„Dopóki temat polsko-żydowski będzie żywy, bolesny, niezaleczony – powinien odnajdywać swoje miejsce na scenie w kolejnych odsłonach kolejnych dramatów. A ja mam wrażenie, jakby już go traktowano jako chwilową (i kłopotliwą) „modę”, która wprawdzie nadeszła, ale powoli przemija i staje się dla teatrów nieatrakcyjna (…) Temat, który ledwo się zaczął, już jest odtrąbiony jako zakończony, jako nadobficie reprezentowany w teatrze. Nie zgadzam się z tym i osobiście boleję. Bardzo bym chciała, aby pojawiały się sztuki, które pokazują nas odbitych w lustrze takimi, jakimi jesteśmy. Z naszymi fobiami, strachem, wyparciem niewygodnej prawdy w imię pięknego wizerunku. Aby weszły w krwiobieg społeczny i pobudziły kogoś do myślenia”, tak pisała rok temu w felietonie Małgorzata Sikorska-Miszczuk, jak o sobie samej powiada, dramaturżnica, autorka „Walizki”, jednego z ciekawszych dramatów o sprawach polsko-żydowskich. Jej troska jest uzasadniona – byłoby doprawdy niewybaczalnym błędem, gdyby wysoka fala zainteresowania teatru odkłamaniem stosunków polsko-żydowskich i zbudowaniem nowego porozumienia opadła, okazała się chwilową modą, a demony antysemityzmu znów zatriumfowały, stojąc na straży wykluczenia obcych, tak jak to się stało po Marcu 1968.
Dowiedz się więcej »Polacy – Żydzi, dwie dekady teatralnego dialogu