Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Mono w językach obcych

Niemiecki krytyk Dieter Topp po obejrzeniu „Pana Tadeusza” w wykonaniu Mateusza Nowaka na Krakow Fest 2026, Międzynarodowym Festiwalu Monodramów, określił aktora mianem króla polskiego monodramu.

Porównał jego pozycję w polskim teatrze jednego aktora do pozycji króla monodramu brytyjskiego, jakim jest w jego przekonaniu Pip Utton. To coś więcej niż komplement, bo oznacza, że epos Adama Mickiewicza przemówił do krytyka, który nie zna języka polskiego, a mimo to odczuł jego urodę

Mateusz Nowak występował w Krakowie poza konkursem jako jeden z dzisiejszych majstrów gatunku. Do pozycji mistrzowskiej szedł z ruchu amatorskiego, debiutując monodramem „Teatralność” (2011), za który podczas festiwalu toruńskiego teatrów jednego aktora nagrodzony został „szczeblem do kariery”. Nagrodę tę zainicjował i wylansował Wiesław Geras, dyrektor najważniejszych festiwali monodramu, starając się za jej pośrednictwem wydobywać z cienia najbardziej obiecujące talenty, objawiające się w ruchu teatrów jednego aktora. Zanim jednak Nowak zdecydował się na debiut w teatrze jednoosobowym, przez kilkanaście lat brał udział w konkursach recytatorskich, zbierając na nich kilkadziesiąt nagród. Kiedy był już gotów, razem ze Stanisławem Miedziewskim, reżyserem i współscenarzystą wszystkich jego monodramów, przygotował „Teatralność”.

Po debiucie kolejnymi monodramami potwierdził swoje dyspozycje aktorskie w tym specyficznym gatunku, zdobywając liczne laury na międzynarodowych festiwalach, w szczególności za głośny monodram „Od przodu i od tyłu” wg książki Karola Zbyszewskiego pod tym samym tytułem, ukazującej proces rozpadu szlacheckiej Rzeczpospolitej. To rzecz o polskich omamieniach, prywacie, korupcji, bigoterii i krótkowzroczności, która ma nie tylko walor pouczającej lekcji historii. Nad spektaklem unosił się duch Gombrowicza z jego krytycznym, groteskowym ujęciem polskości.

Podobną aurę tworzy Nowak w monodramie wg „Pana Tadeusza”, który wcale nie jest miłą gawędą ku pokrzepieniu serc, jak mogłoby się wydawać, ale zawiera sporo akcentów o gorzkiej wymowie, dalekich od radosnego delektowania się przeszłością. Scenariusz został zamknięty ramami epopei: od inwokacji do epilogu, choć wiele wątków siłą rzeczy zostało pominiętych, jak choćby malownicze grzybobranie, barwny obraz zaścianka, zajazd i bitwa, czy dramatyczna spowiedź Jacka Soplicy. Podobnie rzecz się ma z postaciami, nawet tak soczystymi jak Gerwazy czy Jacek Soplica vel ksiądz Robak, dla których niemal nie starczyło miejsca. W głównych rolach obsadzone zostały inne postacie, które kolorową kreską maluje Mateusz Nowak: Telimena, Zosia oraz Pan Tadeusz, Sędzia, Wojski i Jankiel. Historia opowiedziana w tak skomponowanej opowieści na plan pierwszy wysunęła starcie między Polską odchodzącą, sklerotyczną krainą dawnych obyczajów szlacheckich (Wojski) i Polską nowej wspólnoty (Jankiel), między krainą patriarchatu (Sędzia, Pan Tadeusz) i kiełkującą emancypacją (Telimena, Zosia). Powstała świetnie skrojona opowieść z brawurowo wykonanymi koncertami Wojskiego i Jankiela.

„Pan Tadeusz” w Krakowie był na deser. Podobnie jak pokaz monodramu o Haroldzie Clurmanie, legendzie amerykańskiego aktorstwa, „Let Be Art” w wykonaniu Ronalda Randa (USA) i premiera spektaklu krakowskiego teatru KITE (granego jak zwykle w tym teatrze po angielsku) „Ministry of Internal Control”, wyraźnie nawiązującego do „Policji” Sławomira Mrożka. To właśnie założyciel i dyrektor Teatru KITE Zien Rashad i jego żona Monika Hess-Rashad stoją za Krakow Fest. To oni zapewnili mu odpowiednią oprawę, sponsorów i międzynarodowy zasięg, korzystając z patronatu miasta Krakowa, ale i Międzynarodowego Instytutu Teatralnego, a także, co ważne, życzliwych twórców, takich jak Jolanta Sutowicz, mająca za sobą bogate doświadczenie kilońskiego festiwalu Thespis.

