Przejdź do treści

Yorick


Przegląd Teatralny i Literacki
ISSN 2080-9980

Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

„CZAS PRZYPOMNIEĆ OJCÓW DZIEJE”

Bożena Frankowska o DZIADACH w Teatrze Narodowym w reżyserii Eimuntasa Nekrosiusa:

1. ODWAGA.

Odwaga nie jest po stronie Pana Eimuntasa Nekrosiusa – reżysera „Dziadów” Adama Mickiewicza w Teatrze Narodowym w Warszawie, znanego w Polsce od trzydziestu lat z przedstawień granych gościnnie w wielu miastach Polski (Bydgoszcz, Katowice, Kraków, Lublin, Łódź, Poznań, Toruń, Warszawa). Ostatecznie zadaniem reżysera jest po prostu reżyserowanie wg uzgodnionych warunków artystycznych.

Odwaga jest po stronie Jana Englerta dyrektora polskiego Teatru Narodowego w Warszawie. Nie często bowiem zdarza się, by na scenach narodowych reżyserowali repertuar narodowy danego kraju reżyserzy cudzoziemcy. W wypadku „Dziadów” Adama Mickiewicza rzecz pewnie w ogóle nie dałaby się wytłumaczyć. Z jednym właśnie wyjątkiem – reżysera z Białorusi, Litwy czy Łotwy, terenów od wieków podlegających wzajemnym wpływom.

Dowiedz się więcej »„CZAS PRZYPOMNIEĆ OJCÓW DZIEJE”

Supermenka na bezrobociu

8 marca zaraz po Manifie (acz w innym składzie) odbyła się premiera Supermenki. Tekst napisała Dorota Macieja, tytuł akurat na Święto Kobiet. Premiera odbyła się gościnnie w Teatrze Kamienica, spektakl wyprodukowało Studio Jerzego Gudejko. W Teatrze Jednego Aktora wystąpiła porywająco Jowita Budnik (m.in. Plac Zbawiciela, Nikifor, Papusza).

Dowiedz się więcej »Supermenka na bezrobociu

BEZRADNOŚĆ W BEZRADNYM TEATRZE DWORCOWYM

Józef Jasielski ogląda PRODUKT w Teatrze Gdynia Główna i pyta: Po co?

Przyznam się, że jestem w nie lada rozterce. Mając słabość do ambitnych teatrów piwnicznych, zszedłem do piwnic dworcowych Teatru Gdynia Główna w Gdyni. Działa tutaj grono mocno zaangażowanych osób, realizujących spektakle dla różnorodnej wiekowo publiczności, oparte na poważnej literaturze i stałej miejskiej dotacji. Podobno ich teatr / zdaniem zagorzałych sympatyków i zaprzyjaźnionych recenzentów / wcale nie ustępuje pola profesjonalnym scenom Trójmiasta… Rzeczywiście – cena biletu była „profesjonalna”. Chwilę potem ogarnęła mnie nieogarniona bezradnośćwobec tego, co oglądam i tego, co powinienem zrobić.

Dowiedz się więcej »BEZRADNOŚĆ W BEZRADNYM TEATRZE DWORCOWYM

Czasem płacze, czasem nie

Tomasz Miłkowski o spektaklu Anny Karasińskiej EWELINA PŁACZE w TR Warszawa:

W zasadzie już niczego nie spodziewam się po spektaklach o spektaklach. Zabawa w teatr w teatrze, opowiadanie o sobie, wchodzenie i wychodzenie w postacie, cała ta kokieteria i ten katalog niegdyś frapujących chwytów wydają mi się zużyte do cna. I to od czasu, kiedy Luigi Pirandello napisał swoje zachwycające Sześć postaci w poszukiwaniu autora (1921). A więc od dawna.

A tymczasem, proszę, co za niespodzianka. Dowiedz się więcej »Czasem płacze, czasem nie

Miserere

W tygodniu premiera Dziadów w Teatrze Narodowym w reżyserii Eimuntasa Nekrošiusa. Przed tą oczekiwaną premierą Zofia Gustowska przypomina legendarny spektakl Nekrošiusa – jego Makbeta:

Dziewczynka jest chora. Boli ją głowa. Jej własne ciało ją pali. Próbuje zasnąć. Mama kładzie jej rękę na czole. Dotyk bliskiej osoby nie pomaga. Ciąży. Dziewczynka się męczy. Przewraca z boku na bok. Nie może spać. Leży. Leży. Leży. Czerń. Budzi ją ból. Nagle. Odczuwa przygniatający ciężar spadających na nią głazów. Strach. Czuje się mała i bezbronna. Nie może się poruszyć. Skąd spadają kamienie? Dlaczego? Nie wie. Nic nie widzi. Puste niebo, tylko.

