Przejdź do treści

Yorick


Przegląd Teatralny i Literacki
ISSN 2080-9980

Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

W teatrze życia

Gdy tylko znajdziemy się w Zakopanem, staramy się obejrzeć kolejny spektakl w Teatrze im. St. I. Witkiewicza. Tak było i tym razem. Udało nam się dostać bilet na przedstawienie, które kierownictwo teatru wybrało na otwarcie dużej sceny po jej wieloletnim remoncie. To sztuka hiszpańskiego dramatopisarza Feliksa Lope de Vegi y Carpio Na niby – naprawdę. Spektakl wyreżyserował Andrzej St. Dziuk, dyrektor naczelny i artystyczny zakopiańskiej placówki od, bez mała, 30 lat.

Dowiedz się więcej »W teatrze życia

In memoriam Andrzej Zurowski

Honorowy Przewodniczący AICT, prof. Georges Banu wspomina Andrzeja Żurowskiego na stornie internetowej AICT / IACT:
We are of the same generation, born in the same year… 2013 was supposed to be our year to have a private party together. I was expecting the publication of a book about him, being prepared for him by Anna Cetera in Warsaw, hoping that the illness would wait, that she would allow him some respite, that she would perhaps forget him. She did not, and did not accord him the additional time that would have done him so much good! I know that when the end is expected, every day—not only every month, let alone every year—is important. Today… we, his friends, go on but, just as in war, some fall, others weaken, but all hope for another day. Like Andrzej! But he did not get one! Let us hope  that this book devoted to him will henceforth be published, knowing how much he would have liked to hold it in his hands!

Dowiedz się więcej »In memoriam Andrzej Zurowski

Do przodu żyj

„Czas nas uczy pogody” w reż. Krzysztofa Materny w Och-Teatrze w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Pomysł był świetny i do tego prosty. Krzysztof Materna zaprosił do stworzenia śpiewanego spektaklu wyłonioną w castingu grupę kobiet i mężczyzn 65+ i razem z nimi tak długo ćwiczył, aż powstał rezultat, który bez cienia wstydu można pokazywać. Dowiedz się więcej »Do przodu żyj

W cieniu akacji

 

Pod Akacjami Jarosława Iwaszkiewicza w reżyserii Grzegorza Mrówczyńskiego w Teatrze Rampa ocenia Katarzyna Michalik-Jaworska

 

Jeśli ktoś tęskni za dobrym repertuarem, którego nie może zobaczyć nigdzie indziej, z pewnością może liczyć na Scenę Mrowisko Teatru Rampa. W klimatycznych i kameralnych podziemiach spotkać się można z twórczością Cypriana Norwida, Sławomira Mrożka, Witolda Gombrowicza, Witkacego, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Krzysztofa Kieślowskiego i Krzysztofa Piesiewicza czy mało znanego u nas Farida Nagima. Przed kilkoma dniami na afisz wszedł również Jarosław Iwaszkiewicz z odnalezioną i wydaną dopiero po śmierci autora sztuką Pod Akacjami.

Dowiedz się więcej »W cieniu akacji

Maski władzy

Jeszcze nie ochłonęliśmy z wrażenia po premierze Natana mędrca, dramatu Lessinga wycią0gniętego z otchłani zapomnienia, a już Narodowy proponuje następne znalezisko – adaptację Królowej Margot, zepchniętej do teatralnego lamusa od półtora wieku. Oba przedstawienia łączy demaskatorska pasja, choć nie mają na uwadze osób, ale zatrute idee, niszczące tkankę społeczną. W obu bowiem przedstawieniach jądrem konfliktu jest kwestia wolności, w tym wolności wiary, bez której więzy społeczne zamieniają się w pęta, a sąsiedzi we wrogów. Bez tanich aktualizacji oba teksty brzmi a w teatrze dojmująco współcześnie.

Dowiedz się więcej »Maski władzy

Zło z niczego

 

Prowincjonalne miasteczko, małomiasteczkowy pub. Trzej dresiarze jak co sobota chcą się zabawić. Nie mają wielkich marzeń, tyle żeby popić, zażyć, a może uda się coś więcej. Nie zamierzają nikogo zabijać. A jednak po imprezie w pubie zostają dwa trupy.

