Bartosz Szydłowski w SONDZIE YORICKA: Teatr podczas i po pandemii

Redakcja YORICKA zwróciła się z dwoma kluczowymi pytaniami do twórców polskiego teatru:

1.W jaki sposób teatr może  przetrwać w czasie pandemii?

2. W jakim kierunku podąży teatr po jej ustąpieniu?

Odpowiada Bartosz Szydłowski, dyrektor artystyczny teatru Łaźnia Nowa

1.

Ruszyliśmy wszyscy do Internetu. Wbrew wszelkim głosom malkontenckim, uważam, że jest to cenne doświadczenie. W Łaźni, nawet po pandemii, chcę utrzymać program on line. To rodzaj teatralnego placebo, ale można traktować Internet narzędziowo. Trwamy, bo myślimy o przyszłości, o kolejnych projektach, o spektaklach, które zagramy. W zawód artysty wpisana jest niepoprawna naiwność i ona jest warunkiem istnienia sztuki. Gorzej z finansami, wiadomo. Widać rozłażące się szwy w systemie kultury. Najtrudniej mają molochy instytucjonalne. Tam po prostu nie da się wprowadzać dynamicznych zmian, i przychód z działalności ich utrzymuje. Nie ma grania, nie ma wynajmów, to zaraz zabraknie pieniędzy na pensje. No i znowu musimy wracać do wymiaru ideowego, rewizji, zobaczenie siebie w innym kontekście, w zatrzymaniu. Ja na przykład wracam do bardzo fundamentalnych pytań o widza, o sens pracy, o zmiany, jakie chcę wprowadzić.  Sądzę, że mamy czas próby. I wierzę, że wyjdziemy z niego silniejsi, nawet jeśli poobijani.

2.

Jak będzie – nie wiem. Ale jestem optymistą. Chciałbym, aby ta chwilowa zapaść stała się impulsem do zmian. Po pierwsze artyści sceny muszą mieć lepsze ubezpieczenie. Nagle okazało się, że to jedna z niewielu grup, kompletnie odcięta od źródła dochodu. Marzy mi się większa środowiskowa solidarność, ale mi się to marzy od 25 lat. Jest szansa na to, że takie egzystencjalne wahnięcie, wbrew obawom wielu osób, spowoduje podwyższenie wartości teatralnego spotkania. Myślę, że wrócimy do źródeł – w dobrym tego słowa znaczeniu. Teatr będzie zdobywał ten nowy świat po pandemii uporem, niepowtarzalnością i jeszcze silniejszą pasją, która musi zagłuszyć ten czas wymazania. I ja się przekonałem osobiście, jak wielu widzów nas potrzebuje, jak wielu jest od teatru uzależnionych.

Nie ufam natomiast politykom, urzędnikom. Dla nich jedyną formą reformowania kultury jest cięcie środków finansowych. Jak można coś taniej, to znaczy, że się da. I to jest najważniejsze, nie ma myślenia jakościowego, nie ma zrozumienia dla tej skomplikowanej materii. Ich po prostu wkurzają Ci wszyscy, którzy nie poruszają się po tych torach hierarchii władzy. Coraz bardziej drażni ich niezależność twórców i własny brak dostępu do świata wyobraźni. Naprawdę to jest choroba, która toczy tych ludzi w garniturach bez względu na wyznawaną opcję polityczną. Tutaj widzę ciemność.

Bartosz Szydłowski

Leave a Reply