Wyjechać, żeby zrozumieć

Harper, trzydziestokilkuletnia kobieta, jest żoną i matką. Poznajemy ją w czasie rozmowy z szefem, który odmawia jej zgody na wyjazd do chorego ojca. W dialogu przełożony – podwładna on jest stroną aktywną – atakujący, momentami wręcz napastliwy, zadaje mnóstwo pytań. Ona jest raczej schowana w sobie, wycofana, często odpowiada na jego pytania: „Nie wiem”. Wyraźnie nie chcąc wchodzić z nim w polemikę. Jego to nie zraża. Ta rozmowa staje się dla niego pretekstem do wyrzucenia z siebie nagromadzonej złości, pretensji do otaczającego świata, zajęcia stanowiska, wyrażenia opinii.

Harper jednak pojedzie do chorego ojca. Po drodze spotka wiele osób i to ona będzie zadawać pytania…

Dramat „Harper” – autorstwa Simona Stephensa, którego sztuka „Dziwny przypadek psa nocną porą” z powodzeniem grana jest na scenie Teatru na Woli, wystawiony na tej samej scenie zapewne też będzie cieszył się zainteresowaniem publiczności. Należy bowiem do tego rodzaju sztuk, które można określić mianem dobrej konfekcji teatralnej. Sięga po modny, wielokrotnie podejmowany w mediach wątek obyczajowy: zwyczajna z pozoru rodzina skrywa mroczną tajemnicę, której ujawnienie destabilizuje jej funkcjonowanie.

Sztukę Stephensa wyreżyserowała Natalie Ringler. Sprawiła, że z dość banalnej opowieści powstał interesujący spektakl, przypowieść o kłamstwie, winie, ucieczce od zatracenia, od rozpaczy, rozczarowania, o poszukiwaniu sensu istnienia w świecie, który stracił moralność.

Ringler rzecz rozgrywa w pustej przestrzeni, niemal pozbawionej rekwizytów, jakby chciała, by nic nie odwracało uwagi od postaci dramatu, nic nie zakłócało ich rozmów. By widz przyjrzał się im niemal jak pod szkłem powiększającym.

Reżyserka zaprosiła do swojego spektaklu aktorów wysokiej próby z Haliną Łabonarską i Adamem Ferency na czele. Jednak szczególny ciężar spoczywa na Agnieszce Warchulskiej, grającej tytułową rolę. Obecna na scenie przez półtorej godziny potrafiła skupić na sobie uwagę widzów. Ma w sobie prawdę, jaka przynależna jest utalentowanym artystom. W jej grze nie ma ani jednego fałszywego tonu, postać przylega do niej całkowicie, dlatego jest w tym wcieleniu tak interesująca, tak empatyczna, tak pociągająca. I choć skrzywdzona, nie ma w sobie nic z ofiary…

Poza Agnieszką Warchulską (Harper), Martyną Kowalik (Sarah, jej córka) i Haliną Łabonarską (Alison, matka Harper), inni aktorzy grają po kilka postaci. Barnesa, szefa Harper i Woolleya, jej ojczyma, gra Adam Ferency. Tobiasa, Mickeya i Mahesha, chłopaków, równolatków nastoletniej Sarah – Otar Saralidze, a Setha, męża Harper, i jej przygodnego kochanka – Marcin Sztabiński.

Ten zabieg nie wynika bynajmniej z oszczędności, czy braków obsadowych. Jest zastosowany świadomie, bo te postaci mają być tylko tłem – choć istotnym – dla Harper. Obsadzenie tego samego aktora w kilku postaciach ma pokazywać postawy przedstawicieli tego samego pokolenia, które – jak się przyjrzymy – mają wspólny mianownik, wynikają z podobnych doświadczeń. Rozmowa z Harper, odpowiedzi na jej pytania obnażają ich, zrywają ich maski.

Ona staje się dla nich lustrem, w którym mniej lub bardziej świadomie się przeglądają. Ale i oni są dla niej zwierciadłem. Odsłaniają rzeczywisty powód podjęcia wysiłku odwiedzenia ciężko chorego ojca. Podróż do chorego, do miasta dzieciństwa, do domu dzieciństwa staje się dla Harper podróżą w głąb siebie, wejrzeniem w siebie, odszukaniem siebie prawdziwej, o której zapomniała przygnieciona, tym, co przydarzyło się w jej małżeństwie. Skonfrontowanie się z innymi pozwala Harper obłaskawić lęk, ból, niepewność. Zrozumieć, że sztuką egzystencji jest nauczyć się żyć ponad nimi, spróbować stawić im czoło.

Swoją inscenizację Natalie Ringler kończy, jak na sceniczną przypowieść przystało, sceną alegorią. W przestrzeni prześwietlonej jasnym światłem, niczym promiennym rozbłyskiem słońca, Harper, jej mąż, matka, ojczym, córka i jej chłopak, pogodzeni, pełni dobrych wzajemnych uczuć siadają do wspólnego posiłku. Nachyleni ku sobie, przywodzą na myśl usytuowanie postaci z obrazu „Ostatnia wieczerza”. Z cicha, któreś z nich zaczyna nucić utwór Blacka „Wonderful Life”. Podchwytują go – śpiewając coraz głośniej – pozostali.

Cóż znaczy to kiczowate zakończenie!? Czy jest to projekcja pragnienia Harper o szczęściu rodzinnym? Marzenie o porozumieniu i miłości wśród bliskich, pomimo krzywd, waśni, nieporozumień? A może szyderczy komentarz do tych marzeń? Bo raczej rzadko się spełniają… Ktoś znów może okazać się Judaszem…

Grażyna Korzeniowska

——————————-

Simon Stephens Harper

OBSADA

Agnieszka Warchulska – Harper Regan
Halina Łabonarska – Alison Woolley
Adam Ferency – Elwood Barnes/Duncan Woolley
Martyna Kowalik – Sarah Regan
Otar Saralidze -Tobias Rich/Mickey Nestor/Mahesh Aslam
Marcin Sztabiński – Seth Regan/James Fortune

Reżyseria: Natalie Ringler
Scenografia i kostiumy: Aneta Suskiewicz
Muzyka: Piotr Łabonarski
Reżyseria światła: Mikołaj Jaroszewicz
Konsultacje ruchu scenicznego: Izabela Chlewińska
Konsultacje wokalne: Anna Grabowska
Kierownictwo produkcji: Rafał Łukasz Renner

Premiera 9 grudnia 2016 Warszawa Teatr na Woli im. T. Łomnickiego

Leave a Reply