 

Przeciętne, banalne losy tych czworga pod wpływem nagłego impulsu – domniemanej fazy delta, kiedy dopalacze przenoszą ich w świat słodkiej ułudy i popełniają nieodwracalne czyny, zamieniają się w koszmar. Oto jak zło powstaje prawie z niczego.

Dowiedz się więcej »Zło z niczego

W 15 ROCZNICĘ ŚMIERCI JANA WILKOWSKIEGO (21 grudnia 2012)

Opisem najgłośniejszego przedstawienia Jana Wilkowskiego „O Zwyrtale Muzykancie” jako jednego z historycznych przedstawień polskiego teatru lalek chcemy przypomnieć postać Jana Wilkowskiego – jednego z najwybitniejszych artystów polskiego teatru.

 

Jan Wilkowski (ur. 15 czerwca 1921 roku w Warszawie, zmarł tamże 21 grudnia 1997 roku) był artystą-lalkarzem: aktorem, reżyserem, dyrektorem Teatru „Lalka” w Warszawie (1952-1969), dramatopisarzem i pedagogiem jako – pierwszym Dziekanem (1975-1981) wyższych studiów lalkarskich zorganizowanych w Białymstoku jako zamiejscowy Wydział Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie.

Dowiedz się więcej »W 15 ROCZNICĘ ŚMIERCI JANA WILKOWSKIEGO (21 grudnia 2012)

Krytyk nie jest artystą

W najnowszym, siódmym wydaniu „Critical Stages” [www.http://criticalstages.org] Mark Brown [1] opublikował interesujący szkic „Krytyk nie jest artystą” nawiązujący polemicznie do dialogu Oscara Wilde’a „Krytyk jako artysta”. „Yorick” udostępnia tekst Marka Browna w polskim tłumaczeniu Tomasza Miłkowskiego:

 

„Krytyka jest sama w sobie sztuką” mówi Gilbert do Ernesta w wielkim dialogu Oscara Wilde’a Krytyk jako artysta. Kontynuuje „Stosunek krytyka do krytykowanego dzieła jest taki sam, jak stosunek artysty do widzialnego świata uczucia i myśli. Krytyk może osiągnąć perfekcję w swej sztuce niezależnie od wartości materiału, na którym pracuje”. [2]

Dowiedz się więcej »Krytyk nie jest artystą

Andrzej Żurowski nie żyje

5 stycznia wieczorem po długiej ciężkiej chorobie zmarł Andrzej Żurowski, wybitny krytyk teatralny, znawca Szekspira, wieloletni przewodniczący Klubu Krytyki Teatralnej, nasz niezawodny przyjaciel.

Pozostawił po sobie wiele ważnych książek, w tym monumentalny cykl poświęcony obecności Szekspira na polskiej scenie i wielką książkę szkiców Czytając Szekspira, drugą obok szkiców Jana Kotta tak głęboką i wszechstronną opowieść o wszystkich dziełach najwybitniejszego dramaturga europejskiego, jaką napisano w języku polskim. W ostatnich latach podjął studia nad dokonaniami Heleny Modrzejewskiej, które zaowocowały nowymi książkami i znaleziskami w amerykańskich archiwach.

Wiele lat poświęcił Andrzej Żurowski tworzeniu środowiska krytyków teatralnych w Polsce i na świecie, przez kilka kadencji pełnił funkcje przewodniczącego polskiej sekcji AICT/IATC, a także wiceprzewodniczącego międzynarodowych władz Stowarzyszenia – od roku 2001 był honorowym prezesem Klubu Krytyki Teatralnej Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, a od 2003 honorowym wiceprezesem Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych. Po raz ostatni wystąpił w tej roli podczas Kongresu AICT/IATC w Warszawie w marcu ubiegłego roku, kiedy jako krytyk senior otwierał obrady tego największego na świecie spotkania krytyków teatralnych.

