywiście można i warto poszukiwać nowych form wypowiedzi teatralnej, eksperymentować, założyć np. laboratorium ruchu scenicznego, ale wtedy, gdy znajdą się na to odpowiednie fundusze.

Bez solidnego zewnętrznego wsparcia i stałego zabezpieczenia finansowego, zajmowanie się wyłącznie (zawodowo) jedynie teatrem czy sceną ruchu nie jest możliwe. W Zakopanem nie zapewniłoby to utalentowanym małżonkom – Agnieszce Michalik i Kamilowi Jońskiemu – materialnego dobrobytu.

Omawiane przedstawienie ma charakter zaawansowanego ruchowo i zarazem sondażowego eksperymentu scenicznego. Jest tak dlatego. że sami wykonawcy – główni twórcy spektaklu – nie potrafią jeszcze:

– określić skali zapotrzebowania na ewentualne – takie właśnie, jak ich – kolejne prezentacje;

– oraz wyjaśnić, to jest werbalnie sprecyzować (!!!) – w sposób jasny i wyraźny (po kartezjańsku) – o jaką formę, ekspozycję teatralną w danej premierze (oraz następnych: możliwych, ale nie zaistniałych) im chodzi.

W ulotce teatralnej wskazują – zapewne z sentymentu do Wydziału Teatru Tańca na AST – że ich przedstawienie „to forma tańca, bazująca na tańcu współczesnym”, że „balansuje na pograniczu tańca”.

Nawiasem mówiąc, nie rozumiem, o co chodzi z tym tańcem, ponieważ bazowanie na tańcu i balansowanie na pograniczu tańca wyklucza się w danym wypadku w sensie logicznym1. Ponadto moim zdaniemnie pojawia się w tym spektaklu ani jedno, ani drugie: tak bazowanie, jak balansowanie na pograniczu tańca. Po prostu nie ma w tym przedstawieniu tańca. Zresztą autorzy danych wypowiedzi sami nie potrafią się do kwestii tańca klarownie i konsekwentnie ustosunkować.

Dodają bowiem w tej samej ulotce:

– że „przedstawienie składa się z kilkunastu etiud ruchowo-aktorskich”,

– że jest „pretekstem do samodzielnej interpretacji ruchu przez widza”,

– że kładzie nacisk na „abstrakcyjne formy ruchowe”, a więc na takie postaci ruchu, które nie przekazują treści i nie powinny w związku z tym, jak sądzę, odwoływać się do zawartości intelektualnej (zaanonsowanego częściowo w tytule przedstawienia) dramatu nazwanego przez Witkacego wybitnie bezpretensjonalnie: „Gyubal Wahazar czyli na Przełęczach Bezsensu”.

Młodzi aktorzy podkreślają zresztą w ulotce – która jest zarazem ich skromnym propedeutycznym (wstępnym) estetycznym i scenicznym manifestem – że ich układy ruchowe, mają na celu wzbudzić u widzów wyłącznie „odczuwanie stanów emocjonalnych, a nie rozumienie intelektualne”.

Nie wzmiankują w trzech powyższych cytatach o tańcu w ogóle.

Zajmijmy się mimo to tańcem i teatrem tańca, do którego jednak wskazani twórcy i aktorzy w ulotce świadomie przecież nawiązali.

Otóż autorzy zamysłu scenicznego nigdzie nie uściślili (nie wyjaśnili), jaki teatr tańca współczesnego mieli na myśli i jaki taniec chcieli zaprezentować podczas sygnalizowanego powyżej, ale niedookreślonego przecież bazowania oraz ulotnie i tajemniczo brzmiącego balansowania.

Nie wskazali na jakiekolwiek źródło – zaanonsowanej otwarcie – tanecznej inspiracji.

Nie wiadomo:

– czy nawiązali jednak – ideowo bądź ruchowo – w sposób mniej lub bardziej zawoalowany do jakichś zróżnicowanych form tańca towarzyskiego, sportowego, folklorystycznego: mniej lub bardziej znanych grup etnicznych;

– czy odnieśli się skrycie (nie jawnie) do tych zróżnicowanych form baletowych, które istnieją równolegle w stosunku do baletu klasycznego, jak na przykład: modern dance, post modern dance, jazz dance, modern jazz dance, street jazz dance, dance hall, break dance, hip hop dance.

