Przejdź do treści

Yorick


Przegląd Teatralny i Literacki
ISSN 2080-9980

Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Oswoić bestię publiczności

Z Tomaszem Miłkowskim rozmawia Małgorzata Drążek

Panel dyskusyjny, otwierający drugi dzień Toruńskich Spotkań Teatrów  Jednego Aktora, połączony był z promocją książki Czy teatr jednego aktora jest teatrem ubogim?, przy tworzeniu której brał Pan udział. Skąd pomysł, aby zająć się właśnie tą dziedziną ekspresji scenicznej?

 

Dowiedz się więcej »Oswoić bestię publiczności

I co dalej?

Tak pyta Winnie w Szczęśliwych dniach Becketta, odgrywając swoje codzienne rytuały. My także możemy zapytać, co dalej z teatrem jednoosobowym pół wieku z górą po premierze Wieży malowanej Wojciecha Siemiona (23 listopada 1959) w Studenckim Teatrze Satyryków, która dała początek nowoczesnej formule teatru jednego aktora. Premiera ta, jak i tekst Ludwika Flaszena, który spektakl opisywał, stały się pretekstem najpierw do sesji podczas ubiegłorocznego wrocławskiego festiwalu, a potem książeczki, Czy teatr jednego aktora jest teatrem ubogim?, będącej zbiorowym namysłem ponad 60 osób nad tym, czym w istocie jest ten przedziwny, mały a wielki teatr, ubogi a bogaty.

Plakat i znak graficzny festiwalu – Edward Saliński

 

Dowiedz się więcej »I co dalej?

Fenomen

 

45 lat mija od pierwszego festiwalu teatrów jednego aktora we Wrocławiu, a, co więcej, to jubileusz jednego człowieka, niestrudzonego patrona tych i innych spotkań najmniejszego teatru w Polsce i za granicą, Wiesława Gerasa. Swego rodzaju podsumowaniem tych lat jest książka Czy teatr jednego aktora jest teatrem ubogim, która ukazała się nakładem Wrocławskiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru. Znalazło się w niej ponad 60 tekstów opisujących fenomen tego teatru, których część – za zgodą wydawcy – udostępniamy w tym nadzwyczajnym wydaniu Yoricka. Oprócz tekstów z tej książki publikujemy także szkic Tomasza Miłkowskiego Na scenie jednoosobowej panuje tłok, będący przedrukiem z „Notatnika Teatralnego”.

 

Dowiedz się więcej »Fenomen

Czy teatr jednego aktora jest teatrem ubogim

 

Czy teatr jednego aktora jest teatrem ubogim to książka, której byliśmy pomysłodawcami. Jej punktem wyjścia stała się sesja, zwołana podczas WROSTJA’2010 z inicjatywy Wrocławskiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru i polskiej sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych, nawiązująca do refleksji Ludwika Flaszena nad fenomenem teatru jednego aktora Wojciecha Siemiona.

 

Dowiedz się więcej »Czy teatr jednego aktora jest teatrem ubogim

Grzech założycielski

 

Pół wieku mija od chwili, kiedy Ludwik Flaszen, opisując fenomen teatru jednoosobowego Wojciecha Siemiona, użył określenia „teatr jednego aktora”, i w tym samym artykule dookreślił ten teatr, w którym aktor pozostaje głównym i niemal jedynym „narzędziem” przekazu, jako ubogi.

A jednak wcale to nie jest i nie było takie oczywiste i już od samego początku, jak zobaczymy, budziło wątpliwości.

 

Dowiedz się więcej »Grzech założycielski

Jest jeden człowiek, są słuchcze, widzowie

 

Muszę tu szczerze wyznać, że w życiu moim zdarzył się wypadek nieświadomego – czy też mimowolnego? – rodzicielstwa. Chodzi mianowicie o znaną formułę: „teatr jednego aktora”, a może i za idącymi wraz z nią skutkami w życiu teatralnym. O tym moim rodzicielstwie dowiedziałem się po wielu latach od pana Wiesława Gerasa, bo ja przez całe dziesięciolecia nic o tym nie wiedziałem. Owszem, znałem jako praktykujący recenzent ruch pod nazwą „teatr jednego aktora”, ale nie przypisywałem sobie autorstwa tego terminu, ani współudziału w jego praktycznych następstwach. Świadczy o tym, jak dziwne bywają – o czym wiedzą lingwiści – dzieje słów. A w tym wypadku frazeologicznego związku trzech słów: słowa „teatr”, słowa „aktor” oraz przedzielającego je słowa „jeden”.

Dowiedz się więcej »Jest jeden człowiek, są słuchcze, widzowie

Każdy ma taki teatr w sobie, na jaki trafił?

 

Mogę napisać z pozorną skromnością, że się urodziłem w ubogim czepku teatralnym, co tylko brzmi trochę paradoksalnie, bo owa ubogość „czepka” dotykała Himalajów sztuki, czyli był to prawdziwy czepek pomyślności. Ale przez kawał życia byłem zwykłym Szerpem, który na te największe góry się wspinał prowadzony przez najwrażliwszych i najwspanialszych przewodników. Stawałem się powoli tragarzem wiedzy rzadkiej i „tajemnej” dotyczącej pozornie marginesu sztuki teatralnej. Jej najskromniejszego dziecka. Aktora solisty. Aktora samotnego na scenie.

Dowiedz się więcej »Każdy ma taki teatr w sobie, na jaki trafił?

Ubogi bywa wielki

 

To, co jest esencją mojego zawodu, wyraża się w prostym równaniu: aktor + widz = teatr.

