Lalka odchodzi

Tomasz Miłkowski o spektaklu DOM LALKI w reżyserii Agnieszki Lipiec-Wróblewskiej na Scenie Kameralnej Teatru Polskiego im. Arnolda Szyfmana pisze w „Przeglądzie”:

Scena wygląda bardzo po skandynawsku, obowiązuje północne wzornictwo i północny chłód. Ale pod tym lodem wrze. Emocje spalają przede wszystkim Norę, nawet jeśli na początku tego nie widać.

Za podwójnymi rzędami oszklonych drzwi, które oddziela wąski korytarz, co pewien czas przeciskają się niczym zjawy domownicy i goście. Zaglądają tu dzieci, lornetują wnętrze – tak podgląda się wnętrze domu lalek. W środku przebywa, a raczej szamoce się jak mucha w pajęczej matni Nora (Eliza Borowska). Chciała ratować chorego męża, a wpadła w niewyobrażalne kłopoty. Teraz szuka wyjścia. Ale to nie jest przecież sztuka o ryzykownie zawartej umowie pożyczkowej. Tu w ogóle nie o finanse chodzi, ale o pozycję kobiety, jej społeczny status. O to, kim jest. Urzeczowiana, spychana do roli podrzędnej, traktowana jak lalka, dodatek do mężczyzny, bez prawa głosu, kontrolowana i lekceważona.

Kiedy na Norę przychodzi trudny czas, jej wierzyciel (Piotr Bajtlik) grozi ujawnieniem przestępstwa (lekkomyślnie sfałszowała podpis ojca), a więc zniszczeniem jej całego świata, mąż (Krystian Modzelewski) nie pospieszy z pomocą. Jedyne, o co zabiega, to przygotowanie Nory do występu tanecznego na zbliżającym się balu.

Nora wie, że mąż nie zrobi niczego, co ją uratuje. Odtańczy więc przed nim na próbę swój taniec, aby odwlec nadciągającą katastrofę: „tańczysz, jakby w tym tańcu chodziło o śmierć i życie” – zauważa Helmer, ale nie domyśla się nawet, że Nora rozpaczliwie woła o pomoc. Czuje się osaczona. Pozostaje tylko ucieczka, którą podejmie wówczas, kiedy wszystko się uspokoiło, groźny wierzyciel poniechał zemsty, a mąż „wybaczył” jej błędy. Tego Nora nie może znieść i opuszcza dom lalki.

Prapremiera „Domu lalki” (1880) to był prawdziwy skandal. Kiedy Ibsen pozwolił bohaterce na odejście od męża i dzieci, przewrócił cały uświęcony porządek rzeczy. Niemcy tego nie znieśli i zażądali innego zakończenia – Ibsen napisał drugi finał: Nora zostawała z rodziną.

Przedstawienie w Polskim nie jest jednak kartą z walk o wyzwolenie kobiet. To na wskroś współczesna opowieść. Reżyserka postawiła na ukazanie relacji Nory z otoczeniem. Eliza Borowska ukazuje jej narastający lęk, rozpacz samotnej kobiety, a potem bunt. Mąż ją rozczarowuje, a rolę lalki odrzuca. Nie chce żyć w takim świecie.

Helmer mówi na koniec: „Nie ma już Nory”. Ale to znaczy tylko tyle, że Nora od niego odeszła. Wiele innych kobiet nadal zaznaje podobnego losu.

Tomasz Miłkowski

DOM LALKI Henrika Ibsena, tłum. Anna Marciniakówna, reż. Agnieszka Lipiec-Wróblewska, scenografia Agnieszka Zawadowska, światło Jacqueline Sobiszewski, muz. Irina Blokhina, ruch sceniczny Anita Wach, Sena Kameralna im. Sławomira Mrożka, Teatr Polski w Warszawie, premiera 6 października 2017

Dodaj komentarz