Jeśli nie ma informacji o możliwych źródłach inspiracji, to stwierdzić można, że przedstawienie było oparte wyłącznie na fantazji twórczej choreografów i wykonawców, na ich spontanicznych i intuicyjnych asocjacjach.

Stworzyli oni nasycone pomysłowością, skomplikowane, ale wyraziste i koherentne (spójne) kompozycje ruchowe – częstokroć o charakterze para-akrobatycznym – umiejętnie wplecione w chrobot i inne bardziej melodyjne dźwięki muzyczne.

Notabene, różne formy baletu i tańca współczesnego zawierają w strukturach choreograficznych wiele elementów akrobatycznych oraz kroki, skoki, obroty, także inne składowe charakterystyczne również dla baletu niekoniecznie odległego od tradycji klasycznej. W ogóle fundamentem tańca scenicznego powinien być jednak balet – to znaczy podstawy baletu klasycznego: na przykład dlatego, by widz mógł domyślić się (zrozumieć), z jakiego powodu choreograf i wykonawcy rezygnują w danym spektaklu ze skodyfikowanych (sztywnych), mniej lub bardziej tradycyjnych form wypowiedzi ruchowej (baletowej), albo dlaczego rezygnują, bądź nawiązują do innych: wskazanych (przykładowo) wyżej odmian tańca współczesnego.

Należy dodać jednak, że obecnie we współczesnych formach baletu i teatru tańca (jak w wypadku Polskiego Teatru Tańca pod znakomitą dyrekcją założyciela Konrada Drzewieckiego, a następnie wspaniałej Ewy Wycichowskiej oraz kontynuatorów) panuje dowolność w zakresie ekspresji ruchowej.

Nawiasem mówiąc, obecnie używa się określenia taniec, nawet gdy tańca w tańcu jest niewiele, gdy wplata się do choreografii obiegowy (zwyczajny) ruch czy też swoiste „pląsy” o proweniencji akrobatycznej.

Możliwe jest, że to co, zaproponowali i pokazali na scenie młodzi aktorzy, zostanie prędzej czy później określone jako taniec i teatr tańca. Obecnie jest to jednak teatr ruchu w bardzo dobrym, precyzyjnym i perspektywicznym wykonaniu. Jego twórcy nazwali go w przesłanym e-mailu jednak skromniej, zapraszając mnie na spektakl sceny ruchu.

Uwagi uzupełniające

1. Ponadto można dodać, iż o tym, że konkretne przedstawienie jest wypowiedzią teatralną, decyduje głównie:

– funkcjonalna destynacja, to jest jego przeznaczenie

oraz

– miejsce prezentacji: recepcji, czyli odbioru przez widzów.

Na przykład, jeśli akrobatyka sportowa przedstawiona jest na scenie jako immanentny (wewnętrzny) składnik jakiegoś estradowego variete, to mamy wtedy do czynienia ze sztuką estradową, z estradowym show, a nie li-tylko z prezentacją zawodniczych możliwości bądź ewentualną rywalizacją sportową.

O tym czy w danym wypadku, widzowie mieli do czynienia z teatrem bądź sceną ruchu albo tylko z popisami ruchowymi i sprawnościowymi zarazem, zdecydowały między innymi zaistniała destynacja i wyznaczone miejsce prezentacji i odbioru.

2. Pogłębiono dodatkowo związek owych ruchowych kompozycji z teatrem – dzięki Witkacemu oraz Andrzejowi Dziukowi. Nawiązano bowiem i w tytule spektaklu, i w manifeście estetycznym do wzmiankowanej wyżej sztuki Stanisława Ignacego Witkiewicza oraz do miejsca zatrudnienia głównych pomysłodawców, choreografów i wykonawców przedstawienia. Dlatego też mógł poniekąd dodatkowo sprzyjać temu przedsięwzięciu Dyrektor Teatru.

