Jarzyna i Makbet (bez) przyszłości
Macbeth u Waryńskiego
– Ale warte było tych pieniędzy – mówi młody człowiek grubo po północy wynurzający się z czeluści nieczynnej hali zakładów Waryńskiego na warszawskiej Woli.
– Drogo jednak – wyrzeka drugi.
– No wiesz, dla samych efektów pirotechnicznych warto było.
– A gdyby tak kupić samemu za te same pieniądze petardy i race, jaki to byłby huk!
Pewnie nie tylko takie refleksje budzi najnowsza inscenizacja Grzegorza Jarzyny, jego od dawna oczekiwany „Mackbeth 2007”, mający być wedle reżysera swego rodzaju political fiction.
Dowiedz się więcej »Jarzyna i Makbet (bez) przyszłości