Dowiedz się więcej »Miserere

Gorzka polska mgła

Grażyna Korzeniowska o najnowszym, 29. programie kabaretu POZAR W BURDELU:

Co to jest kabaret? To jest wspólnota śmiechu, wynikająca ze wspólnoty współodczuwania i współmyślenia tych, którzy kabaret tworzą i tych, którzy do niego na ich popisy przychodzą.

To jest wspólnota poczucia humoru, wspólnota patrzenia na świat, wspólnota energii i wzruszeń… Ona rodzi się we wzajemnym obcowaniu – artystów i widzów – po obu stronach rampy.

Udowodnił to kolejny – 29. już – program kabaretu Pożar w Burdelu. Artystów (Tomasz Drabek, Mariusz Laskowski), którzy jako pierwsi pojawili się na scenie przywitały z wypełnionej do ostatniego miejsca – łącznie z lożami i balkonami – widowni Teatru Polskiego w Warszawie gromkie brawa i okrzyki. Oznaczały, że na kolejny gościnny występ Burdeltrupy przyszli miłośnicy i bywalcy jej przedstawień.

Dowiedz się więcej »Gorzka polska mgła

Z fotela Łukasza Maciejewskiego: CHWAŁA SAJNUKOWI

O „HAPPY NOW” w Teatrze Polonia w reżyserii Adama Sajnuka:

Teatry Polonia i „Och” mają chyba najlepszą rękę do odkrywania nieznanych dotąd w Polsce anglojęzycznych sztuk tak zwanego środka. Happy now? Lucindy Coxon, który w Polonii wystawił Adam Sajnuk, czeka zapewne jeszcze wiele scenicznych wersji.

Tekst Happy now zawiera wszystkie elementy, które decydują o sukcesie przedstawienia, o ile oczywiście trafi on w ręce odpowiednich twórców. Dobrze skrojone role, suspens, błyskotliwe dialogi i kilka niegłupich wniosków.

Dowiedz się więcej »Z fotela Łukasza Maciejewskiego: CHWAŁA SAJNUKOWI

Niewidoczne

Tomasz Miłkowski o spektaklu KOBIETY BEZ ZNACZENIA w Teatrze Dramatycznym w Warszawie, brawurowych monodramach Haliny Łabonarskiej i Małgorzaty Niemirskiej w reżyserii Grzegorza Chrapkiewicza:

Prawie nikt ich nie dostrzega. Zabiegają więc o tę resztkę zainteresowania, wciąż zajęte sprawami, które same wynajdują, aby potwierdzić swoje istnienie. Dopóki są w ruchu, mogą nie zauważać, że zanikają. Ale to coraz trudniejsze. Samotne, starzejące się kobiety z cyklu monologów Alana Benetta „Gadające głowy” walczą o życie.

Dowiedz się więcej »Niewidoczne

TEATR I PRZEDSTAWIENIE WARTE TOURNEE PO POLSCE

Bożena Frankowska pisze o Scenie Marionetkowej przy Warszawskiej Operze Kameralnej:

1. Rododwód Sceny Marionetkowej.

Scena Marionetkowa przy Warszawskiej Operze Kameralnej została założona przez Stefana Sutkowskiego. W 1979 roku. Niemal w 200 lat po otwarciu w Starej Oranżerii teatru dworskiego króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego (10 września 1788 roku) i uroczystości odsłonięcia pomnika króla Jana III Sobieskiego zwycięzcy nad Turkami pod Wiedniem (12 IX 1683). I niemal w 200 lat od udostępnienia tego teatru na przedstawienia zespołu Wojciecha Bogusławskiego, który podczas remontu Teatru Narodowego na Placu Krasińskich dawał tu, za zezwoleniem Króla, od 12 czerwca do 8 września 1791 roku dwa razy w tygodniu przedstawienia publiczne (dostępne za biletami).

Dowiedz się więcej »TEATR I PRZEDSTAWIENIE WARTE TOURNEE PO POLSCE

PO CO BYĆ JAK KRAWCZYK?

