37 WST: Żony stanu, dziwki rewolucji, a może i uczone białogłowy

Jeśli ktoś sądził, że podczas tego spektaklu dowie się czegoś więcej o życiu i klęsce Théroigne de Méricourt, działaczce rewolucji francuskiej, zawiedzie się srodze. To typowa produkcja Jolanty Janiczak i Wiktora Rubina, którzy realizują swoje przedstawienia wedle modelu political-historical fiction. Tak więc losy Méricourt są tylko pretekstem do okolonej wieloma nawiasami opowieści o walce kobiet o emancypację i polityczną podmiotowość, opowieści o aktorkach i aktorach, którzy wcielają się w postacie dawnych działaczy rewolucji albo ich tylko reprezentują, opowieści o teatrze, który chce przekroczyć swoje ramy i nawet je na moment przekracza, wciągając część publiczności do udziału w zaimprowizowanym czarnym proteście podczas spektaklu (przed głównym wejściem do Pałacu Kultury – widzowie, którzy do protestu nie przystąpili mogą mu kibicować, obserwując relację na żywo na ogromnym ekranie).

Intencje, które motywują ten spektakl budzą sympatię, powinienem być zadowolony, bo to idee mi bliskie, ale jednak zadowolony nie jestem. Spektakl wciąż się rozlatuje, jest technicznie niesprawny (mikroporty doprowadzają do tego, że doprawdy nie wiadomo, kto i co mówi), dominuje bałagan, a do głosu dochodzi wątpliwej jakości publicystyka. Obracamy się więc w świecie banału, wystrojonego na polityczny manifest, teatr zamienia się intencjonalnie w wiec, chociaż wcale to nie jest takie pewne, bo publiczność nie na wiec przecież przyszła. Nie jestem pewien, że to jest droga, po której idąc, teatr stanie się „ŻYWYM ORGANEM SPOŁECZNYM”, jak chciał Norwid. A co, jeśli to tylko twórczość pasożytnicza, żywiąca się aktualnymi zdarzeniami, maska artystycznej niewydolności? Chciałbym się mylić, ale wszystko mnie w tym spektaklu drażni, począwszy od pretensjonalnego tytułu. Jedyna nadzieja, w przerysowaniach, kabaretowych odpryskach, które dochodząc od czasu do czasu do głosu, budują bufor dystansu do tego wszystkiego, co dzieje się na scenie i widowni.

Tomasz Miłkowski

Leave a Reply