Sam zamysł międzynarodowego spotkania twórców teatru jednoosobowego zasługuje na życzliwy komentarz. Po zaniechaniu organizacji festiwalu WROSTJA, będącego przez wiele lat pulsującym centrum życia festiwalowego teatrów jednego aktora w Polsce i w Europie (ostatni festiwal we Wrocławiu pod dyrekcją Wiesława Gerasa odbył się w roku 2017) powstała luka. Monika i Zien próbują ją wypełnić. Wprawdzie nie jest to festiwal będący kontynuacją WROSTJA, ale tchnie podobnym duchem współpracy międzynarodowej i międzypokoleniowej. Pochodzący z Egiptu Zien Rashad korzysta ze swoich kontaktów na Bliskim i Dalekim Wschodzie, będących wciąż atrakcyjnym kierunkiem choćby ze względu na sporadyczność wymiany kulturalnej. Nie zaniedbuje przy tym kierunków tradycyjnych. Stąd też na festiwalu krakowskim spotkali się artyści i krytycy aż z 17 krajów, w tym spora grupa spoza Europy (Korea Południowa, Jordania, Egipt, Emiraty Arabskie, Turcja, USA). Nie zabrakło reprezentantów Europy z Bułgarii, Hiszpanii, Estonii, Litwy, Niemiec, Rumunii, Wielkiej Brytanii i, oczywiście, Polski.

Twórcy festiwalu opatrzyli go podtytułem „Eros Awakened” [Eros przebudzony]. „Eros – tłumaczą – pojawia się tu nie jako temat. Lecz jako siła – impuls ku spotkaniu, napięcie między jednostką a światem, potrzeba bycia widzianym i słyszanym. Nie znosi różnic, lecz umożliwia bliskość mimo ich istnienia”.

Gęsty od zdarzeń program Krakow Fest wypełniały warsztaty, imprezy towarzyszące, w tym szczególnie celebrowana ceremonia otwarcia, a przede wszystkim spektakle, które stanowią jądro każdego festiwalu. Organizatorzy zadbali o stworzenie przyjaznej atmosfery spotkania, zapewnili jego dokumentację i prezentację wszystkich uczestników. Podczas otwarcia wręczono specjalne nagrody uznania festiwalu dla Ronalda Randa i Lidii Bogaczównej, znakomitej aktorki od lat związanej z Teatrem Słowackiego. Dali w ten sposób jasny sygnał, że w centrum zainteresowania Krakow Fest pozostanie sztuka aktorska i konfrontacja estetyk wywodzących się z różnych źródeł.

Do konkursu międzynarodowa komisja selekcyjna zakwalifikowała siedem spektakli z Bułgarii, Hiszpanii, Jordanii/Szwajcarii, Korei, Polski, Rumunii i Turcji. Najwyższe uznanie międzynarodowego jury zyskał eksperymentalny spektakl rumuńskiej aktorki Andrei Tanase „#NOTI” na postawie tekstów Samuela Becketta. Jej spektakl był próbą przeniesienia rzeczywistości zapisanej przez Becketta w epokę multimedialną – stąd też projekcje wideo stały się naturalnym tłem dialogowym dla aktorki poszukującej swojej tożsamości, usiłującej scalić fragmentaryczne doświadczenia w sensowną całość. Spektakl przepojony jest uczuciem niepokoju i niepewności, lękiem przed nadchodzącym jutrem. Liczy się w nim bardziej aura tajemnicy istnienia, niż odpowiedź na pytanie, kim jest bohaterka.

Nagrodę dla najlepszej aktorki wywiozła z Krakowa jordańska artystka (mieszkająca w Szwajcarii) Tahani Salim za spektakl „Deep Voice”, dokumentalny monodram nawiązujący do realiów wojny w Gazie. Scenariusz oparty został na autentycznych dokumentach i wspomnieniach, ukazujących jak wojna dzień po dniu odmienia egzystencję cywilów nie mających z wojną nic wspólnego. Niweczy dzieciństwo, niszczy rodzinne więzy. Emocjonalnej opowieści towarzyszą sugestywne zdjęcia dokumentalne ilustrujące życie pod narastającą presją zagrożenia.

Nagrodę dla najlepszego aktora odebrał Sebastian Słomiński, aktor związany z warszawskim niezależnym Teatrem Pijana Sypialnia, który od niedawna zaistniał w teatrze jednego aktora spektaklem „Wściekły pies” na podstawie reportażu Wojciecha Tochmana. przygotowanym pod reżyserską ręką Marcina Bortkiewicza (nagrodzonym przez jury za reżyserię). Spektakl zaczyna się homilią młodego kapłana, która okazuje się jego spowiedzią: Ksiądz dokonuje publicznego coming outu. Jego dramat polega jednak na wewnętrznej niezgodzie na nieheteronormatywność, na swoistym moralnym rozdwojeniu. Próbuje wyzwolić się z tej pułapki. Słomiński wydobywa odcienie tego zmagania sugestywnie, jednając sobie empatię widzów.

Werdykt jury wskazał na wywołujące najsilniejsze wrażenie „przebudzenia Erosa” na tym festiwalu, choć warto pamiętać o innych osobach uczestniczących w przeglądzie. Odsłoniły one dramat samotności z innej perspektywy, jak koreańska aktorka Kim Dongsoon w monodramie „The Understanding of Fandom” o przejmującej drodze do porozumienia matki z córką, czy szkocka aktorka i autorka zarazem Cat Johnston, przedstawiająca w monologu „Dear Wendy” walkę bohaterki o każdy oddech.

Organizatorzy festiwalu Krakow Fest zrobili pierwszy krok w stronę budowy w Krakowie ośrodka międzynarodowej wymiany teatru jednoosobowego. Nie od razu jednak Kraków zbudowano, czego akurat w tym mieście przypominać nie trzeba. Czy taki ośrodek powstanie, czas poklaże. To ważne nie tylko dla higieny i rozwoju gatunku, ale także dla widzów śledzących twórczość teatralnych samotników.

Tomasz Miłkowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.