Zarząd Klubu Krytyki Teatralnej/ Polska Sekcja AICT/IATC

[Na zdj. Andrzej Żurowski dziękuje za nagrodę im. Wojciecha Boguslawskiego za Jego książki szekspirowskie]

Czytaj także: nieopublikowaną wcześniej ANKIETĘ Andrzeja Żurowskiego, w której określa swoje zainteresowania i dorobkiem krytyczny, napisana z inicjatywy Zarządu Klubu w roku 2008 (uzupełniona o kilka tytułów książek wydanych później.

Zarząd Klubu Krytyki Teatralnej

 

Polska Sekcja AICT/IATC

Dowiedz się więcej »Andrzej Żurowski nie żyje

Sen o państwie idealnym

Akcja Natana mędrca toczy się w czterogwiazdkowym Hotelu Jerozolima, ale obsługa jest klasy lux. Oświeceniowy manifest tolerancji Gotholda Ephraima Lessinga w nowym tłumaczeniu Jacka St. Burasa odzyskuje blask. Aż trudno uwierzyć, że ten świetny dramat nie był w Polsce prawie nigdy grany, choć pierwszy polski przekład powstał 135 lat temu. Tylko po części da się to wyjaśnić mało atrakcyjną akcją i nagromadzeniem nieprawdopodobnych koligacji rodzinnych, które wychodzą na jaw pod koniec utworu. Przede wszystkim Natan był niewygodny, pośrednio uderzając w duchowe panowanie nietolerancyjnie nastawionych kościołów.

[Na zdj. Dominika Kluźniak i Jerzy Radziwiłowicz, fot. Copyright: Teatr Narodowy]

 

Dowiedz się więcej »Sen o państwie idealnym

Pięknie, mądrze, wzruszająco

 

Wystarczy bardzo dobry tekst zdolnego dramaturga, sprawny reżyser, grupa utalentowanych aktorów i mamy świetny spektakl! Tylko tyle i aż tyle!
Dobrze się stało, że Tadeusz Słobodzianek, nowy dyrektor połączonych sił teatrów Dramatycznego, Na Woli i Laboratorium Dramatu, wznowił przedstawienie Merlin. Inna historia, którego jest autorem. Nieżyczliwi zapytają dlaczego sięgnął po swój dramat? I będą to zapewne ci, którzy spektaklu nie oglądali. Ci, którym – właśnie dzięki wznowieniu – udało się go zobaczyć, takich wątpliwości nie mają. Nieczęsto bowiem we współczesnym teatrze zdarza się inscenizacja tak perfekcyjna.

Dowiedz się więcej »Pięknie, mądrze, wzruszająco

Psalmy Dawida. Rekonstrukcja

Poszerzona wersja recenzji opublikowanej w „Przeglądzie” 2012 nr. 51/52:

 

Po raz pierwszy Olgierd Łukaszewicz sięgnął po Psalmy Dawida dawno temu jako aktor jeszcze młody. Pełen zapału i energii recytował Psalmy przedzielone wykonaniami muzycznymi – był to więc tzw. koncert słowno-muzyczny, a towarzyszące mu emocje sprawiły, że w oczach aktora pojawiły się łzy, jak to solidna szkoła Stanisławskiego zalecała. Młodego artystę ogarnął jednak popłoch, kiedy zauważył, że wraz z nim płacze widownia i jeszcze chwila, a rozdzierający szloch wszystkich połączy.

Dowiedz się więcej »Psalmy Dawida. Rekonstrukcja

MP4 na 6

Kolejny rocznik adeptów aktorstwa opuszcza mury warszawskiej Akademii Teatralnej. I jak to jest w zwyczaju, prezentują publiczności przedstawienia dyplomowe. Jest ich dziesięcioro. Na Małej Scenie Teatru Powszechnego zagrali spektakl zatytułowany krótko „MP4”.
Nazwa pochodząca z zakresu najnowszej techniki, oznacza – najogólniej mówiąc – odtwarzacz muzyki. I taki jest też ten spektakl – muzyczny. Bogaty w formy i treści.

Dowiedz się więcej »MP4 na 6

Życie to nie teatr?

