Arcydzieło nad arcydziełami!

Grzegorz Ćwiertniewicz pisze przed stremingowym pokazem DZIADÓW CZĘŚCI III w reżyserii Michała Zadary 20 grudnia 2020:

Inspiracją do napisania tekstu o wrocławskich „Dziadach” Michała Zadary, których premiera odbyła się przed czterema laty, stała się dla mnie inicjatywa „Publiczności Teatru Polskiego we Wrocławiu” – doprowadzenia do wznowienia spektaklu, w wersji streamingowej (live streaming). Przedstawienie, Dziady część III Ustęp, w formule muzycznego koncertu, będzie można obejrzeć już 20 grudnia. Reżyseria – Michał Zadara, na scenie – m.in. Bartosz Porczyk.

Ale do historii. To, co wydawało się niemożliwe, 20 lutego 2016 roku stało się faktem. W Teatrze Polskim we Wrocławiu odbyła się premiera „Dziadów” Adama Mickiewicza. Bez skrótów. Z dopiskami. Duma rozpierała nie tylko zespół artystyczny, ale i wrocławian, którzy czekali na ten dzień z ogromną niecierpliwością. Wielu nie wierzyło w sukces w tego przedsięwzięcia, choćby ze względu na obszerność utworu i wielość metafizycznych scen. Wielu ufało, że rzecz dojdzie do skutku, ale powątpiewało przy tym w poziom artystyczny (i każdy inny). Wielu wiedziało, że spektakl okaże się arcydziełem, bo Michał Zadara wcześniejszymi realizacjami poszczególnych części udowodnił, że „Dziady” są jego żywiołem, że współodczuwa z naszym narodowym wieszczem. Ostatni mieli rację. Przedstawienie trzeba uznać za mistrzowskie. Wrocławskie „Dziady” są klejnotem w historii teatru współczesnego. To wystarczyłoby za całą recenzję, ale tekst ten recenzją nie jest. Stanowi próbę podzielenia się wrażeniami po widowisku, które zachwyca już od pierwszej sceny.

Mianem bohatera należałoby określić widza, który zdecydował się obejrzeć to nieco ponad dziesięciogodzinne przedstawienie (czternasto – z przerwami). Czas jednak to pojęcie względne. Szczęśliwi widzowie w ogóle go nie liczyli. Można było odnieść wrażenie, że czują się wręcz wyróżnieni, że mogą uczestniczyć w tym historycznym wydarzeniu. Harmonogram pokazu został przemyślany tak, by oglądającym został zapewniony należyty komfort. Nie o przerwach na posiłki powinna być tu jednak mowa. Wypełniona po brzegi widownia zdawała się być naprawdę mocno zintegrowana (choć to może pozór). Następowało coś w rodzaju łączności dusz, jakby po blisko dwustu latach dramat Mickiewicza jeszcze bardziej spełniał swoją rolę organizowania i mobilizowania, a nawet świadomego uświadamiania. A może nawet ostrzegał?! Zadara stworzył ku temu doskonałe okazje. Nie pozbawił swojego przedstawienia aluzji do obecnie dziejącej się polityki. Akcenty były wyraźne i dobrze słyszalne, co potwierdzały reakcje publiczności. Znalazł Zadara sposób na ukazanie uniwersalności utworu. Jakże wybitnie balansował pomiędzy światem współczesnym a tym, w którym przyszło żyć Mickiewiczowi. Należy w ogóle postawić pytanie, w jakich realiach dzieje się opowiadana przez reżysera historia. Trudno jest ukazać cykliczność historii bez zbędnego moralizowania. Zadarze udało się to bez najmniejszego problemu. To ogromna sztuka. Reżyser nabrał właściwego dystansu, wprowadził do swojego przedstawienia humor i dowcip, zakrawający w niektórych momentach na kpinę, ale podaną nad wyraz smacznie, co pozwoliło mu na stworzenie dzieła wyjątkowego i wybitnego. Jako zwolennik tradycyjnego teatru uważam, że reżyser, podejmując się reżyserii danego utworu literackiego, powinien osadzić go w okresie powstania owego dzieła. Przenoszenie akcji do „naszej” współczesności nie zawsze przynosi oczekiwany skutek. Często wręcz razi. Tak odebrałem „Dziady” Radosława Rychcika. Zadara nie wykorzystał dzisiejszości jako bezmyślnego chwytu (nawet marketingowego). Nie przerysował jej. Nie zależało mu, jak sądzę, na przypodobaniu się młodszej części publiczności. Ówczesna teraźniejszość stała się swoistym rekwizytem, dzięki któremu udało się zbudować przejmującą opowieść.

