Europa – spektakl w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego, będący interpretacją dramatu(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... More Przysięga Europy Wajdi Mouawada w przekładzie Jacka Poniedziałka – to wielowarstwowa i nasycona symboliką inscenizacja, która z pewnością stanie się tematem wielu prac naukowych. W tej zwielokrotnionej symbolice, precyzyjnie wypracowanej przez artystyczny kunszt reżysera, widz prowadzony jest przez historię fikcyjnej masakry, doświadczając nieuchronności ananke – konieczności losu, której nie sposób uniknąć. Staje się świadkiem tragicznych losów postaci uwikłanych w strukturę świata, w którym przemoc, trauma i odpowiedzialność przenikają się wzajemnie.
Jednak pytanie o wolność pozostaje otwarte: czy bohaterowie rzeczywiście są całkowicie pozbawieni wyboru, czy też ich działania, choć zdeterminowane przez okoliczności, odsłaniają subtelne możliwości sprzeciwu i samookreślenia?
W pierwszej warstwie symbolicznej, podążając za autorem dramatu, warto zwrócić uwagę na imiona postaci i ich znaczenie symboliczne. Europa, jak sugeruje tytuł, może reprezentować kontynent targany historycznymi i kulturowymi traumami — metaforycznie doświadczającej buntu straumatyzowanego dziecka, które nie zaznało spokoju. Jednocześnie imię to odsyła do mitologii: Europa jako kobieta porwana, a w niektórych interpretacjach zgwałcona, doświadcza przemocy, która staje się punktem wyjścia jej transformacji. Przez to staje się nie tylko silną władczynią, ale też matką, uosabiając siłę i odrodzenie po traumie.
Pozostałe imiona postaci dramatu niosą ze sobą równie brzemienne znaczenia symboliczne — każde z nich może odzwierciedlać cechy charakteru, losy czy funkcje w narracji. Analiza tych imion pozwala dostrzec, jak autor poprzez dobór imion w subtelny sposób buduje kontekst psychologiczny i mitologiczny postaci, a także podkreśla tematy przewodnie dramatu, takie jak trauma czy transformacja. Zwróćmy jeszcze uwagę na imię postaci, która w spektaklu Warlikowskiego wydaje się odgrywać niezwykle istotną rolę. Wediaa. Wywiedziona z arabskiego wadiʿa (depozyt), oznacza między innymi figurę opiekunki cudzej historii, traumy i dziedzictwa. W znaczeniu rozszerzonym łączy się z cechami takimi jak łagodność i spokój. Wediaa niesie w sobie powierzone jej traumy, ale posiada też inny dar.
Krzysztof Warlikowski w swojej interpretacji dramatu zmienia kolejność scen i wplata dodatkowe treści, niezmiennie jednak podążając za esencją oryginalnego tekstu. Reżyser świadomie korzysta z elementów dramatu, nadając im nowe znaczenia lub wyraźnie je uwypuklając. Wszystkie te zabiegi nie tylko nie osłabiają struktury utworu, lecz wręcz wzmacniają spektakl, pogłębiając jego treść oraz intensyfikując siłę przekazu skierowanego do widza.
Szpilki, zbyt duże i niedopasowane, ujawniają niemożność poradzenia sobie z doświadczeniem dzieciństwa i jego traumą. Młoda Europa, za duża na swoje szpilki, usilnie próbuje iść naprzód, krocząc przez scenę w bólu i lęku – w straumatyzowanym ciele małej dziewczynki. Wypadające poza paski sandałków palce potęgują wrażenie dyskomfortu i kruchości. Ten prosty rekwizyt staje się więc nośnikiem traumy, znakiem niemożności pogodzenia się z losem oraz przemocy wpisanej w dzieciństwo.
O motywie szpilek reżyser nie pozwala nam zapomnieć, rozbudowując postać Małej Europy, tworząc z niej spoiwo inscenizacji. W tę postać wyśmienicie wciela się Claude Bardouil kreując niezwykle przekonywujący obraz dziewczynki nie mogącej uwolnić się od swojej traumy. W masce z szeroko otwartymi oczami, zdziwionymi, w krokach pozornie chaotycznych, nie pozwala nam zapomnieć, że w ciele Europy istnieje ona, przeżywająca na nowo te same obrazy, dziewczynka. Podąża rozdygotanymi palcami po mapie, by ostatecznie wyjawić swoją tajemnicę. A widzowie mogą doświadczyć niezwykle przekonującej gry aktorskiej wybitnego Claude’a Bardouil’a ożywiającego z niezwykła precyzją maskę zdziwionej i przerażonej dziewczynki, i w ten niemy sposób przyciągającego uwagę.