Dalibóg, coraz częściej nie pojmuję, jakimi kryteriami kierują się dyrektorzy teatrów i reżyserzy wybierając teksty do realizacji na scenie. Oferta repertuarowa teatrów jest coraz bardziej mizerna i poszukiwanie „polskiego Szekspira” – coraz dramatyczniejsze. Na scenę wchodzą sztuki słabe, których nie jest w stanie uratować żadna ekwilibrystyka inscenizacyjna. Czy chodzi tutaj o własne reżyserskie ego, czy o złaknioną takowego tematu publiczność? W Teatrze Miejskim im. W. Gombrowicza w Gdyni gdyński reżyser-dokumentalista filmowy, Andrzej Mańkowski, zrealizował własną sztukę „Być jak Krzysztof Krawczyk”, podążając śladem takich realizacji, jak: „Być jak John Malkovich”, „Być jak Kazimierz Dejna”, „Być jak Marylin Monroe”… Tylko po co być jak Krzysztof Krawczyk? Średniej klasy piosenkarz, o niezłym głosie, z kilkoma przebojami, uwielbiany przez nasze babcie… Niestety, osnuty na Krawczyku spektakl nie daje odpowiedzi na to zasadnicze pytanie. Dowiedz się więcej »PO CO BYĆ JAK KRAWCZYK?

Śmierć się bawi

Janusz Wiśniewski wraca do Moliera. Niedawno dał „Szkołę żon” w łódzkim Powszechnym, a teraz Uczone białogłowy w Ateneum pod zmienionym tytułem Dziewice i mężatki. Na dobrą sprawę autorski teatr Wiśniewskiego zaczął się właśnie od Molierowskiego Chorego z urojenia. Wprawdzie wówczas niewiele się zostało z tekstu Moliera, zaledwie jeden monolog, ale przesłanie spektaklu pozostawało w zgodzie z tą klasyczną komedią. I wówczas Wiśniewski zmienił tytuł – przedstawienie nazywało się Panopticum à la Madame Tissaud. Wielkie umieranie, czyli czarna śmierć. Paris 1680. Wywarło wielkie wrażenie – młody reżyser zademonstrował swój odrębny teatr z własnym, charakterystycznym językiem i motywami.

Dowiedz się więcej »Śmierć się bawi

Walczak z placu Grzybowskiego

Na scenie pojawia się od 35 lat. Ale jak to w teatrze bywa, dopiero w ostatnich latach Jerzy Walczak wyszedł z cienia i zaczął być widoczny.

 Stało się to od chwili, kiedy zagrał Starego Doktora w spektaklu Noc całego życia Teatru Żydowskiego wedle scenariusza Ryszarda Marka Grońskiego. Korczak, rola główna i tak ważna w polskiej historii, nie mogła już zostać niezauważona. I nagle okazało się, że pracuje obok nas od lat świetny aktor Teatru Żydowskiego, którego nie dostrzegaliśmy.

Dowiedz się więcej »Walczak z placu Grzybowskiego

Podróż Krzysztofa Orzechowskiego

Urokliwie melancholijna wędrówka poprzez czasy, miejsca, sceny, epoki, osobowości, obyczaje. Podróż do kresu pamięci” Krzysztofa Orzechowskiego, wydana nakładem wydawnictwa Bosz. Ważna, mądra wspaniała koda życiowa, spisana przez ucznia wielkich Mistrzów Sceny, wnikliwego reżysera, wytrawnego obserwatora świata, życia, ludzi. W opowieści Anny Rzepa-Wertmann, krytyka, który dzięki scenie powrócił do pasji macierzystej: książek. Dowiedz się więcej »Podróż Krzysztofa Orzechowskiego

Z fotela Łukasza Maciejewskiego: MORDERCA SŁÓW

O HAMLECIE Krzysztofa Garbaczewskiego w Narodowym Starym Teatrze:

Lubię wracać do spektakli, które widziałem przed wieloma miesiącami, czy wręcz latami. Zdarza się, że odkrywam je wtedy na nowo, jak gdyby po raz pierwszy. Premiera to w teatrze przecież jedynie umowny znak, pierwszy przystanek do dojrzałości. Może powinno się zatem pisać recenzje po dziesiątym albo setnym spektaklu? Autorska rubryka pozwala na oderwanie się od szantażu aktualności, dlatego chciałbym napisać o Hamlecie w reżyserii Krzysztofa Garbaczewskiego w Narodowym Starym Teatrze, spektaklu, który miał premierę w poprzednim sezonie. Powód jest nieco wstydliwy. Ten Hamlet mi się śni. Nie pozwala o sobie zapomnieć. Został we mnie jak nieodkurzany spam w komputerze albo odkrywana po wielu miesiącach wiadomość umieszczona w folderze „inne” na Facebooku, rodzaj wirusa. Wcale nie chcę wyzdrowieć.

