Dobremu spektaklowi niepotrzebne są wielkie słowa

O spektaklu „Virginia Wolf” w reż. Gintarė Radvilavičiūtė w Białostockim Teatrze Lalek pisze Rafał Górski:

Przedstawienie pod tytułem „Virginia Wolf”, powstałe na motywach książki obrazkowej dla dzieci Kyo Maclear i Issabele Arsenault, jest polską prapremierą.

Reżyserią produkcji BTL-u zajęła się Gintarė Radvilavičiūtė, która razem z Giedrė Brazytė stworzyła również scenografię. Sigita Mikalauskaitė przygotowała ruch sceniczny uświetniający spektakl, a o dramaturgię zadbała Virginija Rimkaitė. Muzykę, będącą tłem dla rozgrywających się na scenie wydarzeń, skomponował Antanas Jasenka. Wszyscy z Litwy.

Białostocki spektakl opowiada o poruszających perypetiach dwóch sióstr – Virginii i Vanessy. Ukazuje silną miłość rodzeństwa, która potrafi oswoić ciężką chorobę, a nawet jest w stanie ją pokonać. Główna bohaterka próbuje oswoić w sobie wilka, który symbolizuje jej nastrój przygnębienia i melancholii. W pewnym momencie Virginia nie potrafi już panować nad coraz to pogłębiającym się stanem psychicznym. Na szczęście miłość pokonuje przeszkody. Z pomocą siostry bohaterka z powrotem staje się człowiekiem. Tytuł nawiązuje do angielskiej pisarki Virginii Woolf, która cierpiała na depresję. A także do jej nazwiska z angielska podobnie brzmiącego jak wilk. Stąd użycie go jako symbolu.

W rolę sióstr wcielają się młode aktorki – Magdalena Dąbrowska i Agata Soboczyńska. Współistnienie ich bohaterek toczy się przy wykorzystaniu zajmującej choreografii z użyciem, niedającego się określić, białego materiału, przypominającego duże prześcieradło. Aktorki zwinnie wplątują się i wyplątują z tej tkaniny, przetaczając się z jednej w drugą stronę. Przypomina to siostrzane zabawy.

Magdalena Dąbrowska sprawnie i z pełnym skupieniem prezentuje siłowanie się oraz stopniową dominację nad sobą wilka, a następnie transformację w to zwierzę. Jej umiejętności animacyjne pozwalają precyzyjnie ożywiać wilczą formę, która ciągle rośnie i staje się coraz bardziej złym zwierzęciem. Rola ta angażuje całe ciało aktorki. Ta przecież animuje lalkę nawet nogą, poza tym jest zaabsorbowana niełatwymi ruchami scenicznymi. Aktorka obdarzona nieprzeciętnym predyspozycjami ruchowymi i mimicznymi bardzo naturalnie odzwierciedla wilczą naturę. Wszystko to sprawia, że jej gra jest nad wyraz plastyczna. Magdalena Dąbrowska czaruje swoją interpretacją i wciąga w przedstawianą historię. Po „Obrazkach z wystawy” to kolejny spektakl, umożliwiający ukazanie niebywałego warsztatu aktorskiego tej młodej aktorki.

Agata Soboczyńska w roli Vanessy z wielką troską i oddaniem próbuje okiełznać zwierzę drzemiące w Virginii. Aktorka na scenie porusza się płynnie i lekko, wykonując delikatne ruchy. Jej filigranowość zestawiona jest z agresją wilka. Bohaterka jednak, ze względu na wielką miłość do siostry, z uporem podejmuje wyzwanie oswojenia demona, który zawładnął ukochaną Virginią. Agata Soboczyńska, trafnie obsadzona w tej roli, udowadnia, że mimo kruchej postury można zwyciężyć wielkością uczucia i uporu.

Nie lada wyzwanie powierzono Izabeli Wilczewskiej. W kreacji kolejnego, większego wcielenia wilka radzi sobie bardzo dobrze pomimo wielkich trudności. Ubrana jest w lalko-kostium ograniczający widzenie, tym bardziej że aktorka porusza się tyłem. Wilczewska wybitnie imituje naturę i usposobienie wilka. Ale największy zachwyt zdobywa najpotężniejszy wilk, którego gra aktorka wraz z Piotrem Wiktorko. Aktorzy i na tym zadaniu nie polegli. Współpraca duetu jest skoordynowana, idealna! Postać zwierza wygląda jakby była odgrywana przez jedną osobę. Wydaje się, że zadanie jest niemożliwe do wykonania, a jednak Izabela Wilczewska i Piotr Wiktorko dokonują niemożliwego. To tylko potwierdza ich aktorsko-animacyjny kunszt.

Pod koniec spektaklu tajemniczy biały materiał, z którego można tworzyć najróżniejsze figury, służy do wyświetlania wielokolorowych projekcji multimedialnych. Pojawiają się również bliżej niezidentyfikowane postaci. W jednego z takich „ludków” wciela się Kamila Wróbel-Malec – jedna z najlepszych polskich aktorek-lalkarek najmłodszego pokolenia. Na owych „ludkach” także wyświetlane są projekcje. Jest to przyjemne zwieńczenie przedstawienia.

Postaci wilka są wykonane z intrygującego tworzywa, przypominającego siano. Wzmaga to jeszcze bardziej ciekawość. Dramaturgię ukazano za pomocą teatru ruchu, animacji i form. Jak widać, można stworzyć dobre przedstawienie bez użycia ani jednego słowa. Jedynie momentami nie do końca adekwatna muzyka do sytuacji scenicznej budzi zastrzeżenie.

Najnowsza propozycja Białostockiego Teatru Lalek jest wciągającą i doskonale skonstruowaną opowieścią. Pozwala bez żadnego skrępowania wstąpić w świat magiczny i tajemniczy. „Virginia Wolf” to uczta mająca wysoki poziom artystyczny, przejawiający się dobrą reżyserią i perfekcyjnym aktorstwem. Profesjonalizm w całej krasie. I dla dzieci, i dla dorosłych. Żal tylko, że przedstawienie trwa tak krótko…

Rafał Górski

[„Teatr dla Wszystkich”, 12.03.2019] [Na zdj. Agata Soboczyńska i Magdalena Dąbrowska, fot. archiwum BTL-u]

Leave a Reply