3. Warto w związku z powyższym przypomnieć, że Andrzej Dziuk stworzył był w Teatrze Witkacego „Scenę propozycji aktorskich”. Jest ona otwarta na obiecujące innowacje oraz debiuty reżyserskie aktorów jego teatru, „poszukujących własnej drogi artystycznej”. Nawiasem mówiąc: tak sukces, jak porażka artystyczna sprzyjają w tym wypadku wzmocnieniu więzi z miejscem pracy.

4. W jednym z przytoczonych powyżej cytatów wskazano, że omawiane przedstawienie składa się z „etiud ruchowo-aktorskich”. Moim zdaniem jest to jednak spektakl wyłącznie z zakresu sceny bądź teatru ruchu. Prezentuje oryginalny, wysublimowany oraz intrygujący ruch sceniczny. I niewiele ma wspólnego z aktorstwem dramatycznym: z wyjątkiem krótkich i drętwych, statycznie wybrzmiałych cytatów ze sztuki Witkacego. Gdyby nie one, to trudno byłoby doszukać się w ogóle relacji między zaistniałą sceną ruchu a dramatopisarstwem Witkacego.

5. Zachodzi poniekąd związek danego spektaklu z koncepcją czystej formy znakomitego filozofa, świetnego dramaturga oraz malarza portrecisty: ponieważ w omawianej prezentacji dominuje właśnie czysta forma, to jest czysta forma ruchu bez treści. Treść pojawiła się jedynie w ulotce i w dwóch akcydentalnych słownych kwestiach, ale nie w ruchu scenicznym.

6. „Chrobot czyli na Przełęczach Bezsensu” jest nasycony świetną muzyką (!!!) miksowaną na żywo i współgrającą z ruchem.

7. Tak twórcy – jak ich spektakl – mogą być liczącymi się kandydatami do wyróżnień w konkursie czy festiwalu prezentującym charakteryzowaną twórczość teatralną. Zasygnalizowane przeze mnie ulotkowe niespójności teoretyczne nie będą – jak sądzę – brane pod uwagę przy ewentualnej ocenie ich występu: tyko potwierdzona już znakomita dyspozycja sceniczna przeniknięta wyjątkową (oryginalną) intuicją estetyczną.

8. Przedstawienie stanowić może istotny przyczynek do rozważenia ewentualnego powołania przy Teatrze Witkacego – niezależnie od „Sceny propozycji aktorskich” – Laboratorium teatru ruchu i tańca: z możliwą współpracą z wyjątkową podstawówką, to jest z zakopiańską Państwową Ogólnokształcącą Szkołą Artystyczną oraz jej absolwentami po 2-letnich zajęciach teatralnych, prowadzonych przez aktorów Teatru Witkacego.

Przypis

  1. Nie zachodzi między przywołanymi w tekście cytatami koniunkcja, wskazująca na dodawanie (sumowanie) właściwości tańca współczesnego, a jedynie alternatywa rozłączna, orzekająca, że tylko jeden cytat z przytoczonej pary cytatów jest prawdziwy, a nie oba jednocześnie (albo, albo). To znaczy, że albo jakaś forma tańca bazuje na tańcu współczesnym, albo balansuje na jego pograniczu. Jedno wyklucza drugie. Na tym polega alternatywa rozłączna.

Teatr im. Stanisława Ignacego Witkiewicza w Zakopanem

Scena Witkacego

Scena Propozycji Aktorskich

„Chrobot czyli na Przełęczach Bezsensu”

Koncepcja, reżyseria, choreografia i wykonanie: Agnieszka Michalik i Kamil Joński

Współpraca choreograficzna: Filip Szatarski

Muzyka: Maciej Wirmański

Reżyseria światła; Paweł Murlik

Projekt scenografii i kostiumów: Agnieszka Michalik

Projekt plakatu: Aleksandra Stasik

Współpraca techniczna: Arkadiusz Kudła, Wojciech Całka, Sławomir Łaciak, Stanisław Ziemianek

Realizator dźwięku: Natalia Sosna

Koordynator projektu: Marzena Wnuk

Premiera 3 sierpnia 2021 r. Scena Witkacego

Spektakl obejrzałem 24.03.2022 r.

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.