Z fotela Łukasza Maciejewskiego: PRZECIW TEMU CZASOWI

HAMLET” w reżyserii BARTOSZA SZYDŁOWSKIEGO

Hamlet” jest zawsze wyzwaniem. Dla reżysera, dla aktorów, artystów, również dla widowni. Najsłynniejsza sztuka Szekspira, a może i najsłynniejsza sztuka świata, to mówienie o czasie współczesnym poprzez historię. Trudno bowiem wyobrazić sobie dzisiaj sens wystawiania „Hamleta” po bożemu, w tradycji teatru elżbietańskiego, albo w kanonie XIX lub XX-wiecznym. Bartosza Szydłowskiego taki teatr nie interesuje na pewno. Sztuka jest dla tego reżysera zadaniem artystycznym, misją społeczną. W „Hamlecie” wystawionym w Teatrze im. Słowackiego ów uniwersalno-doraźny potencjał został jeszcze wzmocniony. Powstał „Hamlet” polityczny, zadający mocne pytania, ale nie szukający jednoznacznych odpowiedzi, „Hamlet” rozpięty pomiędzy wizualną ponadczasowością a ideologicznym, czy raczej filozoficznym napięciem. W przedstawieniu padają zresztą pytania największej wagi: o wolność jednostki, prawo do samodzielnych decyzji, a także, co wybrzmiewa być może najmocniej, o sytuację człowieka myślącego indywidualnie, w każdym razie starającego się tak myśleć, w rzeczywistości ulepionej z mód, póz, liczmanów i figur retorycznych.

Nieprzypadkowo intelektualnym partnerem dla Szekspira jest w krakowskim spektaklu Stanisław Wyspiański. Jego „Studium o „Hamlecie” to była rzecz o Polsce. Każdej Polsce, także tej współczesnej. Fortynbrasowy wyraz zasmucenia i zdumienia. Tak to teraz wygląda? Tylko tak? Nie ma niczego więcej?

Nie ma. W pięknie skomponowanym plastycznie przedstawieniu, scenografka, Małgorzata Szydłowska, tworzy Elsynor, który jest także Paryżem, Krakowem, Abu Dhabi. Wszędzie ta sama przejściowość, krańcowość, to samo wyczerpanie. Oto królestwo z perwersją, ale bez nadziei, królestwo zmęczone – kłamaniem, oszustwami, cynizmem. Na scenie oglądamy wnętrze pałacu, komnaty. Architektoniczny haute cuture, design z najwyższej półki, a na pierwszym planie figura wielkiej dłoni, zmieniająca pozycje i kształty, dłoń żyjąca, oddychająca, wchłaniająca. Sugestywna metafora, jamochłon. Jak pisał Szekspir w „Hamlecie”: „Miłość statecznie chodziła dłoń w dłoni”. U Szydłowskiego miłość to także nienawiść, inne emocje. Wizualność przedstawienia wzmacnia zaś przekaz słów. Słów Hamleta – w tej roli znakomity Marcin Kalisz w najdojrzalszej jak dotąd kreacji teatralnej, słów Ofelii (bardzo dobra Agnieszka Judycka) pomyślanej wbrew stereotypowi jako postać wyemancypowana, zadziorna, aktywna; innych postaci… To słowa brzmią gorzko, aktualnie, przejmująco. Zapadają się w dłoni – postaci z Szekspira, maski z Wyspiańskiego, słowa protestu, słowa pieśni, słowa umierania. Dobranoc, słodki książę, dobranoc.

Łukasz Maciejewski

[Tekst publikowany w tygodniku „Wprost”]

{fot. Bartek Barczyk © Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie}

Leave a Reply