Maska łączy te dwie kobiety Małą Europę i tę dorosłą nie mogącą żyć swoim życiem kobietę: Europę. Maska dorosłej Europy, kiedy w końcu ją wkłada jest czysta. Kto ma ją dookreślić?
Precyzja doboru środków teatralnego wyrazu przejawia się w każdym elemencie inscenizacji. Nie brakuje interakcji z widzem. Tuż przed wyznaniami Europy wykonywane jest zdjęcie Andrzeja Chyry wraz z widownią — stajemy się świadkami, a zarazem uczestnikami doświadczenia traumy. Świadkami niechętnymi do mówienia. Współobecnymi w milczeniu. To zdjęcie spaja opowieść sceniczną kilkakrotnie, powraca w nieuchronnie biegnącym czasie spotkania. Mówi: też tu jesteście.
Trauma doświadczona przez Małą Europę, trauma śmierci ofiary Zachariasza, trauma Assi i córek Europy, trauma matki oraz trauma syna – wszystkie one splatają się w swoisty dance macabre, taniec śmierci utkany z możliwych wariantów ludzkiego cierpienia. Pojawiają się tu traumy gwałtu i zabójstwa, ale także traumy mężczyzn w konfrontacji z własną naturą, traumy kobiet i dziewczynek w zderzeniu z narzuconą im cielesnością oraz trauma człowieka patrzącego na kobiety w szpilkach.
Ten taniec nie jest jednak gestem wyboru, lecz koniecznością: powtarzalnym ruchem ciał uwikłanych w przemoc, historię i struktury kulturowe. Dance macabre staje się tu figurą świata, w którym trauma nie należy do jednostki, lecz krąży, przenosi się i reprodukuje, obejmując kolejne pokolenia i role społeczne. Czy na pewno?
Europa, grana przez Andrzeja Chyrę, jest zblazowaną staruszką, sepleniącą i pogardliwą, mającą odruchy matczyne. Podejmującą próby człowieczeństwa, poszukującą w sobie tej cechy pomimo kary jaką sama sobie narzuciła. Trudno ostatecznie powiedzieć, o którą masakrę jej w gruncie rzeczy chodzi. Tę z dzieciństwa, czy tę wymierzoną przeciwko własnemu życiu. Kto ostatecznie zasiądzie przy stole w przepychance z Młodą Europą?
I już nie wiemy, czy to mrugnięcie okiem Zachariasza (Bartosz Gelner), kiedy z ekranu mówi: „Choćbyś nie wiem jak mocno zdzierał, nie da się jej usunąć. Ona trwa, cierpliwie czekając na swój moment” jest porozumiewawczym gestem współodczuwania, czy raczej zachętą do traktowania słów z przymrużeniem oka, czy w końcu pokazaniem, że to dobry pretekst do usprawiedliwiania własnego postępowania. Jednak nie sposób obok tego mrugnięcia okiem przejść obojętnie.
Równie nieobojętnie nie uda nam się potraktować żab. Drugiej plagi, następującej po pierwszej. Doskonałym, wyśmienitym monologu Mai Ostaszewskiej dotyczącym jej krwi. Krzyczy w nieznanym języku. Obraz zostaje zwielokrotniony. Straumatyzowana opowieść powraca w liczbie powtórzeń, lecz to nieskończone lustro nie jest doskonałe: z każdym kolejnym odbiciem obraz słabnie, spowalnia, opóźnia się. Trauma nigdy nie powraca identycznie. Plaga żab wydaje się do tego nawiązywać. Wszakże wedle podań plagi były procesem. Władcy traum, ci na scenie i ci na widowni, nadal mogą podjąć swoje decyzje. Czy tak jest?
Wediaa, w którą wciela się Małgorzata Hajewska-Krzysztofik, poszukuje motywów zmiany decyzji przez Europę. Być może niesie odpowiedź. Być może tak jest.
Żaby pozostają jeszcze tłem do kolejnych scen. Wyciszają się i pojawiają na nowo. Muzyka Pawła Mykietyna, nie dominuje aktorskich scen, buduje ściany dźwięku tam gdzie trauma jest najsilniejsza przynosząc jednocześnie intensywność emocji i wytchnienie. Ukazuje kunszt kompozytorski i wyczucie teatralne.
