Teatr tamtych lat

Książka Andrzeja Żurowskiego składa się z 21 rozmów z artystami wysokiej próby i dodanego w charakterze post scriptum eseju o wybitnym polskim krytyku, Janie Kotcie. Ciekawy był zamysł tej kolekcji zebranej pod jednym kątem: autorowi rozmów szło o wyśledzenie, co mianowicie zostało z tamtych lat, co ocalało z epoki bezpowrotnie minionej, jakie wiano zostawiają odchodzący koryfeusze polskiego teatru. Tak się bowiem składa, że nie wszyscy rozmówcy Żurowskiego, siłą następstwa procesów biologicznych, doczekali druku tej książki (m.in. Jerzy Bińczycki, Henryk Bista, Igor Przgrodzki, Józef Szajna i Zbigniew Zapasiewicz, zresztą ta lista będzie się wydłużać), inni zaś, choć nadal w życiu teatralnym aktywni i twórczy, za sobą mają już bujny rozkwit talentu i osiągnięcia, które pozwalają wpisywać ich nazwiska do historii teatru polskiego.

Autor nie wyjaśnia nigdzie dokładnie, co ma na myśli, mówiąc o teatrze „tamtych lat”, nie wikła się w definicje ani szczegółowe opisy, choć i on, i rozmówcy, i czytelnicy dobrze wiedzą, o co chodzi – o teatr czasów PRL, ale nie ze względu na jego polityczne uwikłania, ale artystyczną ofertę, sposób istnienia i porozumienia z widownią. Albo mówiąc jeszcze prościej: idzie o jego teatr i teatr jego rozmówców z lat młodości i lat dojrzałych, oglądany z innego brzegu, do którego każdy prędzej czy później dobije. Taka perspektywa sprzyja syntezom, próbom oceny i uchronienia przed zapomnieniem zjawisk godnych pamięci, a nawet poszczególnych spektakli, które słusznie przeszły w legendę.

Siłą tych rozmów jest ich autentyzm i szczerość. Autor nie unika ujawnienia kłopotów z coraz mniej posłuszną pamięcią – Erwin Axer przyznaje się do tego bez ogródek, co więcej, wyznaje, że teatru dzisiejszego tak naprawdę nie zna albo zna jedynie naskórkowo. Inni rozmówcy próbują zdefiniować swoją obecność w teatrze i w kulturze, a w dążeniu do syntezy niemal bezwiednie stają się autorami złotych myśli, którymi usiana jest ta książka. Tylko dla przykładu kilka z nich: „Elitarność wymyślili impotenci” (Adam Hanuszkiewicz); „Aktor jednocześnie ogląda siebie, chociaż jest w środku” (Andrzej Łapicki); „Rzeźbiarz dostaje do ręki różne tworzywa – i po prostu trzeba mu wiedzieć, co odrzucić. I to jest chyba styl” (Igor Przegrodzki); „Sztuka nie ma prawa stawiać kropek! Sztuka ma prawo stawiać pytania” (Halina Winiarska); „Najpierw się jest aktorem, a dopiero potem artystą. Czasem. Dla niektórych” (Zbigniew Zapasiewicz).

Ale nie dla złotych myśli warto wciąż po tę książkę sięgać. Jest to bowiem żywa kronika teatru, który odchodzi, teatru chwały, podziwianego nie tylko w Polsce. Kto wie, może jakiś listek z wieńca sławy zdołają uszczknąć i następcy.

Tomasz Miłkowski

Andrzej Żurowski, „Teatr, czyli świat. Rozmowy z artystami sceny o jej minionej epoce”, Gdańsk 2011

Leave a Reply