Byłam najmłodsza…

Pojawiłam się na tym festiwalu, jako najmłodszy w historii festiwalu uczestnik, w 1977 roku. Rok po ukończeniu studiów miałam stały etat w teatrze i nieodpartą potrzebę wykrzyczenia światu tego, co ja sama uważam za ważne. Mój monodram Tabu przyniósł mi wówczas główną nagrodę OFTJA i ukierunkował moje przyszłe zawodowe życie. Potem były kolejne przedstawienia i kolejne nagrody… potem parokrotnie zasiadałam w jury… potem ustanowiłam swoją własną nagrodę „Uwaga Talent”, do której wręczenia upoważniłam nie kogo innego jak Wiesia Gerasa właśnie… a potem były już tak zwane przedstawienia master (mistrzowskie) na tym festiwalu i wiele wspólnych działań na rozmaitych innych przeglądach i festiwalach organizowanych przez niestrudzonego i niezastąpionego Wiesia.

Ileż to razy przez te lata słyszałam, że to już ostatni festiwal, że już czas na odpoczynek, na emeryturę, że już pora, aby przejął to ktoś inny… Ale przecież nie można oddać swojego dziecka byle komu, a jakoś nie pojawił się do tej pory nikt taki, komu to swoje dziecko Wiesław Geras zdecydowałby się powierzyć. Taki, który tak jak Wiesław, chciałby poświęcić mu swój czas, duszę, życie i serce.

Cieszę się bardzo, że 40-lecie mojej pracy mogę święcić wspólnie z 50-leciem Gerasowego przywództwa tego wspaniałego festiwalu. Choć myślę ze strachem, co będzie dalej, kiedy Wiesław zdecyduje się już być tylko widzem i ostatecznie przejść na zasłużoną emeryturę? Czy znajdzie się ktoś, kto dalej powalczy o nas i tę pozornie niepozorną formę teatru? Powalczy – czyli zadba o to wszystko, o co od 50 lat, borykając się z różnymi przeciwnościami, dba Wiesław Geras, czyli o niezbędne środki finansowe, o całą oprawę medialną, o wspaniałą dokumentację, wysoką jakość informatorów, folderów, plakatów. Kto zapewni prawdziwie wysoki poziom prezentowanych na festiwalu przedstawień i nie dopuści do tak powszechnego dzisiaj spauperyzowania tej szlachetnej sztuki, do zalania jej szmirą, miernotą, grafomanią, prostactwem i chamstwem.

A właśnie od tego powszechnego zła wszelkiego, narażając się niejednej bardziej lub mniej ważnej osobie, uchronił nasz festiwal przez te wszystkie długie lata nie kto inny jak Wiesław Geras. I chwała mu za to.

Ten festiwal przez lata pozwolił tysiącom widzów cieszyć się prawdziwą sztuką i obcować w najszlachetniejszej bliskości z najintymniejszą formą aktorstwa, w której nie ma miejsca na kłamstwo, udawanie, celebryctwo i bylejakość.

Ten festiwal dla dziesiątek młodych i starych aktorów był przez te lat nie tylko prawdziwym sprawdzianem ich umiejętności, nie tylko miejscem zdobywania zawodowych szlifów i odkrywania warsztatowych tajników, ale był również dla wielu trampoliną do ogólnopolskiej kariery.

Dla mnie również.

Propozycję głównej roli w filmie Bez miłości otrzymałam od Barbary Sass tylko dlatego, że parę miesięcy wcześniej widziała moją Żmiję i Utraconą cześć Katarzyny Blum dwa nagrodzone tu na festiwalu monodramy i z tego powodu prezentowane w warszawskiej Starej Prochowni.

A więc śmiało mogę powiedzieć, że moja ogólnopolska kariera rozpoczęła się od tego festiwalu. Dlatego Bogu dziękuję, że dał nam takiego Wiesława Gerasa i proszę, by nadal zachował go w tak świetnej kondycji i zdrowiu…

A Tobie Wiesiu dziękuje, za to wszystko, co robisz, za ten szacunek, którym darzysz nas wszystkich, za ten twój upór, za ten twój uśmiech i za ten festiwal, który przez lata dał tak wielu z nas szansę tworzenia i istnienia.

Dorota Stalińska

Leave a Reply