Spektakl mistrzowski pod każdym względem. Mistrzowskie kreacje Europy (Andrzej Chyra), Wediaa’i (Małgorzata Hajewska-Krzysztofik), Megary (Magdalena Popławska), Assii (Magdalena Cielecka), Jovette (Maja Ostaszewska), Zachariasza (Bartosz Gelner) i Młodej Europy oraz sędziego (Claude Bardouil). Prawdziwe łzy, siła głosu, ruch sceniczny. Sens przedstawienia dopełnia się dzięki doskonałości gry każdej aktorki i każdego aktora.
Minimalistyczna scenografia Małgorzaty Szczęśniak nie dominuje nad aktorami, lecz konsekwentnie pracuje na znaczenia. Zdjęcia ofiar oglądane przez Assię w momentach przełomowych oraz tablica – zarazem ekran i powierzchnia zapisu – porządkują i intensyfikują sensy spektaklu.
Światło, w reżyserii Felice Ross, pozostaje niemal niezauważalne, a jednocześnie precyzyjnie definiuje opowieść – jak w scenie, w której dziewczęca sukienka zmienia barwę z delikatnego różu w kolor zasychającej krwi wyłącznie poprzez zmianę światła. To pozornie prosty zabieg reżyserii światła, a zarazem obraz o ogromnej sile znaczeniowej.
Należy również wspomnieć o osobach odpowiedzialnych za dramaturgię spektaklu – Piotrze Gruszczyńskim, Annie Lewandowskiej i Carolin Losch – których praca porządkowała i uwiarygadniała całość w obszarze wielokulturowej symboliki oraz wielojęzyczności. Charakteryzacjanadawanie twarzy aktora wyglądu zgodnego z założeniami in... More (Monika Kaleta) pozornie oszczędna, konsekwentnie pracuje na sensach: twarze i ciała aktorów noszą ślady zmęczenia, czasu i historii, stając się nośnikami pamięci i doświadczenia. Za wideo w spektaklu odpowiedzialny jest Kamil Polak. Ujęcia z daleka pozwalały widzom przyglądać się portretom filmowym twarzy bez obecności kilku kamer na scenie.
Wielowarstwowy, wieloznaczeniowy, bogaty i wnikliwy spektakl Europa wydaje się, jakby sam sufler podpowiadał odpowiedź już na samym początku. O czym chcemy opowiadać naszym dzieciom i jak będziemy nosić swoje szpilki – te, które noszą wszyscy, poza Zachariaszem? Czy potrzebujemy deus ex machina(łac. = bóg z machiny), 1. urządzenie „mechane”, stos... More, by rozwiązać nasze tragedie, czy też decyzja i odpowiedzialność leżą w kompetencjach człowieczeństwa?
Anna Kędziorek
10 stycznia 2026
EUROPA
Na podstawie Przysięgi Europy Wajdiego Mouawada
Adaptacja(łac. adaptare = przystosowywać), przystosowanie utworu li... More: Krzysztof Warlikowski, Piotr Gruszczyński
Przekład: Jacek Poniedziałek
Reżyseria: Krzysztof Warlikowski
Scenografia i kostiumy: Małgorzata Szczęśniak
Reżyseria światła: Felice Ross
Dramaturgia(gr. dramatourgia), 1. twórczość dramatyczna, ogół utwo... More: Piotr Gruszczyński, Anna Lewandowska, Carolin Losch
Muzyka: Paweł Mykietyn
Choreografia(gr. choreia = taniec + grapho = piszę), sztuka tworzenia u... More: Claude Bardouil
Wideo: Kamil Polak
Charakteryzacja: Monika Kaleta
Obsada: Claude Bardouil, Andrzej Chyra, Magdalena Cielecka, Bartosz Gelner, Małgorzata Hajewska-Krzysztofik, Maja Ostaszewska, Magdalena Popławska
Inspicjent: Łukasz Jóźków
Asystent reżysera: Jeremi Pedowicz
Współpraca scenograficzna: Saskia Hellmann
Koordynacja techniczna budowy scenografii: Paweł Kamionka
Współpraca kostiumograficzna: Ewa Gronowska
Asystentka kostiumografa: Olga Przylipiak
Asystentka reżyserki światła: Helena Rakovich
Maski: Dominik Dlouhy
Tłumaczenie napisów na język angielski: Artur Zapałowski
[Fot. Magda Hueckel/ Nowy Teatr]
„Ale my tu będziemy, żeby im o nim opowiedzieć”
Europa – spektakl w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego, będący interpretacją dramatu Przysięga Europy Wajdi Mouawada w przekładzie Jacka Poniedziałka – to wielowarstwowa i nasycona symboliką inscenizacja, która z pewnością stanie się tematem wielu prac naukowych. W tej zwielokrotnionej symbolice, precyzyjnie wypracowanej przez artystyczny kunszt reżysera, widz prowadzony jest przez historię fikcyjnej masakry, doświadczając nieuchronności ananke – konieczności losu, której nie sposób uniknąć. Staje się świadkiem tragicznych losów postaci uwikłanych w strukturę świata, w którym przemoc, trauma i odpowiedzialność przenikają się wzajemnie.