Dowiedz się więcej »Z fotela Łukasza Maciejewskiego: MORDERCA SŁÓW

Umberto Eco nie żyje

W piątek 19 lutego, w wieku 84 lat zmarł pisarz, eseista, mediewista, filozof i bibliofil, estetyk i publicysta, teoretyk postmodernizmu Umberto Eco (ur. 1932). Mimo ogromnego powodzenia jego dziel i powszechnego uznania nie został laureatem literackiej Nagrody Nobla.

Po ukończeniu studiów filozoficznych pracował w telewizji RAI (do roku 1958). Po uzyskaniu stopnia doktora wykładał estetykę w Turynie i Mediolanie – od roku 1971 związał się uniwersytetem w Bolonii, gdzie został kierownikiem pierwszej we Włoszech Katedry Semiotyki. Uznany za autorytet w tej dziedzinie, wykładał na czołowych uniwersytetach europejskich i amerykańskich. Wyniki swoich dociekań przedstawił m.in. w książkach: Dzieło otwarte (1962), Pejzaż semiotyczny (1972), a także w pracach z zakresu estetyki, m.in. Sztuka i piękno w średniowieczu (1987). Wielkim powodzeniem cieszą jego felietony ogłaszane od roku 1965 roku na łamach „L’Espresso”, drukowane potem w zbiorach, m.in. Zapiski na pudełku od zapałek (1993). Zaskoczeniem był jego błyskotliwy debiut powieściowy, Imię róży, a następnie kolejne misternie skonstruowane powieści, będące mistrzowskim połączeniem sensacyjnej akcji, obserwacji obyczajowej i rozprawy filozoficznej: Wahadło Foucaulta (1988) i Wyspa Dnia Poprzedniego (1994). Eco głosi obowiązek bawienia czytelnika: „powieść winna dawać rozrywkę również, i przede wszystkim, poprzez kontrukcję wątku fabularnego”.

Dowiedz się więcej »Umberto Eco nie żyje

Łozińska, Benoit i Kowalski o Stroińskim

Pochodzi z Bielska – Białej, gdzie się wychował (urodził się w Pszczynie, 1950). Po maturze oprócz zawodu aktorskiego myślał również o geologii, ale został przyjęty przy pierwszym podejściu do PWSTiF w Łodzi i to zadecydowało o jego przyszłości. Już podczas studiów zagrał w dwóch filmach: Pierścień księżnej Anny i Szklana kula oraz wziął udział w serialu Doktor Ewa. Jednak prawdziwie wielką popularność przyniosła mu rola Leszka Podgórskiego w serialu Daleko od szosy. Ale aktor powiedział wówczas w wywiadzie: – Nie chcę być idolem, bo ma to znacznie więcej złych niż dobrych stron. I niedługo potem zupełnie zaprzestał udzielania wywiadów.

Od redakcji: Kiedy Ewa Sośnicka-Wojciechowska podjęła się przeprowadzenia rozmowy z aktorem dla „Tele Tygodnia” (a było to kilkanaście lat temu), szybko się zorientowała, że nie będzie to możliwe. Nie zrezygnowała jednak i zamiast wywiadu zaproponowała redakcji wypowiedzi partnerów artysty: Sławomiry Łozińskiej, Mariusza Benoit, Władysława Kowalskiego. Wprawdzie Benoit także nie udziela wywiadów, a Kowalski nader niechętnie, ale na udzielenie wypowiedzi o Krzysztofie Stroińskim bez wahania przystali. Opinie zostały opublikowane w magazynie „Tele Tydzień”, a 20 lutego, przypomniane przez autorkę materiału podczas uroczystego spotkania Zarządu polskiej sekcji AICT/IATC z okazji przyznania Krzysztofowi Stroińskiemu nagrody im. Stefana Treugutta.