Michał Zadara nie potraktował „Dziadów” całkiem serio. Wyczuwalny był jego dystans wobec roztoczonego nad tym romantycznym dziełem patosu. Dał swoim przedstawieniem lekcję wszystkim polonistom, którzy już od dawna nie znajdują sposobu, by przekonać uczniów do niezwykłości utworu Mickiewicza. Bo czy „Dziady” muszą zachwycać? Czy trzeba mówić o nich ze śmiertelną powagą? Czy Zosia bez papierosa jest mniej obojętna na uczucia od tej, która upaja się nim z namiętnością? Czy każdy musi widzieć w Konradzie mistrza? Czy każdemu musi podobać się jego postawa? Czy poeta rzeczywiście nie jest zwykłym zjadaczem chleba? Czy człowiek w stroju wieczorowym odczuwa inaczej niż ten, który odziewa się w dres? To tylko niektóre pytania, które postawiłem sobie podczas wczorajszego wieczoru. Jestem przekonany, że miesięczny cykl lekcji nie da uczniom więcej niż spektakl Teatru Polskiego. Zobaczą, uśmiechną się, zapłaczą i zrozumieją. Podobnie powinien oddziaływać on na dorosłych widzów.

Mógłbym w tym miejscu napisać o znakomitej grze aktorów, choć wiele osób w obsadzie zmąciło mój spokój. Niepotrzebnie, bo wszyscy odnaleźli się bez żadnych zastrzeżeń. Musiałbym wymienić każdego artystę, ponieważ każdy wniósł ogrom pracy do przedstawienia, każdy przyczynił się do jego wybitności – niezależnie od kreowanej roli. Dla mnie były to wspaniałe kreacje przepełnione prawdą i czuciem. Ale nie tylko aktorzy wpłynęli na kształt widowiska. W dalszym ciągu pozostaję pod ogromnym wrażeniem scenografii, muzyki i multimediów. W dalszym ciągu pozostaję pod wrażeniem działań pracowników obsługi, którzy w kilkanaście minut odmieniali scenę. Przecież to był również ich spektakl.

Grzegorz Ćwiertniewicz

Grzegorz Ćwiertniewicz – doktor nauk humanistycznych (historia filmu i teatru polskiego po 1945 roku), polonista, wykładowca akademicki, autor biografii Krystyny Sienkiewicz – „Krystyna Sienkiewicz. Różowe zjawisko” (2015) oraz książki „Amantka z pieprzem” – wywiadu-rzeki z Grażyną Barszczewską (2019); należy do Polskiej Sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych (AICT /IATC); jego teksty można przeczytać m.in. w „Teatrze”, „Odrze”, „Śląsku” i „Polonistyce”; współpracował jako recenzent z Nową Siłą Krytyczną Instytutu Teatralnego im. Z. Raszewskiego w Warszawie (e-teatr.pl), wortalem „Dziennik Teatralny” i wortalem „Teatr dla Was”; obecnie związany z internetowym przeglądem teatralno-literackim „Yorick” Polskiej Sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych.

{Na zdj: Bartosz|Porczyk jako Gustaw-Konrad, fotm Natalkia Kabanow/mat. WST}

Leave a Reply