Tadeusz Malak nie żyje

Polski teatr poniósł dotkliwą stratę – 26 stycznia 2017 po ciężkiej chorobie, zmarł Tadeusz Malak (ur. 9 lutego 1933 w Żninie), aktor, reżyser, pedagog. Ukończył Wyższą Szkołę Ekonomiczną w Poznaniu (1956), w 1958 zdał eksternistyczny egzamin aktorski, w 1973 eksternistyczny egzamin reżyserski. Autor książki Teatr jednego aktora. Refleksje krytyczne (1985). W czasie studiów związany z akademickim teatrem „Kuźnica”, w 1957 roku zrezygnował z pracy naukowej na rzecz sceny. Przez 6 lat związany z Teatrem Rapsodycznym, gdzie zagrał m.in. Tadeusza w Panu Tadeuszu, Tristana w Tristanie i Izoldzie i Gustawa-Konrada w Dziadach (1961), a od roku 1964 (niemal bez przerwy) w Starym Teatrze, także jako reżyser. W teatrze jednego aktora zasłynął monodramem W środku życia (1965), opartym na tekstach Różewicza, a także Trenem andaluzyjskim wg Lorki i Obroną Templariuszy Herberta. Autor książki Teatr jednego aktora. Refleksje krytyczne (1985). Przez wiele lat, aż do ostatnich dni profesor krakowskiej PWST

Ale bodaj przede wszystkim był artystą osobnym, mistrzem teatru jednego aktora. To właśnie On za spektakl W środku życia otrzymał Nagrodę Główną podczas 2. Ogólnopolskiego Festiwalu Teatrów Jednego Aktora (Wrocław 1967), inaugurując długą listę laureatów tego najstarszego w Europie przeglądu teatrów jednoosobowych. Po raz ostatni wystąpił ze spektaklem Różewiczowskim, nawiązującym do tego przed laty, ale jednak nowym – „Powrót do źródeł… od Różewicza… i dalej…” podczas jubileuszowego, 50. festiwalu we Wrocławiu, korzystając z przepustki ze szpitala. W spektaklu sprzed pół wieku, modyfikowanym kilkakrotnie, najbardziej pociągała aktora dramaturgia w prezentowanych tekstach i dlatego starał się ukazać, jak teksty poetyckie ze sobą dialogują, spierają się, jak w trudzie wewnętrznej dyskusji rodzi się myśl i prawda poetyckiej refleksji. To był spektakl o narodzinach wyobraźni Poety i jego próbach uporządkowania świata. Wciąż z nadzieją, że odnajdzie jego szyfr. W nowym spektaklu, pojawiła się postać Starego Poety, który utracił wiarę w uskrzydlającą moc poezji, z goryczą komentując degradację kultury i poezji, która – jak przewrotnie mówi w wywiadzie udzielonym dziennikarce – „nie ma przyszłości”. Przewrotnie, bo jednak pod spodem tli się iskierka nadziei, że może być inaczej.

Na tym spektaklu festiwalowa obecność Tadeusza Malaka się nie skończyła, bo jubileuszowe WROSTJA stały się okazją do promocji szkicu o twórczości indywidualnej artysty, nowej książki z serii monografii poświęconych zjawiskom i twórcom teatru jednoosobowego, nazywanej Czarna Książeczka z Hamletem: „Wypowiedzieć człowieka. Poezjoteatr Tadeusza Malaka” pióra Katarzyny Flader-Rzeszowskiej.

Zdążył jeszcze Tadeusz Malak zredagować swój wpis do jubileuszowej książki o WROSTJA (50 lat WROSTJA. Po teatrze jednego aktora oprowadza Wiesław Geras). Napisał te znamienne słowa:

To było 50 lat temu… w ubiegłym wieku…

Byłem aktorem, próbowałem reżyserować, grałem w teatrze wieloosobowym, gdzie głównym środkiem wyrazu było słowo – w Teatrze Rapsodycznym, w Krakowie (dla którego porzuciłem karierę naukową ekonomisty).

Potem znalazłem się na scenie teatru dramatycznego, Starego Teatru. Choć był to czas moich niewątpliwych artystycznych dokonań, odczuwałem zawsze rodzaj niespełnienia – potrzebę uruchomienia własnej inicjatywy artystycznej…

Mówi się często, że przekleństwem aktorskiego zawodu jest to, że jest się instrumentem, na którym ktoś inny „wygrywa”… Jeżeli już jesteś aktorem, musisz zostać reżyserem! – dodawał Gordon Craig.

Chciałem także wypróbować możliwości poszerzenia repertuaru teatralnego o utwory liryczne współczesnych poetów. Zbudowałem na próbę dla Teatru Rapsodycznego spektakl – wołanie do współczesnego człowieka: List do ludożerców. Czterech współczesnych poetów. Okazało się, że teksty liryczne Tadeusza Różewicza stanowiły najlepszy materiał na zbudowanie dramatycznej opowieści, która byłaby jednoosobowym monologiem teatralnym współczesnego człowieka, współczesnego bohatera, „bez twarzy, bez wieku i bez zawodu”. Nazwałem to W środku życia.

Ale gdzie to pokazać, wystawić? Wtedy pojawił się młody człowiek z Wrocławia, który oznajmił, że organizuje ogólnopolski festiwal takich właśnie inicjatyw i byłby zainteresowany moim pomysłem: Wiesław GERAS!

Tak zaczęła się moja przyjaźń serdeczna z Wrocławiem i moja przygoda z teatralną jednoosobową formą i trwa do dzisiaj, 50 lat!!! A co najważniejsze – patronuje tym wszystkim dolom i niedolom mój przyjaciel Wiesław, który przeniósł jednoosobowy Teatr Jednego Aktora na wszystkie kontynenty. Co roku organizuje spotkania i festiwale we Wrocławiu i w różnych miastach polskich oraz w różnych krajach, nie tylko Europy. Ja, dzięki niemu zacząłem opracowywać kolejne jednoosobowe propozycje teatralne, a Wiesiek zapraszał mnie do Wrocławia i był często motorem moich poczynań artystycznych.

Szanuję go bardzo za konsekwencję, wierność i upór, z jakimi wbrew rozlicznym przeciwnościom potrafił utrzymać ten niezwykły ruch teatralny, skupić we Wrocławiu takie grono współpracujących dla sprawy mądrych ludzi sztuki i nadal prowadzić swoje dzieło już przez 50 lat”.

Żal, że już nie spotkamy się więcej na festiwalowych szlakach, choć wiem, że mądre wskazania Tadeusza pozostaną w pamięci jeszcze wielu pokoleń artystów teatru.

Tomasz Miłkowski

[Na zdjęciu: Tadeusz Malak z Tomaszem Miłkowskim na festiwalu WROSTJA w „Piwnicy Świdnickiej” w roku 2011].

Leave a Reply