Ślub Gombrowicza, spektakl dyplomowy słuchaczy Szkoły Aktorskiej Haliny i Jana Machulskich na deskach teatru Stara Prochownia.

Ślub” bez teatru jest jak ryba bez wody – tak, bo to nie tylko dramat pisany dla teatru, ale, przynajmniej w zamierzeniu swoim, to sama wyzwalająca się teatralność istnienia. […]

Więc „Ślub” na scenie powinien stać się górą Synaj, pełną mistycznych objawień, chmurą, brzemienną tysiącem znaczeń, rozpędzoną pracą wyobraźni i intuicji, Grand Guignolem, obfitującym w igraszki, zagadkową missa solemnis na przełomie czasów u stóp niewiadomego ołtarza.

Dziennik, Witold Gombrowicz,1954

Dowiedz się więcej »Życie to nie teatr?

W teatrze nie ma zmiłuj

Z Krzysztofem Gosztyłą rozmawia Tomasz Milkowski

 

  • W holu Ateneum wisi afisz zapowiadający 700. spektakl Kolacji dla głupca Francisa Webera. Gratulacje.

  • Ale ja nie gram w tej sztuce.

  • Wiem, ale na Pańskie ręce gratulacje dla teatru.

  • Rzeczywiście, to wyjątkowy sukces. Słyszałem, jak dzisiaj Piotr Fronczewski pytał dyrektora, czy zaszczyci ten jubileuszowy spektakl.

  • Zaszczyci zapewne

  • Zapewne zaszczyci.

  • Zdarzało się Panu grywać w takim „longierze” teatralnym?

  •  

    W aż takim – nigdy. Chociaż w Teatrze Dramatycznym, w którym wszedłem do obsady w Kubusiu Fataliście, sztuka szła bardzo długo, Zbigniew Zapasiewicz nawet od czasu do czasu pozwalał sobie na żarty z publicznością, a formula spektaklu pozwalała na takie swobodne zachowania, i wtedy mawiał: Państwo się śmiejecie, ale my to gramy już po raz 395 i zupełnie nie jest nam do śmiechu, co zresztą wywoływało wzmożone śmiechy. Wtedy mi się wydawało, że tamto powodzenie już jest nie do pobicia, a tu, proszę, siedemsetny raz na afiszu! Dowiedz się więcej »W teatrze nie ma zmiłuj

    LUPA DYNAMITARDA

    Poszerzona wersja recenzji Tomasza Miłkowskiego, publikowanej w „Przeglądzie” 2012 nr 49:

     

    Na ciężką próbę wystawił Krystian Lupa swoich zwolenników, na opór nieprzekonanych i na wątpliwą satysfakcję przeciwników, którzy w jego najnowszym przedstawieniu zobaczyli strzelisty humbug. „Miasto Snu” to spektakl widmo, który może straszyć po nocach swoim niezdyscyplinowanym gadulstwem, mającym świadczyć o intelektualnej głębi.

     

    Spektakl trwa niemal siedem godzin, a daje się streścić w paru zdaniach: Ludzie nie są szczęśliwi, nawet zaproszenie do utopijnego Miasta Snu, zamiast ich ocalić, przynosi ostateczny rozkład.

    Dowiedz się więcej »LUPA DYNAMITARDA

    Szkoła gustu: Tęsknota za happy endem

    Dość niezwykły żal wyraził w najnowszym numerze „Przeglądu” (nr 49) Bronisław Tumiłowicz w ostatnim zdaniu swojej recenzji z Szekspirowskiej Burzy w warszawskim Teatrze Polskim: „Z kolei finał bez happy endu trochę zastanawia”. Z kolei ja przestrzegam autora przez oglądaniem Hamleta, Makbeta, a zwłaszcza Juliusza Cezara lub Titusa Adronicusa, ponieważ brak happy endu w wymienionych utworach Szekspira może wywołać jeszcze większe zastanowienie albo i wprawić w konsternację.

    Dowiedz się więcej »Szkoła gustu: Tęsknota za happy endem

    AICT Polska
    Przegląd prywatności

    Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.