Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

ROK W ROK, W KAŻDYM POKOLENIU

Czytam Wesele. Pewno tylko Chochoł wie, który raz. Tak, czy siak n-ty, bo pierwsze lektury sięgają szkoły. Ale dziś czytam w desperackim poszukiwaniu tożsamości tekstu teatru. Kiedy się panoszy inscenizatorskie wydęte nic, projekcja Wyspiańskiego nabiera odcieni wciąż zaskakującego otwarcia. Trafnie, lub mniej trafnie uchwycony w rozmaitych wystawieniach synestezyjny obrót słowa wymyka się poetyckiej frazie i fruwa groteskowo-absurdalnym torem. Fakt, że fruwa, potwierdza fenomen materii literackiej do trzewi przekazu obecnej, a do sedna teatralnego znaku uruchamianej. Idea lustra jako narodowego autoportretu, odbijając niejedną gombrowiczowską gębę, pędzi dalej. Tam prowadzi mechanizm na wskroś organicznej wyobraźni autora. Linia brzmień, desygnatów, konwersacyjnych migawek oraz wyzwolona pozawerbalna strefa teatralizacji łączą się, migają, biegną…

Wszystkie tropy prowadzą wśród historiozoficznych planów kształtowane obrazem między realistyczno-poetycką perspektywą i sarkastyczno-ironiczną niedopowiedzią. Strukturalna różnorakość stawia warunek: wizji w locie, w narracji, w poszukiwaniu.

I akurat ten tryb niesie przekaz Krzysztofa Jasińskiego. Zwarty, konsekwentny. Natomiast zjawia się wątpliwość, czy w porządku „na wskroś” dialogowanych stopklatek. Czy „coś” tu nie poszło zbyt łatwo, zbyt na efekt?

Inscenizacja, którą obejrzałam kilka miesięcy temu w Teatrze Scena Stu miała premierę 29/30 X 2022. Natomiast u źródeł był tryptyk Wędrowanie sygnowany Wyzwoleniem, Weselem, Akropolis – uroczysta premiera 11 XI 2014. Nowe, choć dziś już dojrzałe, Wesele odnajduje się więc na linii powrotu i odmiany.

Skoro tak, to kluczowa kwestia, którędy spektakl wędruje. W programowym i, wyznam szczerze, mocno zamglonym artykule Michał Mizera anonsuje tytuł „w odświeżonej formie”, przywołując za Franciszkiem Ziejką „zasługi dwóch artystów: Stanisława Wyspiańskiego i Krzysztofa Jasińskiego, z których każdy na swój sposób, w swoich czasach i dla swoich współczesnych stworzyli mądre i wielkie spektakle polskiego życia (…)”. (sic!)

Uff jak gorąco! Lecz nie dajmy się zwariować. Wszak wizjoner Wyspiański niejeden slalom reżyserski wytrzymał. Zwłaszcza, że tu akurat „odświeżoną formę” uzasadnia ekspresyjny wdzięk wielu zbliżeń i cudownie wspiera głos Chochoła Jerzego Treli. Rozwibrowany po horyzont myśli i puls serducha! Ale „gdzie ta” wiedzie szlak duetu?

Pójdźmy najpierw ścieżkami adaptacji. Krzysztof Jasiński tnie dramat wzdłuż i wszerz. Zamysł byłby bardzo wyspiański, wręcz z ducha Studium o Hamlecie, tylko że w przestrzeniach skrótu zaczynają zęby szczerzyć biesiadne przyśpiewki i co gorsza słowne zbitki-sztukaterie. Szczęśliwie dzięki warsztatowej subordynacji Rachela Joanny Pocicy trzyma w garści metaforyczną bryłę. Rachelowy Rycerz unikąwszy efekciarskich ozdóbek, po prostu generuje spór. Nota bene znajdując się w uważnie prowadzonych przez Poetę Huberta Paszkiewicza dialogach. Rola precyzyjnie sytuowana pomiędzy zabawową konwersacyjną galanterią i gorzką puentą. Niestety taki obrót myśli blednie wśród oparów formy w portrecie Dziennikarza Grzegorza Mielczarka. Jest figura, lecz zaciera się bolesny, głęboko autoironiczny kontur.

A skoro brniemy w odmęty inscenizatorskich zbitek. Żal Maryny (Dorota Kuduk), która zamiast błyszczeć charakterystycznymi pastelami – w muśniętych kontrastach z symboliką kadrów Racheli – nabiera ściągniętych od Radczyni min babiszona. Rzecz jasna to być może estradowy zapłon, który rezonuje chichotem widza. Natomiast szkoda wizerunku Gospodarza (Radosław Krzyżowski), bo i mocny, i rozdarty. Dolepiony rys pijaczyny Nosa vel malarza Tadeusza Noskowskiego w wyspiańskich zbliżeniach uruchamia żywiołowo stymulowane satyryczne obrzeża bohemy. Natomiast Gospodarz vel Nos ani śmieszy, ani śmiszy. I robi się łatwiusio.

Dobrze, że to tylko moment na linii zestroju muzycznych cytatów (Marek Grechuta, Piotr Grząślewicz, Marcin Hilarowicz, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Zbigniew Wodecki) oraz malarskich dopełnień (wizualizacja A. Rodobolska, A. Michalik, Y. Seweryn, J. Ziółkowski; kopie cyfrowe obrazów m.in. Matejki, Grottgera, Tetmajera, Malczewskiego).

No więc śmiga stylistyczna woltyżerka. Krąży kabareton. Ryczy disco, kwiczy polo. Ale uwaga, uwaga: słychać, czuć, widać wyspiańskie zakola. Krzysztof Jasiński klucząc między i ponad, dotyka źródeł, nicuje dialogi. Stąd zróżnicowany aktorski wyraz. Co prawda żałuję, że nie widziałam Gospodyni Beaty Rybotyckiej, domyślając się skali brzmieniowo-gestycznych modulacji. Iwona Konieczkowska ulega klamrze kolorowanej cepeliady i gubi się wewnętrzna rodzajowość. Jednak cały spektakl osadza się na mocno punktowanych zbliżeniach (m.in. Katarzyna Cichosz, Andrzej Deskur, Andrzej Róg, Krzysztof Pluskota, Piotr Cyrwus). Wszyscy w ruchu i w stopklatce. Brawo!

Wnikliwy, po czubek narodowych wwiwisekcji samorządny, Adolf Nowaczyński obejrzawszy prapremierę Wesela, napisał: „Wyspiański zdarł brudną szmatę z duszy pokolenia i ukazał się stęchły, śmierdzący, zarobaczony trup.(…)”.

Krzysztof Jasiński, w swoim jawnie subiektywnym wędrowaniu, gra prowokacją, figurą, dynamiką groteski. A jednocześnie utrwala ton, co mu w duszy brzmi. Nie wywraca bebechów, lecz trąca wyspiańskie struny. Wzrusza, dziwi, budzi niepokój, sieje sprzeciw. Ale przede wszystkim pozostaje we wspólnocie z poetyką Teatru Stu, ergo w przymierzu z aktorem. I tu, choć Artysta – Krakus, wcale nie cygani, co potwierdzam jako krytyk na warszawskich papierach.

Jagoda Opalińska

[Na zdj. Robert Ciszewski – Pan Młody, fot. Scena STU]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.