CHŁOPCY, czyli bez zmian

Od dawna czekałem na premierę Chłopców Stanisława Grochowiaka w Warszawie. I doczekałem się. Spektakl w Teatrze Polonia daje satysfakcjonującą odpowiedź na pytanie, czy tragikomedia o starych ludziach się starzeje? Otóż nie starzeje się.

Paradoks tego tekstu o starości polega na tym, że jest wiecznie młody, a sukces teatru na tym, że nie próbuje dziwaczyć, ale idzie za świetnie napisanym tekstem. To dość, aby stworzyć przedstawienie chwilami porywające, a cały czas zajmujące widza. Barwne postaci pensjonariuszy domu starców, prowadzonego przeaz siostry zakonne, stworzyli, nie szczędząc sił, Stanisław Brudny (kościelny Jo-jo). Marian Opania (radykał Pożarski), Krzysztof Gosztyła (były producent wód gazowanych Kalmita), Krzysztof Kiersznowski (wciąż młody wśród nich Smarkul) i Piotr Kozłowski (ujarzmiający pioruny Profesor). Zachwycała Barbara Horawianka jako wyrozumiała Matka Przełożona i Maria Pakulnis, niemal demoniczna jako zaborcza pani Narcyza. Prawdziwy koncert gry.

Przy czym mamy do czynienia nie tylko z przedstawieniem świetnie skrojonym, ale jednocześnie mądrym. Z tekstu Grochowiaka nie wywietrzały trafne diagnozy dotyczące starości, potrzeb „juniorów starszych”, ich tęsknot za bliskością z drugim człowiekiem, poczucia humoru i melancholii. Nie zwietrzały też przestrogi przed „upupianiem” staruszków, wpychaniem ich w zdziecinnienie i trumienny nastrój. W naszym starzejącym się społeczeństwie „Chłopcy” to mądra komedia o drugiej (albo i trzeciej) młodości, którą starość jest podszyta.

Tomasz Miłkowski

CHŁOPCY Stanisława Grochowiaka, reż. Mirosław Gronowski, scenografia Ewa Gronowska, światło Paweł Szymczyk, oprac. muz. Małgorzata Przedpełska-Bieniek, Teatr Polonia, premiera 18 listopada 2016

Leave a Reply