Historia Ulmów i Marlene w Rzeszowie

Teatr im. Wandy Siemiaszkowej w Rzeszowie miał w końcu sierpnia premierę sztuki Lwów nie oddamy! (na zdj.). Reżyseria: Katarzyna Szyngiera, scenariusz: Katarzyna Szyngiera, Marcin Napiórkowski, Mirosław Wlekły, scenografia: Przemysław Czepurko, Katarzyna Ożgo, kostiumy: Ireneusz Zając

Opis sztuki:

Beniową podzieliła historia. Nie ma przejścia z ukraińskiej strony wsi na polską i odwrotnie. Mieszkańcy nie mogą w upalne dni przekroczyć Sanu i schronić się pod lipą, która od dwustu lat rośnie półtora kilometra od ich domów.

Jesteśmy wychowani w kulcie pamięci. Myślimy o niej jak o drzewie. Pamięć należy pielęgnować, dbać o jej korzenie, by dawała nam schronienie i poczucie wspólnoty, by stanowiła punkt odniesienia w zmieniającym się świecie. Tymczasem pamięć znacznie bardziej przypomina rzekę. Nie tylko nieustannie płynie i zmienia się, lecz także dzieli i wyznacza granice.

Wierzymy, że trzeba pamiętać, by oddać sprawiedliwość przodkom, by być członkiem narodowej wspólnoty, by w przyszłości uniknąć tragedii. Rzadko zastanawiamy się nad tym, jak łatwo pamięć staje się pożywką dla uprzedzeń, konfliktów, nawet nienawiści.

Stosunki polsko-ukraińskie ilustrują ten mechanizm. Choć tyle mamy wspólnego w teraźniejszości, tak wiele dzielimy planów i obaw o przyszłość, nasze relacje wciąż układamy pod dyktando trudnej przeszłości.

Nadarza się doskonała okazja, by o tym porozmawiać. 1000 lat temu spotkaliśmy się po raz pierwszy. Wojowie Bolesława Chrobrego przegonili ich za Bug rycerzy Jarosława Mądrego, obrzuciwszy ich inwektywami. 100 lat temu trwała Bitwa o Lwów i wojna polsko-ukraińska. Pół roku temu polski minister pojechał do Lwowa, uwolnić z klatek kamienne lwy, symbolizujące polską przeszłość miasta.

Spektakl „LWÓW NIE ODDAMY!” powstał na podstawie materiału dokumentalnego. Wykorzystując wypowiedzi zebrane w wywiadach, ankietach i źródłach pisanych pokazuje, jak uprzedzenia i nienawiść karmią się pamięcią. Przygotowali go wspólnie twórcy z różnych dziedzin – aktorzy, reżyserka, reporter, badacz pamięci, operator oraz artyści wizualni. Na różne sposoby śledzimy możliwe wersje pamięci polsko-ukraińskiej i współczesne relacje, by przedstawić je w interdyscyplinarnej formie teatralnej.

A oto plany rzeszowskiego teatru na tegoroczną jesień:

  1. Sprawiedliwi. Historia rodziny Ulmów (12.10.2018, Szajna Galeria)

Scenariusz i reżyseria Beniamin M. Bukowski.

Tematem spektaklu jest historia rodziny Ulmów, którzy po wybuchu II wojny światowej czynnie angażowali się w pomoc Żydom, ukrywając rodziny Szallów i Goldmanów, w wyniku czego zostali zadenuncjowani i zamordowani. Zamierzeniem spektaklu jest opowiedzenie o zwyczajnych ludziach: ich przedwojennym życiu, losach i codziennych problemach. Wojna, jako sytuacja graniczna, konfrontuje ich z radykalnym złem. Jakie mechanizmy decydują o tym, że w sytuacji skrajnej człowiek decyduje się na heroizm, okrucieństwo albo obojętność?

  1. Sztuka (10.11.2018, Mała Scena im. Z. Kozienia) Yasminy Rezy.

Reżyseria – Waldemar Śmigasiewicz. Scenografia – Maciej Preyer, muzyka – Mateusz Śmigasiewicz.

Obsada: Robert Chodur, Adam Mężyk, Mateusz Mikoś.

Realizacja sztuki Yasminy Rezy przedstawiającej historię przyjaźni trzech mężczyzn. Punktem kulminacyjnym w tej relacji okazuje się być sytuacja zakupienia przez jednego z nich obrazu współczesnego artysty. Obraz – niepozorny obiekt, symboliczna przestrzeń dla wyobraźni – staje się kamieniem węgielnym sporu oraz próbą dla dotychczasowej przyjaźni.

  1. Anioły nie umierają – Marlene Dietrich (31.12.2018, Mała Scena im. Z. Kozienia)

Reżyseria: Jan Szurmiej.

Spektakl poświęcony postaci Marleny Dietrich, przedstawiający artystkę w momencie jej wycofywania się, odchodzenia w niebyt, ale przywołujący czasy jej młodości, rozkwitającej kariery, a także przedstawiający wątki polskie w jej życiorysie. Spektakl wg scenariusza i w reżyserii Jana Szurmieja – znanego lokalnej publiczności z realizacji wielu przedstawień na rzeszowskiej scenie,  cieszących się nieustającym zainteresowaniem publiczności.

Opr. Ewa Sośnicka-Wojciechowska

Dodaj komentarz