Dowiedz się więcej »Łozińska, Benoit i Kowalski o Stroińskim

Krzysztof Stroiński z „Treuguttem”

Marzena Dobosz relacjonuje uroczyste posiedzenie Zarządu Klubu Krytyki Teatralnej IATC/AICT w dniu 20 lutego 2016:

Wybitny aktor KRZYSZTOF STROIŃSKI został uhonorowany Nagrodą im. Stefana Treugutta dla twórców Teatru Telewizji przyznawaną od 2001 r. przez Klub Krytyki Teatralnej – polską sekcję Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych (AICT/IATC). Nagrodę za całokształt osiągnięć w Teatrze TV przyznało jury w składzie: Marzena Dobosz, Katarzyna Michalik-Jaworska (sekretarz jury), Łukasz Maciejewski, Andrzej Matul, Tomasz Miłkowski (przewodniczący) i Zdzisław Pietrasik.

W sobotę 20 lutego 2016 r. członkowie Klubu Krytyki Teatralnej mieli niebyłą okazję i ogromną przyjemność spotkania z Krzysztofem Stroińskim podczas kameralnej uroczystości w Domu Dziennikarza przy ulicy Foksal w Warszawie. Znakomity aktor odebrał nagrodę z rąk przewodniczącego KKT Tomasza Miłkowskiego – oprócz stosownego dyplomu była też piękna grafika zaprojektowana i ufundowana przez artystę plastyka Janusza Golika oraz okazały bukiet przygotowany przez wolską kwiaciarnię Les Fleurs.

Dowiedz się więcej »Krzysztof Stroiński z „Treuguttem”

Wielka Pani scenografii

W piątek, 12 lutego zmarła Xymena Zaniewska-Chwedczuk, wybitna polska artystka, architekt, scenografka, projektantka mody, producentka, duch opiekuńczy polskiej sztuki telewizyjnej. Jej sylwetkę kreśli Tomasz Miłkowski:

Rozległość jej talentu i niepospolita energia sprawiły, że jej dorobek jest imponujący. Przed odejściem zdążyła przy ogromnym wsparciu syna i męża opublikować monumentalny album-książkę „Xymena – zapiski i rysunki”. O tej książce napisałem entuzjastyczne kilkanaście zdań w „Dzienniku Trybuna”, ale tak się złożyło, że tekst ukazał się w dniu, kiedy odeszła na zawsze. Tydzień wcześniej (3 lutego) w Instytucie Teatralnym odbyła się promocja tej książki. Autorka i bohaterka była nieobecna, było wiadomo, że jest chora. Zamiast Niej została odtworzona z offu piosenka „Pani X przeprasza” w wykonaniu Małgorzaty Niemirskiej z towarzyszeniem Alibabek, pochodząca z telewizyjnego show Jeremiego Przybory i Grzegorza Wasowskiego, tak właśnie zatytułowanego. O książce rozmawiali więc jej współtwórca, autor wspaniałego opracowania graficznego Iwo Zaniewski, Mariusz Chwedczuk, a także Zofia Kucówna i Jarosław Kilian wraz z redaktorką tomu Teresą Drozdą. Kiedy któremuś z rozmówców zdarzało się mówić o Xymenie Zaniewskiej-Chwedczuk, że była taka lub taka, Mariusz Chwedczuk cierpliwie poprawiał: Ona nie była, ale jest, ona przecież jest, ona żyje, tylko jest chora. Najwyraźniej w ten sposób chciał zatrzymać przeczuwaną przez wszystkich nieuchronność odejścia artystki.

Dowiedz się więcej »Wielka Pani scenografii

Portrety krytyków: Teatr zamknięty Zygmunta Grenia

Trwa III edycja konkursu na recenzje teatralną im. Andrzeja Żurowskiego. To dobra okazja do przypomnienia wybitnych polskich krytyków piórem obecnych i niedawnych studentów Wydziału Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej. O Zygmuncie Greniu pisze Helena Świegocka.

Tutaj leży Zygmunt Greń

Mały był pożytek zeń

Takiej treści epitafium napisał Maciej Słomczyński o krytyku z „Życia Literackiego” Zygmuncie Greniu. Ile w tym prawdy, a ile tylko zręcznej gry słów na użytek krótkiej i żartobliwej formy literackiej, nie wiadomo. A może i wiadomo, ale nie w tym rzecz. Rzecz ma być bowiem o Zygmuncie Greniu, krytyku teatralnym i literackim, eseiście i pisarzu. O człowieku wielce oddanym swojej pracy, ciekawym zmian zachodzących w świecie teatralnym, ale jednocześnie o bardzo mocno ugruntowanych poglądach na sztukę teatru, którym wierny był do końca.

Dowiedz się więcej »Portrety krytyków: Teatr zamknięty Zygmunta Grenia

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.