Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Szkoła gustu: Pantaleon przodownik

Powieść Vargasa Llosy, „Pantaleon i wizytantki”, choć traktuje o dość szokującym procederze (armia jako superorgnizator burdelu dla wygłodniałych seksualnie żołnierzy), to w gruncie rzeczy groteska o pracusiu.
Tytułowy Pantaleon, kapitan sił lądowych, obowiązkowy służbista, wprawdzie z pewnym moralnym oporem, ale po jego pokonaniu już z prawdziwym oddaniem przystępuje do realizacji wyznaczonego przez zwierzchników zadania: organizuje przodujący burdel w zuchwałym mieście Iquitos (na granicy amazońskiej dżungli, w mieście, gdzie nie płaci się podatków), stając się ukochanym burdeltatą, a w swej gorliwości nader niewygodnym funkcjonariuszem armii – mnoży bowiem zapotrzebowanie na etaty i środki bojowe, co grozi przekształceniem tej specyficznej placówki w przodującą część całej armii. Granice dopuszczalnej działalności przekracza z chwilą, gdy zamordowanej dziwce (z którą romansuje) zapewnia pochówek z ceremoniałem wojskowym. Armia bowiem, choć burdel wojskowy powołała do życia i finansuje, udaje, że nie ma z tym nic wspólnego. Pantaleon musi więc zostać odwołany.
Ta zabawna powiastka o hipokryzji, nieposkromionej chuci (której  w końcu ulega  porządny Pantaleon) to świetny materiał na przewrotną komedię z szyderstwem w tle. Trzeba przyznać, że reżyser poczynił pewne starania, aby przenosząc powieść na scenę zadbać o czytelność narracji (mimo że aktorzy występują z reguły w kilku wcieleniach – troskliwa matka jest też burdelmamą, a spracowane prostytutki zakonnicami itp.), a także nie poskąpić pewnych prowokacyjnych sytuacji: wystawia na scenie gabloty z krzyżem i figurą świętą, zastępowane co pewien czas przez panienki rodem z witryn hamburskiej dzielnicy uciech, zakonnice zatrudnia do uprawiania zbiorowego seksu, itp., itd. Mimo te starania spektakl wygląda na bezzębnego psa, który nikogo nie ukąsi, a więc dość bezpieczny. Wszystkiego w nim za dużo, nawet przestylizowany gwałt nie trwoży. Zobaczyliśmy więc raczej zarys przedstawienia, nad którym trzeba by jeszcze sporo popracować, np. red. Waleczny, gwiazda peruwiańskiego radia (Krzysztof Skonieczny), który w westybulu z towarzyszeniem orkiestry instrumentów dętych zaprasza pasażerów (czyli widzów) do pięknego Peru, dostaje zbyt łatwo zadyszki (słaba kondycja), a orkiestra dęta gra tak ochoczo, że przez cały spektakl ogłusza widzów i częściowo zagłusza aktorów. Kiedyś Jerzego Jarockiego pochwalono, że jego spektakl jest jak orkiestra. Mistrz nie był zadowolony: – Wie pan, powiedział chwalcy, z orkiestrami bywa różnie. Są i dęte. No, właśnie, jak ten spektakl, który i tak wyróżnia się pozytywnie na tle bezbarwnego poprzedniego sezonu. Tak naprawdę broni się w nim tylko Aleksander Bednarz, który w obu rolach, alfonsa Ciupelka i generała Scavino wypada przekonująco, słychać go bez trudu, a charakterystyczność obu postaci ani na jotę nie przekracza granicy smaku. Uczcie się młodzi rzemiosła od dojrzałych aktorów.
Semła
Mario Vargas Llosa, „Pantaleon i wizytantki”, adaptacja i reżyseria Paweł Aigner, scenografia Magdalena Gajewska, muzyka Katarzyna Brochocka, ruch sceniczny Kazimierz Knol, Teatr Studio, Duża Scena, prapremiera 14 września 2008

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.