Cała Polska poznała talent wokalny byłego wiceministra sprawiedliwości, który na pikniku pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego próbował ku uciesze zgromadzonych wykonywać szlagier Krzysztofa Krawczyka.
Wokalistę spotkały za to liczne wytyki zarówno z prawej jak i lewej strony sceny politycznej. Minister bronił się, że to zgromadzeni go uprosili, a poza tym on ma poczucie humoru i w dodatku umie śpiewać, co niekoniecznie innym wychodzi.
Trochę przesadził. Minister „śpiewając”, niemiłosiernie fałszował. Ale to nomen omen pasuje do całej sytuacji. W miasteczku przytrybunalskim nie o praworządność chodzi, tylko o ucieleśnienie idei Pawlaków/ Kargulów z „Samych swoich”: Sąd sądem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie.
Tomasz Miłkowski
