Przejdź do treści
tinder polska

Klub drapieżców

Tomasz Miłkowski pisze po premierze „Klubu” w TR Warszawa:

Reportaż „Klubben” Matildy Voss Gustavsson wstrząsnął szwedzką opinią publiczną. Jego publikacja wstrzymała przyznanie literackiej Nagrody Nobla w roku 2018. Zebrane relacje osiemnastu kobiet, które doznały przemocy w elitarnym klubie, będącym symbolem kultury wysokiej, zachwiały wiarą w autorytety moralne i artystyczne. Odważne kobiety przerwały milczenie. To były „rozmowy jak otwieranie rany”, powiedziała jedna z nich reporterce.

Teraz grupa absolwentek warszawskiej Akademii Teatralnej – Julia Biesiada, Julia Borkowska, Maria Kozłowska, Katarzyna Lis, Adrianna Malecka, Magdalena Sildatk, Bernadetta Statkiewicz, Monika Szufladowicz, Helena Urbańska, Emilia Walus – sięgnęła po książkę Gustavsson, aby opowiedzieć o przemocy wobec kobiet, o molestowaniu, o gwałtach. Dołączyły w ten sposob do ruchu #meetoo – powstał pierwszy w Polsce spektakl z nim związany, w którym aktorki i pozostałe twórczynie uczestniczyły na równych prawach. Koordynatorką całości była, nadal jest, Weronika Szczawińska.

Trudno o tym spektaklu pisać jak o kolejnej premierze. Nie w obawie, że ewentualne uwagi krytyczne, mogą ściągnąć na piszącego/cą gromy, że nie docenia wagi problemu. Raczej dlatego, że tchnąca ze spektaklu prawda (choć paradoksalnie przecież udawana i grana) bierze górę nad pełnomocnictwami krytyka. Całość rozgrywa się bez dekoracji w roboczym oświetleniu. Widzowie siedzą po bokach „klubowej” sali, wypatroszonego z rzędów wnętrza sali widowiskowej TR Warszawa. Przy ogołoconych ścianach z ich olinowaniami, występami, drabinkami technicznymi, gdzie znaleźć można małe karteczki, sugerujące, że to obiekty sztuki, artefakty, że na przykład trzy zwyczajne krzesła, nałożone na siebie, to „Krzesło Kantora”. Taki rodzaj drobnej ingerencji w przestrzeń. Aktorki są poprzebierane, ich stroje mogą szokować albo dziwić, tak czy owak kostiumografka była przy tym obecna. Początkowo dialog toczy się leniwie. Siedzące wśród widzów aktorki powtarzają zasłyszane plotki, dzielą się swoimi spostrzeżeniami. To najpierw tylko sugestie czy przypuszczenia, że w Klubie ktoś zachowuje się zbyt obcesowo, może nawet nachalnie, ale wraz z upływem czasu, okaże się, że to wstęp do relacji o seksualnych drapieżcach. Wtedy aktorki wychodzą na środek, czasem siadają na krześle, czasem tylko stoją albo leżą, atmosfera się zagęszcza.

Aktorki szukają swoich odrębnych, własnych sposobów opowiadania o przemocy. Różnią się między sobą temperamentem, talentem, skalą stosowanych środków, ale wszystkie ich monologi orkiestrują się we wspólnej wypowiedzi-świadectwie. Choć nie zapominają, że grają – pod koniec jedna z aktorek przypomina: Przecież mieliśmy państwu pokazać sztukę, i po chwili dokonuje striptizu, przybierając pozę rzeźby sławnego „Dyskobola” Myrona. To rodzaj przewrotnej estetyczno-intelektualnej igraszki, za pośrednictwem której twórczynie tego spektaklu stawiają pytanie: co w tym spotkaniu ważniejsze: przekaz czy jego forma?

Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, choć obawiam się, że w przeciwieństwie do Szwecji, spektakl nie wywrze tak silnego wrażenia jak reportaż Gustavsson. W końcu, jak na samym początku ironizuje jedna z aktorek, to nie jest opowieść o warszawskiej Akademii Teatralnej, to nie o polskich sprawach mowa, to tylko o Szwecji.

Tomasz Miłkowski

KLUB, spektakl na podstawie książki Matildy Voss Gustavsson „Klubben” w tłum. Justyny Czechowskiej, scenariusz i reżyseria Weronika Szczawińska, Teatr Collegium Nobilium, premiera TR Warszawa, 3 września 2021. Spektakl realizowany w ramach projektu Zmi98ana-Teraz! dofinansowanego z Partnerstw Strategicznych Programu Erasmus Plus.

[fot. Bartek warzecha/materiały Collegium Nobilium]

Leave a Reply