Moja, amerykańska, Kartoteka rozrzucona
Gdy Kartoteka rozrzucona ukazała się drukiem, a także, gdy słyszałem i czytałem o „przymiarce” samego autora do jej realizacji – wiedziałem od razu trzy rzeczy: (A) To jest tekst nowy, ważny, wielki, potrzebny polskiemu teatrowi, polskiej publiczności teatralnej. (B) To jest kolejny Różewicza dramat „nie napisany” – otwarty, domagający się pracy reżysera, oczekujący na teatr. (C) Jest moim obowiązkiem wobec Tadeusza Różewicza, wobec Wrocławia, wobec polskiego teatru zmierzyć się z tym tekstem – zrealizować go.

