Polskiego uczył się na Witkacym

Tomasz Miłkowski pisze po lekturze książki Barbary Osterloff i Giovanniego Pampiglione „Serce nad Warszawą”:

Włoch z urodzenia, polski artysta z wyboru. Jak to często w życiu bywa, o wszystkim zadecydował przypadek. Pewnego dnia wykład Angela Marii Ripellina, slawisty, zakochanego w Pradze, zwłaszcza Hašku i Kafce, profesora na Wydziale Literatury i Filozofii rzymskiego uniwersytetu został odwołany. Wówczas student Pampiglione trafił na czytanie polskiej sztuki, a były to „Śluby panieńskie”. Giovanni Pampiglione miał już za sobą udział w próbach jednoaktówki Mrożka w teatrze studenckim. I choć wówczas polskiego nie znał, a i Polsce nie wiedział prawie nic, przyjął zaproszenie na miesięczny pobyt fundowany przez Polonicum Uniwersytetu Warszawskiego. Był rok 1964 – do Warszawy zjechali studenci z rożnych stron świata. „To było odkrycie zaczarowanego dla mnie świata”, wspomina.

Zobaczył wtedy „Historyję o Chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskiem” Mikołaja z Wilkowiecka w reżyserii Kazimierza Dejmka w Teatrze Narodowym. Niewiele rozumiał, ale chłonął jej piękno. A po roku, ponownie zaproszony przez Polonicum, miał okazję obejrzeć „Żywot Józefa” Mikołaja Reja w inscenizacji Dejmka, a we Współczesnym „Tango” Sławomira Mrożka w reżyserii Erwina Axera. To przeważyło szalę. Kraj, w którym można było oglądać w tym samym czasie dwa tak piękne i tak różne przedstawienia, wydał mu się krajem jak z bajki.

Początkowo chciał pisać pracę magisterską o Tadeuszu Różewiczu, ale coś nie wychodziło. Ripellin podpowiedział mu Stanisława Ignacego Witkiewicza. Witkacy, o którym Ripellin pisał, że „pod maską złośnika i dziwaka skrywał doskonałe wyczucie zła swoich czasów”, okazał się dla Pampiglione przygodą na życie.

Ale profesor Bohdan Korzeniewski miał wobec niego inne plany – najpierw jednak zachęcił go do studiów reżyserskich w warszawskiej PWST. Pampiglione połknął haczyk – na egzamin wstępny przygotował egzemplarz reżyserski „Iwony, księżniczki Burgunda”. Zdał.

Uważa, że Korzeniewski chciał, aby zajął się komedią dell’arte, w Polsce stosunkowo słabo kultywowaną i mniej znaną. Pampiglione też nie miał doświadczenia z dell’arte poza wspomnieniami przedstawień oglądanych za młodu we Włoszech, zwłaszcza w Wenecji.

Przy poparciu Korzeniewskiego dostał się na staż u Jerzego Grotowskiego. Został nawet wyróżniony propozycją pozostania w zespole, kiedy pod koniec stażu zaprezentował dwugodzinną improwizację. „Grot nauczył mnie najważniejszych rzeczy” – powtarza dzisiaj.

W zespole Grotowskiego jednak nie został i zajął się dell’arte – a więc najpierw Sługą dwóch panów w Jeleniej Górze. Zebrał od razu bardzo dobre oceny, m.in. wymagającego recenzenta Tadeusza Burzyńskiego, który spektaklem był „zauroczony” (1970).

Od tej pory w teatrze polskim zrealizował 34 przedstawienia w tym 8 operowych, przetłumaczył na włoski wiele dramatów Witkacego, dwadzieścia wierszy Herberta i (a to prawdziwy wyczyn) „Nie-Boską komedię” Zygmunta Krasińskiego, organizował festiwale dramaturgii włoskiej w Krakowie, założył we Włoszech Atelier di Formia, międzynarodowy teatr, w którym grało wielu polskich aktorów (m.in. Jerzy Stuhr i Krystyna Janda), a więc faktycznie stał się trupą włosko-polską, która grała z sukcesem sztuki Mrożka, Witkacego i Bal manekinów Brunona Jasieńskiego, w Polsce uczył i doskonalił warsztat reżysera komedii dell’arte – imponujący to doprawdy dorobek.

