Przypomina to jakaś dziecięcą wyliczankę albo grę w zbijaka. Najpierw opozycja zarzuciła rządowi, że się rozbraja i oddaje najcenniejszy oręż Ukrainie. Na to koalicja wypomniała opozycji, że kiedy sama była rządem, chętnie Ukrainie oddawała o wiele więcej niż teraz. Obruszył się na to były premier Morawiecki, choć przyznał, że owszem, dawał, ale demobil, którego i tak trzeba się byli pozbyć. Obroniwszy się w tak żałosny sposób – złom za krew – wymianę ciosów sprowadził poniżej parteru.
Trudno pojąć dlaczego koalicja tak ochoczo podejmuję rękawicę podrzucaną jej przez opozycję, na dobrą sprawę nakręcając propagandową sprężynę aż do granic wytrzymałości. Czeka aż pęknie z hukiem?
Tomasz Miłkowski
