NIECH ŻYJE WOLNOŚĆ
Idea jak nazwa.
Wolność.
I pasuje do teatru, pasuje do miejsca.
Muzeum Powstania Warszawskiego.
Miejsce.
Miejsce z historią. Miejsce – świadectwo odbierania tej wolności. I tracenia jej.
Mają po szesnaście, po siedemnaście lat. Czasami więcej, czasami mniej.
Nie bawią się w teatr, oni ten teatr traktują najpoważniej. Najpierw przeszli szerokie sito kwalifikacyjne, a potem – na zaproszenie organizatorów – przyjechali na tydzień prawie do Warszawy. To był tydzień oglądania, integracji, warsztatów musicalowych, choreograficznych, warsztatów scenariuszowych.
Przyjechali z teatrem, z opiekunami, mądrymi, wspaniałymi opiekunami, przyjechali sami. Z różnych miejsc: z Krakowa, z Gorzowa, z Sochaczewa, z Łodzi, z Bolesławca, z Tomaszowa.
Przywieźli teatr.
Opowieści o nich samych, o samotności, nieradzeniu sobie z wirtualną samotnością, o historii, o archetypach wywiedzionych z bajek, o „Alicji w krainie czarów”.
Razem z Marią Seweryn i Zofią Wichłacz oglądaliśmy te spektakle z należną im uwagą, czasami z przejęciem, czasami ze wzruszeniem, często ze śmiechem.
A potem obrady naszego jury, gala, nagrody.
I wierzę, że wszyscy poczuli się nagrodzeni (chociaż, poza euforią, widziałem także na twarzach wyraz rozczarowania, to wszystko trzeba przeżyć, to jest ludzkie). A potem rozmowy – oficjalne i prywatne.
Długo w noc właściwie.
Jeżeli festiwale teatralne mają sens, to „Wolność” ma sens zwielokrotniony.
Bardzo dziękuję za tę szansę.
Łukasz Maciejewski
