Przejdź do treści
tinder polska

Handlarze życia

Tragikomedia Hanocha Levina weszła na afisz Teatru 6.piętro pod zmienionym tytułem – grana była w Polsce od prapremiery w Teatrze Imka (reż. Artur Tyszkiewicz, 2010) jako „Sprzedawcy gumek”, a teraz jako „Handlarze gumek”. Sztuka miała już w Polsce kilka premier, ale od razu pierwszym wystawieniem zdobyła pewien rozgłos i sławę utworu chwytającego widza (i bohaterów) w pułapkę ustawionej gry, której wygrać nie sposób. Tak zawsze jest u Levina, gorzko i bez litości – z życiem nie wygrasz, czeka cię, tak czy siak, udręka.

Ta „sztuka z piosenkami”, jak ją określił Levin w podtytule, należy jednak do utworów maskujących tragizm komizmem, bliskich kabaretowi czy spektaklowi muzycznemu, niby kpiarsko i z dystansem opowiadających o ludziach, którzy nie potrafią się porozumieć ani odnaleźć swojej odrobiny szczęścia. Sztuka grywana była bliżej komedii niż tragedii, tak też w zasadzie jest i tym razem, choć Adam Sajnuk mocniej wyakcentował dramat bohaterów, którzy nie tyle handlują gumkami, ile swoim życiem.

Aptekarka Bela Berlo Katarzyny Dąbrowskiej przelicytowuje stawkę, dążąc do maksymalnej korzyści w związku z wybranym mężczyzną. Szmuel Sprol Grzegorza Małeckiego, który odziedziczył po ojcu 10 tysięcy opakowań pierwszorzędnych prezerwatyw, daremnie usiłuje je zbyć albo ulokować w aptece w zamian za współwłasność. Skromny urzędnik Johanan Cingerbaj, życiowy nieudacznik nie potrafi przekazać swego uciułanego grosza aptekarce, aby spełnić swoje erotyczne marzenia. Pozostaje im tylko walka na przewagi, nurzanie się w marzeniach o powabnych panienkach z Teksasu i straceńcza obrona resztek pozornej niezależności.

Scena podzielona została na kilka stref: połowę horyzontu zamyka przeszklona witryna apteki, w centrum stoi farmaceutyczna szafka z licznymi szufladkami, za którymi sprawuje swój urząd właścicielski Berlo, po prawej jej domowe gniazdko z kuszącą kanapą, na której da ognisty pokaz erotycznego podboju Johanana, po lewej kilka składanych foteli z podrzędnego kinoteatru, a na podwyższeniu, do którego wiodą schody pomost przy nadmorskim bulwarze. Jest jeszcze prześwitujące po prawej stronie stanowisko muzyki na żywo i to wszystko. W tej przestrzeni poruszają się figury tragikomedii, z tym że Sprol nie rozstaje się ani na moment z dwoma walizkami pełnymi spadkowych gumek. Hiperrealizm podaje tu sobie ręce z metafizycznym tchnieniem, brutalny realizm z liryzmem, seksualne majaczenia z kupiecką żyłką handlowa, kiczowate marzenia o szczęściu z porażającym poczuciem życiowej klęski. Reżyser spina to wszystko w spójną całość, nawet jeśli wydawałoby się, że to nie pasujące do siebie kawałki.

Lata płyną, a z ambitnych planów niedoszłych partnerów w interesach i łóżku pozostają tylko porywające songi z muzyką (na żywo) Michała Lamży – jak ten początkujący spektakl song o kuszących walorach prezerwatyw, który swoim przydymionym głosem interpretuje Katarzyna Dąbrowska. Do niej też należą ostatnie słowa, wspomnienie niegdysiejszej wspólnej wyprawy do teatru z niedoszłym kochankiem Johananem, kiedy trójka bohaterów stanęła przed nimi na deskach sceny: „I truli nam tam dwie godziny – wspomina z goryczą Berlo – o swoim życiu, tak jakby było w nim coś, czego nie znamy”.

To autoironiczny komentarz Levina do walki, jakie toczyli ze sobą aktorzy tej okrutnej komedii-życia, każdy na swój sposób. Grzegorz Małecki niczym gładki Mefisto, czaruś nęcący swoim towarem i kiczowatymi opowieściami o szczęściu, Borys Szyc uwikłany w kompleksy kogoś, komu się zawsze nie udaje, nawet do apteki najpierw zagląda przez szybę, niepewny, czy może bez obaw wejść, wciąż pełen wahań, łatwowierny, ale z drugiej strony jak pies warujący przy swoim koncie bankowym i wreszcie królowa na tym ringu, Katarzyna Dąbrowska, która z niegasnącą energią usiłuje omotać kandydatów do jej łóżka i apteki swoim wdziękami i dziką nieustępliwością, gotowa na wszystko, aby osiągnąć swój cel, może nazbyt gotowa, bo swych partnerów dociska do ściany i traci. Świetnie to grają, zaborczo, zachwycająco i boleśnie. Jakby było w tym „coś, czego nie znamy”.

Tomasz Miłkowski

HANDLARZE GUMEK Hanocha Levina, tłum. Agnieszka Olek, reżyseria Adam Sajnuk, scenografia Katarzyna Adamczyk, muzyka Michał Lamża, Teatr 6.piętro, II próba generalna, 25 czerwca 2024.

[Na zdj. Borys Szyc i Katarzyna Dąbrowska w HANDLARZACH GUMEK Hanocha Levina w reż. Adama Sajnuka, Teatr 6.piętro, zdj. z prób., fot. Paulina Pander/ mat. Teatru]

Leave a Reply