Jeśli pod pojęciem „teatr ubogi” widzimy jednego aktora „nagiego”, bez sztafażu teatralnych środków, przeróżnych „pomocników” – to spodziewamy się, że ten jeden aktor tak bardzo zawładnie nami, naszą wyobraźnią, emocjami, że stworzy nam teatr wcale nie ubogi. Bywa, że wielki. Jak np. Tadeusz Łomnicki w „Ostatniej taśmie Krappa”.

 

Dowiedz się więcej »Ubogi bywa wielki

Osobowość

 

Czasami słyszę głosy wątpiących w ten coraz bardziej rozprzestrzeniający się międzynarodowy ruch społeczny twórców monodramów. Sceptykom powtarzam myśl Barby pracującego w Danii, którą wypowiedział, odchodząc ze wszystkich instytucji państwowych, by stworzyć swój własny teatr. Otóż zapytany, dlaczego odszedł, Barba odpowiedział, że w instytucji państwowej można być dobrym wykonawcą, ale kształtować swojej osobowości, realizować ją tam się po prostu nie da. Instytucja państwowa bowiem to ogromna fabryka, osobowość zaś może rozkwitnąć tylko wśród innych podobnie myślących indywidualności.

Dowiedz się więcej »Osobowość

Teatr rodzi się w walce

 

Sam mam naturę skłonną do wątpliwości, idealizacji, ale na szczęście zrozumiałem, że aby zachować moralne zdrowie, muszę obcować z wartościami, które to zdrowie dają. Zrozumiałem, że wielu ludziom jest to potrzebne. Nie tylko mnie. W swoim życiu potrzebujemy wartości moralnych, niezmiennych, do których zawsze można się odwołać i które wymagają pielęgnacji, zwrócenia ku źródłom, ku tradycji.

Popadamy często w zwątpienie o wartościach, które wniosły poprzednie pokolenia, ulegamy złudzeniom, fałszywym mitom, gubimy się. Chciałem więc teatru, który byłby obrazem tej części społeczeństwa, która wcale nie jest mała, może nie jest krzykliwa, ale która naprawdę wie, co jest trwałe, co jest twórcze. Dlatego potrzebne mi były stale w repertuarze „Improwizacje”, „Promethidion”, „Wyzwolenie”, „Treny” – mówię o tym nurcie Teatru Adekwatnego, którego jestem animatorem. To są wszystko słowa – „testamenty czynu”, jak powiedziałby Norwid.

Dowiedz się więcej »Teatr rodzi się w walce

Remiks tradycji ze współczesnością

 

Definicja sformułowana przez Ludwika Flaszena, arbitralnie zawężająca pojęcie „teatru jednego aktora” do bezpośredniego, nieomal pozbawionego zabiegów formalnych, „teatru ubogiego” nadal opisuje pewien istniejący nurt jednoosobowego aktorstwa. Ale nie sposób nie zauważyć, że powstała w innej epoce. Dzisiejszy świat to uniwersum obrazu, rzeczywistość agresywnych multimediów, globalna wioska internetu, natłok informacji, co uderza w sztukę teatru, w tym również w teatr jednego aktora.

Dowiedz się więcej »Remiks tradycji ze współczesnością

Dziedziul, artysta – ubogi

 

Po przeciwnej stronie ubóstwa spoczywa zasobność, dekoracyjność. Teatr ubogi potrafimy rozpoznać pierwszym spojrzeniem, jego zaprzeczenie zwodzi nadmiarem. Tu i tu znajdziemy myśl i piękno. To, co się gubi w drugim: sprawa, postać, jej motyw działania i sens istnienia, a potem to, co aktorstwem – słowo, gest, ruch, prawda, znajdziemy w pierwszym. Tu nadmiar formy, przepych koloru, finezja scenicznych kostiumów, zadziwiające światła i muzyka rozsadzająca ściany teatru. Tam prostota inscenizacji, sedno gry, istotowość sceny – głoszą prawdę rzeczy pierwszych. Nasyceni bogactwem pragniemy spotkania z aktorem samotnym. Zmagającym się z resztą świata. Czy może jest tak, że sami nie bardzo wiemy, czego chcemy?

Dowiedz się więcej »Dziedziul, artysta – ubogi

Sprawdzian alfabetu

 

Pierwszy monodram zrobiłam jakby przypadkiem, zaproponowano mi zrobienie Białej bluzki Agnieszki Osieckiej z okazji kolejnej edycji Festiwalu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu, był rok 1987, tuż po stanie wojennym, po bojkocie aktorów, zajęcia zawodowe wciąż zostawiały mi dużo wolnego czasu. Nie zastanawiałam się, czy to będzie monodram i co to monodram. Wiedziałam, po przeczytaniu tekstu Osieckiej, że warto za wszelką cenę tę historię, ten charakter, osobę, nieumiejącą żyć bez wolności, w niewolnej Polsce, postawić na scenie, opowiedzieć o tym kraju, o tamtym  czasie, ustami tej kobiety. Że oto mam przed sobą sprawę i tekst ważniejszy niż zwykłe zawodowe zastanowienia i analizy.

Dowiedz się więcej »Sprawdzian alfabetu

Ubogi? Nagi?

 

U początku mojego stawania się aktorem najgłębszym przeżyciem teatralnym było – obok olśniewających mnie ewokacji Danuty Michałowskiej – przedstawienie „Księcia niezłomnego” według Calderona-Słowackiego, objawiające spełnienie dążeń sformułowanych w manifeście Ku teatrowi ubogiemu, ogłoszonym na początku września 1965 w „Odrze”. Mówi tam Grotowski o teatrze niemającym nic prócz swojego bycia w aktorze, w jego relacjach z innymi aktorami i widzami, pojmowanymi jako wspólnota, wobec której aktor dokonuje aktu całkowitego. Rozumianego (czutego) jako ofiarowanie siebie.

Dowiedz się więcej »Ubogi? Nagi?

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.