Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Z upływem czasu arcydzieła radzą sobie świetnie

Czy upływ czasu sprawił, że coś się zmieniło w formule Festiwalu Arcydzieł, który od połowy dekady organizuje Teatr Siemaszkowej w Rzeszowie?– Andrzej Piątek pyta Jana Nowarę, dyrektora artystycznego i kuratora nurtu konkursowego 5. Festiwalu Arcydzieł – 64. Rzeszowskich Spotkań Teatralnych (16-25.10) oraz dyrektora Teatru Siemaszkowej w Rzeszowie.

Z upływem czasu arcydzieła radzą sobie świetnie. Mijają epoki, upadają systemy, wietrzeją style i mody, powszednieją konwencje sceniczne, a arcydzieła trwają – cierpliwe, niezmienne, tożsame. Każde ma swój kosmos i każde jest źródłem, z którego teatr może czerpać, bez obawy, że się to źródło wyczerpie. Utwory 5. Festiwalu Arcydzieł, razem wziąwszy, liczą sobie – bagatela – 1618 lat! Nie trzeba zatem ich wtłaczać w jakąkolwiek formułę. Należy jedynie prezentować, bowiem każde ma w sobie całość i pełnię.

Jaki jest klucz, co musi spektakl cechować by był zaproszony na Festiwal Arcydzieł?

W konfrontacji ze wspaniałym potencjałem treści i wartości, które drzemią w wielkich tekstach, najważniejszym kluczem jest klarowność teatralnego przekazu, bliskość i wierność fenomenowi arcydzieła – ale z użyciem współczesnych środków artystycznego wyrazu. Podkreślam tą ostatnią część zdania, by nie było tu żadnych wątpliwości. Chodzi mi o ducha i istotę klasycznego tekstu, z którymi teatr dotrze do współczesności, do naszej dzisiejszej wrażliwości i niewrażliwości. Innym ważnym kryterium komponowania programu Festiwalu Arcydzieł, jest różnorodność, szeroka gama prezentowanych utworów.

Jakich przedstawień i skąd można spodziewać się na 5. Festiwalu Arcydzieł?

„Hamleta” Szekspira, „Księżniczki na opak wywróconej” Calderona de la Barki, „Fausta” Goethego, „Dziedzictwa” Singera, „Dżumy” Camusa, „Betlejem polskiego” Rydla i „Iwony, księżniczki Burgunda” Gombrowicza. Z premedytacją, w ten właśnie sposób, prezentuję konkursowy zestaw, chcąc podkreślić wagę i znaczenie, jakie Festiwal Arcydzieł w Teatrze Siemaszkowej nadaje autorom i tytułom, których sygnaturą jest nieśmiertelność. Oczywiście, nawet najwięksi autorzy i najwspanialsze tytuły nie mogłyby zaistnieć na Festiwalu Arcydzieł gdyby na swoje afisze nie wciągnęły ich Teatry: Fredry w Gnieźnie, Horzycy w Toruniu, Żydowski w Warszawie, Kameralny w Bydgoszczy, Osterwy w Lublinie, Polski w Bielsku-Białej i Siemaszkowej w Rzeszowie.

Czy te spektakle podejmą dialog z teraźniejszą świadomością cywilizacyjnych przemian? W tematach sztucznej inteligencji, wojen, kryzysu wspólnot?

Ważnym kryterium wyboru spektakli na Festiwal Arcydzieł jest właśnie umiejętność dialogu ze współczesnością. Ale niekoniecznie muszą to być spektakle, „które się wtrącają” w rzeczywistość, dla której domeną jest przekaz w masowych mediach. Przyznaję, że najsilniej rezonują we mnie arcydzieła, które portretują jednostkę/personę – we wszystkich wymiarach egzystencji, także w tym, w którym wyraża się nabrzmiewający dziś kryzys utraty tożsamości. Nie sposób nie zauważyć, że dzisiejszy horyzont myślenia o świecie, wyznaczany w coraz większym stopniu przez kulturę masową i terror konsumpcji, w porównaniu z epokami dawnymi, wydaje się niepokojąco ciasny. Im szybciej świat stacza się w przepaść konsumpcji i pragmatyzmu, tym większej wartości nabierają właśnie arcydzieła, ze względu na szerokość i głębię spojrzenia na człowieka i rzeczywistość.

Skoro w myśl założenia ma to być klasyka literatury w nowych i fascynujących interpretacjach, to może zastanówmy się, czy klasyka potrzebuje usprawiedliwienia, by być na scenie?

W moim przekonaniu nie potrzebuje i widać to coraz częściej w repertuarach teatrów. Nawet, kiedy młodzi twórcy „podszywają się” pod klasyczny tytuł, by po swojemu „przepisać”.

No właśnie, co odróżnia dobrą, odważną reinterpretację klasyki od jej „uwspółcześniania” na siłę?

Myślę, że jest to bliskość idei i ducha arcydzieła. Także świadomość, że dawny kostium, dawna sceneria, wcale nie muszą stwarzać bariery dla zrozumienia i przeżycia, a bardzo często bywają piękne i niepowtarzalne.

Czy jest arcydzieło, którego Pan nie może zaprosić, bo nie powstała jego inscenizacja, która by Pana porwała?

Och! Z pewnością jest wiele takich arcydzieł! Niekoniecznie musi tu chodzić o „porywanie”. Bywają względy kalendarzowo – logistyczne i techniczno – przestrzenne, wiele spektakli po prostu nie mieści się na naszej scenie.

Czy czuje Pan, że zmieniają się widzowie Festiwalu Arcydzieł? Czego dziś oczekują od klasyki na scenie?

Robimy wiele, by poszerzyć naszą widownię, i nie dotyczy to tylko Festiwalu Arcydzieł. Mam tu na myśli młodsze pokolenia, do których świetnie przemawia – na przykład – Festiwal Teatru Niezależnego OFF Rzeszów, który zamyka sezon w Teatrze Siemaszkowej. W trakcie Festiwalu Arcydzieł formatem skierowanym do młodej widowni są czytania performatywne w ramach Sceny Nowej Dramaturgii.

Kto będzie oceniał nurt konkursowy w tym roku? Jakie nagrody będą stawką?

Aktorzy Monika Frajczyk i Juliusz Chrząstowski, reżyser Piotr Kruszczyński, teatrolog Krzysztof Pleśniarowicz oraz krytyk Wojciech Majcherek. Stawką będzie tradycyjna statuetka „Wandy” – dla najlepszego spektaklu, Nagroda Publiczności i Nagroda Dziennikarzy. W gestii jury będzie decyzja o przyznaniu nagród indywidualnych.

Jakie emocje, jakie pytania chciałby Pan, by widzowie zabrali z sobą po ostatnim spektaklu?

Chciałbym, by nurtujące widzów pytania padły podczas pospektaklowych spotkań z twórcami i aktorami prezentowanych przedstawień i dyskusji, które poprowadzi Jacek Cieplak z „Rzeczpospolitej”. A do domu niech widzowie zabiorą przeżycia i zachwyty.

Jeśli miałby Pan zaprosić na Festiwal Arcydzieł kogoś, kto na nim nie był i waha się, czy klasyka w nowej odsłonie, jest dla niego, co by mu Pan powiedział?

Powiedziałbym, że skoro arcydzieło przetrwało pokolenia, to znaczy, że nosi w sobie tajemnicę, z którą warto się spotkać.

Andrzej Piątek

[Zdjęcie archiwum Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie.]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.