Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Kwaśny czwartek: Dygresje greckie

Rano Akropol wydaje się dalej, niż w nocy. Rano zasłania go smog, w nocy przybliża go oświetlenie. Na jednej z pobliskich ulic widzę napis: No borders. Free World. Kiedyś z pewnością tak będzie: my, Ziemianie i oni, obcy. Ale na razie jest: my, Europejczycy i oni, obcy. My biali, i oni, czarni, obcy. Granica koło Białowieży i oni, obcy. Kiedyś granic nie było, ale obcy byli: my, Grecy i oni, obcy – Persowie. My, Ateńczycy i oni, obcy – Spartanie. My, Podhalanie i oni, Liptacy. My, Chochołowianie, i oni, Czarnodunajczanie. Oni na naszym polu, albo my na ich. Nieważne.

W metrze ateńskim na przystanku Syntagma prócz nas sami czarni i dwoje białych. To Japończycy. Czarni miejscowi, wracają z pracy. Japończycy turystycznie. My przejazdem. My? Oni? No borders? Jasne. Free World? Niekoniecznie.

W Grecji łatwo było zostać obcym, trudniej było zostać Grekiem. Bo tę nazwę dla mieszkańców terytoriów od Macedonii do Krety i od Wysp Jońskich do zachodniej Anatolii wprowadzili dopiero obcy, ξένοι, ksénoi, Rzymianie, którzy podbijając i okupując terytorium, które dziś określamy jako greckie, sami zostali podbici przez kulturę, naukę i literaturę grecką. A Grecy do dziś nazywają się sami Hellenami.

Kiedyś nie było tak prosto: przyszli – przypłynęli? – nie bardzo wiadomo skąd. Zapewne w znacznej mierze z Azji Mniejszej, potem też znad Dunaju, może z terytorium późniejszej Słowiańszczyzny. Na pewno nie mówili wspólnym językiem – z prób odczytania kreteńskiego pisma linearnego A wiemy, że na Krecie, na Santorini i w innych częściach imperium minojskiego nie mówiono językiem indoeuropejskim. Od XVIII do XII w. p.n.e. kultura minojska zostaje zdominowana przez nowy porządek, który nazywamy okresem mykeńskim. Ci obcy pod względem językowym to indoeuropejczycy, co wiemy z odczytanych tabliczek z pismem linearnym B. Potem pojawiają się kolejni obcy, przychodzący z północy w kilku falach Dorowie. Nie znają pisma, ale po nazwach i przytaczanych potem imionach sądzimy, że mówili już jakimś dialektem, zbliżonym do greckiego. Przechodzą z ogniem i mieczem na południe, do Sparty. Jonowie zasiedlają centrum, Eolowie północ, Achajowie część Peloponezu.

Grecja (używam tego pojęcia w sensie geograficznym, nie politycznym) to kraj górzysty, niewiele jest w nim dobrych terenów rolniczych, życie zamyka się w ciasnych dolinach, gdzie powstają odrębne królestwa, a dokładniej poleis – miasta-państwa. Czasem się łączą, częściej kłócą, czasem walczą na śmierć i życie, czasem zawierają sojusze przeciwko wspólnemu wrogowi, po pokonaniu którego z powrotem walczą ze sobą. Ziemi jest mało, więc wyruszają na wyspy i za morze, tworząc własne kolonie.

Przychodzą wieki ciemne, po nich wstaje świt: na podstawie alfabetu azjatyckich Fenicjan (to stamtąd Zeus pod postacią byka uprowadził na Kretę księżniczkę Europę, od której my wszyscy…) tworzą własne pismo i powstają biblia, księgi. Homer. Wojna o Ilion. Odyseja.

Z kim walczą Trojanie? Z Grekami? Nie, Homer nazywa różnych wojowników w różny sposób, często różne nazwy określają te same plemiona, ale i przyjaciele i wrogowie nie są obcymi, bo mają ten sam (choć dialektalnie zróżnicowany) język, czczą lub nie tych samych bogów, wychowali się na tych samych mitach. Przeto choć są wrogami to nie są sobie dalecy. Odyseusz z Wysp Jońskich. Agamemnon z Myken. Menelaos ze Sparty. Achilles z Tesalii. Idomeneos z Krety. Diomedes z Argos. Ajaks Wielki z Salaminy. Priam, Hektor, Andromacha, Parys, Kassandra z Troi. Eneasz z Dardaneli.

Ale przecież dla nikogo z nich nie byli obcy i inni, nieobecni pod murami Troi. Herakles, Tezeusz, Jazon, Medea, Edyp, Antygona… I Krezus, i Midas, i Kirke, i Antiope… To ich bliscy – bez względu na to, czy istnieli, czy tylko żyli w legendach.

Do niedawna i dla nas nie były to osoby obce. Uczyliśmy się o nich w szkole, a nasi ojcowie uczyli się o ich dziejach po grecku. Tych, dla których sprawy początków cywilizacji europejskiej, która zaczęła się przecież na terenach dzisiejszej Grecji nie były ważne i bliskie, tych co nie łyknęli choć trochę języka, kultury, mitologii i historii greckiej, Hellenowie nazywali barbarzyńcami.

Pewno słusznie.

Maciej Pinkwart

24 września 2026

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.