Jednak pytanie o wolność pozostaje otwarte: czy bohaterowie rzeczywiście są całkowicie pozbawieni wyboru, czy też ich działania, choć zdeterminowane przez okoliczności, odsłaniają subtelne możliwości sprzeciwu i samookreślenia?
W pierwszej warstwie symbolicznej, podążając za autorem dramatu, warto zwrócić uwagę na imiona postaci i ich znaczenie symboliczne. Europa, jak sugeruje tytuł, może reprezentować kontynent targany historycznymi i kulturowymi traumami — metaforycznie doświadczającej buntu straumatyzowanego dziecka, które nie zaznało spokoju. Jednocześnie imię to odsyła do mitologii: Europa jako kobieta porwana, a w niektórych interpretacjach zgwałcona, doświadcza przemocy, która staje się punktem wyjścia jej transformacji. Przez to staje się nie tylko silną władczynią, ale też matką, uosabiając siłę i odrodzenie po traumie.
Pozostałe imiona postaci dramatu niosą ze sobą równie brzemienne znaczenia symboliczne — każde z nich może odzwierciedlać cechy charakteru, losy czy funkcje w narracji. Analiza tych imion pozwala dostrzec, jak autor poprzez dobór imion w subtelny sposób buduje kontekst psychologiczny i mitologiczny postaci, a także podkreśla tematy przewodnie dramatu, takie jak trauma czy transformacja. Zwróćmy jeszcze uwagę na imię postaci, która w spektaklu Warlikowskiego wydaje się odgrywać niezwykle istotną rolę. Wediaa. Wywiedziona z arabskiego wadiʿa (depozyt), oznacza między innymi figurę opiekunki cudzej historii, traumy i dziedzictwa. W znaczeniu rozszerzonym łączy się z cechami takimi jak łagodność i spokój. Wediaa niesie w sobie powierzone jej traumy, ale posiada też inny dar.
Krzysztof Warlikowski w swojej interpretacji dramatu zmienia kolejność scen i wplata dodatkowe treści, niezmiennie jednak podążając za esencją oryginalnego tekstu. Reżyser świadomie korzysta z elementów dramatu, nadając im nowe znaczenia lub wyraźnie je uwypuklając. Wszystkie te zabiegi nie tylko nie osłabiają struktury utworu, lecz wręcz wzmacniają spektakl, pogłębiając jego treść oraz intensyfikując siłę przekazu skierowanego do widza.
Szpilki, zbyt duże i niedopasowane, ujawniają niemożność poradzenia sobie z doświadczeniem dzieciństwa i jego traumą. Młoda Europa, za duża na swoje szpilki, usilnie próbuje iść naprzód, krocząc przez scenę w bólu i lęku – w straumatyzowanym ciele małej dziewczynki. Wypadające poza paski sandałków palce potęgują wrażenie dyskomfortu i kruchości. Ten prosty rekwizyt staje się więc nośnikiem traumy, znakiem niemożności pogodzenia się z losem oraz przemocy wpisanej w dzieciństwo.
