Po upływie pól wieku znowu spotkaliśmy się w Trzciance, gdzie odbywało się w roku 1976 sympozjum młodych środowisk twórczych. Szefował temu zgrupowaniu artysta konceptualny Fredo Ojda, ja byłem szefem Rady Programowej, patronował Zarząd Główny ZMS, a zjechało około 160 artystów. Codziennie organizowaliśmy ok. 10 wydarzeń – zebrało się niezłe żniwo.
Wśród wielu prezentacji znalazło się przekorne wystąpienie artysty plastyka Tadeusza „Burego” Burniewicza, który przedstawił swój projekt intensywnościomierza. Pojawił się w Trzciance ponownie 50 lat później, w dniach 15-17 maja dzięki zabiegom niestrudzonego Wiktora Franczyszyna i nieprawdopodobnej gościnności miasta na czele z burmistrzem. Poprosiłem go o zgodę na publikację jego projektu sprzed pół wieku na łamach „Yoricka”. Projekt Burego wcale się nie zestarzał.
Tomasz Miłkowski
Oto tekst jego wystąpienia Tadeusza Burniewicza podczas sympozjum w Trzciance w 1976 roku, które przypomniał pół wieku później podczas magicznej Nocy Muzeów 16 maja 2026 roku:
INTENSYWNOŚCIOMIERZ
Powstaje właśnie nowe urządzenie, które jak żadne inne ulepsza życie – dosłownie. Nie chodzi tu o jakieś ułatwienie, usprawnienie itp., ale o zmianę życia na lepsze. Kształty tego przedmiotu doskonale harmonizują z każdą głową, intensywnościomierz nie tylko życie człowieka ulepsza, ale też upiększa go.
Spód urządzenia pokryty jest przyssawkami, nimi przysysa się do głowy i w ten sposób tworzy z nią jedną całość. Urządzenie to wykonuje dwojakiego rodzaju operacje:
– mierzy intensywność życia duchowego i umysłowego, różnego rodzaju napięcia, wzmożenia, różne stany intensywne,
– przetwarza jednostki intensywności na pieniądze. Przeliczenie jest proste, jedna jednostka intensywności równa się jednej złotówce.
Osobnicy, którzy chcieliby symulować stany intensywne, różni chałturnicy, ludzie pozbawieni uczuć, męty społeczne grzebiące się w jakichś podejrzanych wojennych zajęciach z chciwości i dla kasy – wszyscy oni będą karani za swoje czyny i stany.
W urządzeniu zainstalowano niezwykle czuły mechanizm, który wykrywa przewinienia i wlepia mandaty.
Wreszcie ten twarzowy przedmiot odmieni rzeczywistość, skończy z brudną walutą, z korupcją, z wojnami, otworzy też nasze oczy na to czy praca, którą wykonujemy ma sens, czy może nie.
Wypłata przebiega w sposób następujący: w urządzeniu jest szparka,
przez którą do zawieszonego na uchu pojemnika stale ciekną pieniądze.
Co jakiś czas trzeba ten pojemnik opróżniać. Rzecz jasna, że w okresach intensywnych trzeba to robić częściej.
Powszechne użycie tego urządzenia spowoduje wielkie zmiany w życiu każdego człowieka. Również jego otoczenie ulegnie zmianie na korzyść. Ziemia, powietrze, niebo – cała przyroda odetchnie. Wiele instytucji związanych ze sztuką i z rynkiem sztuki zniknie. Sztuka odżyje i wreszcie nie tylko wielkie sumy będą robić wielkie wrażenie.
Tadeusz Burniewicz
[Na archiwalnym zdjęciu: Tadeusz Burniewicz z intensywnościomierzem do złudzenia przypominającym świnkę-skarbonkę]