A zaczęło się od tego czytania komedii Fredry i coraz bardziej rozkręcało. O dziejach tego związku Pampiglione opowiada w rozmowach z Barbarą Osterloff, którą sam namówił na tę książkę. Podzielili ją rozmówcy na siedem rozdziałów-rozmów, każdą część poświęcając innemu wątkowi. Zaczynają o dzieciństwa i młodych lat artysty i jego zauroczenia Polską. Potem wracają do debiutu i pierwszych lat terminowania w teatrze w roli reżysera. Przypominają spotkanie z Witkacym i konsekwencje tego związku. Osobne miejsce poświęcaja odkryciu przez Pampiglione dla Włochów zapomnianego futurysty i komunisty Brunona Jasieńskiego. Pampiglione uważa Bal manekinów za spektakl dla siebie najważniejszy.

Rozmawiają o fascynacji językiem – sztuka przekładu stała się przecież żywiołem Pampiglione, w tym skomplikowane tłumaczenia Witkacego – prawdziwe wyzwanie dla tłumacza: „ja się nauczyłem mówić po polsku tym językiem, na tomach pierwszego polskiego wydania Dramatów Witkiewicza pod redakcją Konstantego Puzyny. Dziwne to było”. Witkacy dał mu życie: „w sztuce Witkacego, obok (…) gwałtowności, odnajduję fenomen delikatności”.

Mówią też o tajnikach dell’arte, a Barbara Osterloff jest rozmówczynią dociekliwą – reżyser oprowadza więc po swojej kuchni tworzenia spektakli Goldoniego czy Gozziego. To dla ludzi teatru, aktorów i reżyserów fascynujące fragmenty tej książki, w której znaleźć też można cytaty wielu opinii świadczących o żywym odbiorze prac reżyserskich i translatorskich artysty polsko-włoskiego.

Wszystkie te rozmowy wspierają starannie dobrane ilustracje, poczynając od zdjęć rodzinnych, fotosów ze spektakli po projekty kostiumów i plakaty. Ten zbiór kilkudziesięciu zdjęć zamykają fotosy ze spektaklu „Chorego z urojenia” Moliera z Andrzejem Grabowskim w roli głównej, który na scenie krakowskiego Teatru im. Juliusza Słowackiego utrzymuje się na afiszu od 2002 roku – a to znaczy, że niebawem premierze „stuknie” dwadzieścia lat.

Nie wszystko jest w tej książce słodkie. Pampiglione nie ukrywa swego rozgoryczenia, że nie ma dla niego miejsca we współczesnym teatrze polskim, że nigdy nie było mu dane reżyserować Witkacego po polsku, mimo że był nazywany „ambasadorem kultury polskiej” i szczyci się nagrodą ITI za upowszechnianie polskiej dramaturgii.

Ta wciągająca w lekturę książka o twórczym wgryzaniu się przybysza z ziemi włoskiej w polską kulturę nosi tytuł „Serce nad Warszawą”. To tytuł obrazu Rafała Olbińskiego, podarowany bohaterowi książki. Pasuje jak ulał do jego życia i twórczości. „Oddałem swoje życie – zwierza się Barbarze Osterloff – wspólnej podróży Polaków i Włochów, kultury polskiej i włoskiej”. A w posłowiu-liście do przyjaciela tak komentuje obecność Giovanniego Pampiglione w polskim teatrze profesor Janusz Degler: „Przywiódł Cię tu Witkacy, dzięki któremu nauczyłeś mówić po polsku. Pokochałeś nasz kraj miłością czystą i bezinteresowną, jaką darzy się matkę. Nigdy jej nie zdradziłeś i zawsze mogłeś liczyć na jej wzajemność”.

Tomasz Miłkowski

Barbara Osterloff, Giovanni Pampiglione, „Serce nad Warszawą”, PIW, Warszawa 2021, ISBN 978-83-8196-226-1, s. 139

[Recenzja publikowana w miesięczniku „Stolica” 2021 nr 9]

Leave a Reply