O motywie szpilek reżyser nie pozwala nam zapomnieć, rozbudowując postać Małej Europy, tworząc z niej spoiwo inscenizacji. W tę postać wyśmienicie wciela się Claude Bardouil kreując niezwykle przekonywujący obraz dziewczynki nie mogącej uwolnić się od swojej traumy. W masce z szeroko otwartymi oczami, zdziwionymi, w krokach pozornie chaotycznych, nie pozwala nam zapomnieć, że w ciele Europy istnieje ona, przeżywająca na nowo te same obrazy, dziewczynka. Podąża rozdygotanymi palcami po mapie, by ostatecznie wyjawić swoją tajemnicę. A widzowie mogą doświadczyć niezwykle przekonującej gry aktorskiej wybitnego Claude’a Bardouil’a ożywiającego z niezwykła precyzją maskę zdziwionej i przerażonej dziewczynki, i w ten niemy sposób przyciągającego uwagę.
Maska łączy te dwie kobiety Małą Europę i tę dorosłą nie mogącą żyć swoim życiem kobietę: Europę. Maska dorosłej Europy, kiedy w końcu ją wkłada jest czysta. Kto ma ją dookreślić?
Precyzja doboru środków teatralnego wyrazu przejawia się w każdym elemencie inscenizacji. Nie brakuje interakcji z widzem. Tuż przed wyznaniami Europy wykonywane jest zdjęcie Andrzeja Chyry wraz z widownią — stajemy się świadkami, a zarazem uczestnikami doświadczenia traumy. Świadkami niechętnymi do mówienia. Współobecnymi w milczeniu. To zdjęcie spaja opowieść sceniczną kilkakrotnie, powraca w nieuchronnie biegnącym czasie spotkania. Mówi: też tu jesteście.
Trauma doświadczona przez Małą Europę, trauma śmierci ofiary Zachariasza, trauma Assi i córek Europy, trauma matki oraz trauma syna – wszystkie one splatają się w swoisty dance macabre, taniec śmierci utkany z możliwych wariantów ludzkiego cierpienia. Pojawiają się tu traumy gwałtu i zabójstwa, ale także traumy mężczyzn w konfrontacji z własną naturą, traumy kobiet i dziewczynek w zderzeniu z narzuconą im cielesnością oraz trauma człowieka patrzącego na kobiety w szpilkach.
Ten taniec nie jest jednak gestem wyboru, lecz koniecznością: powtarzalnym ruchem ciał uwikłanych w przemoc, historię i struktury kulturowe. Dance macabre staje się tu figurą świata, w którym trauma nie należy do jednostki, lecz krąży, przenosi się i reprodukuje, obejmując kolejne pokolenia i role społeczne. Czy na pewno?
Europa, grana przez Andrzeja Chyrę, jest zblazowaną staruszką, sepleniącą i pogardliwą, mającą odruchy matczyne. Podejmującą próby człowieczeństwa, poszukującą w sobie tej cechy pomimo kary jaką sama sobie narzuciła. Trudno ostatecznie powiedzieć, o którą masakrę jej w gruncie rzeczy chodzi. Tę z dzieciństwa, czy tę wymierzoną przeciwko własnemu życiu. Kto ostatecznie zasiądzie przy stole w przepychance z Młodą Europą?
I już nie wiemy, czy to mrugnięcie okiem Zachariasza (Bartosz Gelner), kiedy z ekranu mówi: „Choćbyś nie wiem jak mocno zdzierał, nie da się jej usunąć. Ona trwa, cierpliwie czekając na swój moment” jest porozumiewawczym gestem współodczuwania, czy raczej zachętą do traktowania słów z przymrużeniem oka, czy w końcu pokazaniem, że to dobry pretekst do usprawiedliwiania własnego postępowania. Jednak nie sposób obok tego mrugnięcia okiem przejść obojętnie.
Równie nieobojętnie nie uda nam się potraktować żab. Drugiej plagi, następującej po pierwszej. Doskonałym, wyśmienitym monologu Mai Ostaszewskiej dotyczącym jej krwi. Krzyczy w nieznanym języku. Obraz zostaje zwielokrotniony. Straumatyzowana opowieść powraca w liczbie powtórzeń, lecz to nieskończone lustro nie jest doskonałe: z każdym kolejnym odbiciem obraz słabnie, spowalnia, opóźnia się. Trauma nigdy nie powraca identycznie. Plaga żab wydaje się do tego nawiązywać. Wszakże wedle podań plagi były procesem. Władcy traum, ci na scenie i ci na widowni, nadal mogą podjąć swoje decyzje. Czy tak jest?
Wediaa, w którą wciela się Małgorzata Hajewska-Krzysztofik, poszukuje motywów zmiany decyzji przez Europę. Być może niesie odpowiedź. Być może tak jest.
