Gdy czas zapętla w labirynt misterną strukturę rozstań i powrotów człowieka Starego i Młodego – siłą rzeczy o odmiennych przeżyciach i doświadczeniach – po nitce pamięci sami możemy też odbyć podróż do środka swego jestestwa. Przez „ucho igielne” przeciska się każdy ludzki los – pisze Andrzej Piątek o przedstawieniu „Ucho igielne”, na podstawie powieści Wiesława Myśliwskiego, w adaptacji i reżyserii Anety Adamskiej-Szukały, w Teatrze Przedmieście w Rzeszowie.
Za Myśliwskim, Adamska-Szukała pochyla się nad zawiłościami naszej egzystencji i nieuchronnością przemijania. Z pytaniem, czy życie, to suma świadomych wyborów, splot przypadków, skutek przeznaczenia? Czy przeszłość i przyszłość współistnieją w nas jednocześnie, a pamięć to jedyne narzędzie, które pozwala ocalić siebie w sobie, nie tylko dla siebie?
Prozę Myśliwskiego, niezwykle gęstą od wielości tych i innych pytań, znaczeń, symboli, nie łatwo przełożyć na język sceny. Adamska-Szukała robi to z szacunkiem dla Myśliwskiego, ale własnym postrzeganiem rzeczywistości, nerwem i wrażliwością.
Odrzuca epickie opisy stanów ducha powieściowych postaci, skupia się na ich słowach i gestach. Precyzyjnie i namacalnie sprowadza świat Myśliwskiego na pogranicze jawy i snu, realizmu i metafizyki.
Scena wymaga akcji dynamicznej, ta przykuwa uwagę. Subtelnym metaforom czasem tu nie po drodze. To, co w powieści Myśliwskiego jest danej postaci wewnętrznym monologiem, Adamska-Szukała ujmuje w dialog(gr. dialogos = rozmowa), 1. podstawowa forma wypowiedzi w d... More – jak między Młodym i Starym, młodością i starością.
Zostajemy jakoś też sami w to wplątani na widowni – delikatnie i nie sentymentalnie – w ten labirynt powstały na surowej prawdzie własnych doświadczeń.
Maciek Szukała oprawą plastyczną niemal ascetyczną pozwala dobrze wybrzmieć tekstowi nasyconemu refleksją. Schody – może symbolizujące awanse i upadki – razem z rzeczami codziennego użytku wypełniają przestrzeń, w której łatwo przejść z „wnętrza domu” na „gwarne targowisko” czy „mroczną ulicę”, co dodaje dynamiki i ubogaca obraz sceniczny.
Muzyka Tomasza Pyzika wyznacza narracji rytm emocjonalny – niepokojące tony oddają tu atmosferę niepewności losu.
Z postaci Młodego – w tej roli Jakub Adamski – emanuje energia z dozą niepokoju. Stary Jana Borka wnosi spokój nie wypowiedzianej do końca wiedzy o życiu. Ich wspólne sceny są podstawą spektaklu: Młody wiele o życiu nie wie, ale „przeczuwa”, Stary wie, ale nie chce w zupełności wyrazić. W takim ujęciu, postać Starego jest dla Młodego raczej przestrogą, niż dopełnieniem.
Maciej Szukała i Krzysztof Adamski – Policjanci, Fryzjerzy, Zbychu – tworzą metaforyczne figury, które dynamizują spektakl groteskowością, będąc jakby znakami płynącego czasu.
Aneta Adamska-Szukała – Cyganka, sytuuje tę postać na granicy bytu racjonalnego i mistyki. Iwona Błądzińska – Ona/Ukochana, ucieleśnia tęsknotę niespełnienia i utratę życiowego raju. Izabela Ptak – Matka/Sąsiadka, tworzy te postacie z ciepła i surowości wyrosłych z wiejskich korzeni, od których, jak podkreśla Myśliwski, nie sposób jest nam się odciąć. Zresztą, po co?
W spektaklu Adamskiej-Szukały „powolność” i skupienie na słowach działają jak sito. Przesiewają, oddzielając od ważnego to, co w nas tylko głośne. Idziemy przez labirynt czasu bez mapy i obietnicy, że wyjście istnieje. Ale taka wędrówka ma sens. Bo by dotknąć, co w życiu waży, trzeba przecisnąć się przez „ucho igielne”, szczelinę, zostawiając pychę i pośpiech.
Adamska-Szukała nie pozwala obejrzeć swego przedstawienia tak, byśmy o nim szybko zapomnieli. Ustawia przed nami lustro i pyta: czy jesteśmy na tyle odważni, że nie odwrócimy wzroku?
Andrzej Piątek
N/z Jakub Adamski.
Fot. Wit Hadło