Żaby pozostają jeszcze tłem do kolejnych scen. Wyciszają się i pojawiają na nowo. Muzyka Pawła Mykietyna, nie dominuje aktorskich scen, buduje ściany dźwięku tam gdzie trauma jest najsilniejsza przynosząc jednocześnie intensywność emocji i wytchnienie. Ukazuje kunszt kompozytorski i wyczucie teatralne.
Spektakl mistrzowski pod każdym względem. Mistrzowskie kreacje Europy (Andrzej Chyra), Wediaa’i (Małgorzata Hajewska-Krzysztofik), Megary (Magdalena Popławska), Assii (Magdalena Cielecka), Jovette (Maja Ostaszewska), Zachariasza (Bartosz Gelner) i Młodej Europy oraz sędziego (Claude Bardouil). Prawdziwe łzy, siła głosu, ruch sceniczny. Sens przedstawienia dopełnia się dzięki doskonałości gry każdej aktorki i każdego aktora.
Minimalistyczna scenografia Małgorzaty Szczęśniak nie dominuje nad aktorami, lecz konsekwentnie pracuje na znaczenia. Zdjęcia ofiar oglądane przez Assię w momentach przełomowych oraz tablica – zarazem ekran i powierzchnia zapisu – porządkują i intensyfikują sensy spektaklu.
Światło, w reżyserii Felice Ross, pozostaje niemal niezauważalne, a jednocześnie precyzyjnie definiuje opowieść – jak w scenie, w której dziewczęca sukienka zmienia barwę z delikatnego różu w kolor zasychającej krwi wyłącznie poprzez zmianę światła. To pozornie prosty zabieg reżyserii światła, a zarazem obraz o ogromnej sile znaczeniowej.
Należy również wspomnieć o osobach odpowiedzialnych za dramaturgię spektaklu – Piotrze Gruszczyńskim, Annie Lewandowskiej i Carolin Losch – których praca porządkowała i uwiarygadniała całość w obszarze wielokulturowej symboliki oraz wielojęzyczności. Charakteryzacja (Monika Kaleta) pozornie oszczędna, konsekwentnie pracuje na sensach: twarze i ciała aktorów noszą ślady zmęczenia, czasu i historii, stając się nośnikami pamięci i doświadczenia. Za wideo w spektaklu odpowiedzialny jest Kamil Polak. Ujęcia z daleka pozwalały widzom przyglądać się portretom filmowym twarzy bez obecności kilku kamer na scenie.
Wielowarstwowy, wieloznaczeniowy, bogaty i wnikliwy spektakl Europa wydaje się, jakby sam sufler podpowiadał odpowiedź już na samym początku. O czym chcemy opowiadać naszym dzieciom i jak będziemy nosić swoje szpilki – te, które noszą wszyscy, poza Zachariaszem? Czy potrzebujemy deus ex machina, by rozwiązać nasze tragedie, czy też decyzja i odpowiedzialność leżą w kompetencjach człowieczeństwa?
Anna Kędziorek
10 stycznia 2026
EUROPA
Na podstawie Przysięgi Europy Wajdiego Mouawada
Adaptacja: Krzysztof Warlikowski, Piotr Gruszczyński
Przekład: Jacek Poniedziałek
Reżyseria: Krzysztof Warlikowski
Scenografia i kostiumy: Małgorzata Szczęśniak
Reżyseria światła: Felice Ross
Dramaturgia: Piotr Gruszczyński, Anna Lewandowska, Carolin Losch
Muzyka: Paweł Mykietyn
Choreografia: Claude Bardouil
Wideo: Kamil Polak
Charakteryzacja: Monika Kaleta
Obsada: Claude Bardouil, Andrzej Chyra, Magdalena Cielecka, Bartosz Gelner, Małgorzata Hajewska-Krzysztofik, Maja Ostaszewska, Magdalena Popławska
Inspicjent: Łukasz Jóźków
Asystent reżysera: Jeremi Pedowicz
Współpraca scenograficzna: Saskia Hellmann
Koordynacja techniczna budowy scenografii: Paweł Kamionka
Współpraca kostiumograficzna: Ewa Gronowska
Asystentka kostiumografa: Olga Przylipiak
Asystentka reżyserki światła: Helena Rakovich
Maski: Dominik Dlouhy
Tłumaczenie napisów na język angielski: Artur Zapałowski
[Fot. Magda Hueckel/ Nowy Teatr]
