KRÓL LEAR

Ta tragedia jest jak stroma góra – trudno się na nią wspiąć. Nie powiodła się ta sztuka Wawrzyńcowi Kostrzewskiemu, który chciał nadać jej rys postapokaliptycznej przestrogi: „To nie jest opis pierwszych samodzielnych kroków okrutnej ludzkości – zapisał w przesłaniu umieszczonym w teatralnym programie – ale ostatnie chwile”. I rzeczywiście, mroczna sceneria postindustrialnego świata, sugestywna muzyka, kilka mocnych scen, zwłaszcza w finale (dialog Leara i Kenta u kresu życia czy epilog ze sceną zasłaną trupami w plastikowych workach) wskazuje, czym mogłaby być ta inscenizacja, gdyby została do końca przemyślana i dopracowana. Zbyt wiele jednak potknięć złożyło się na spektakl kanciasty, w którym za główny środek ekspresji aktorskiej służył krzyk zacierający sens wypowiedzi i urodę żywej polszczyzny w nowym przekładzie Piotra Kamińskiego. Jedynie grająca Leara Halina Łabonarska i Gloucestera Krzysztof Wojciechowski nie poddali się tej niszczącej manierze, ale i oni nie zdołali przekonać do racji swoich postaci. Nawet atut tego spektaklu, surowa, ale wymowna scenografia wiele traciła na projekcjach komputerowych z obu stron sceny, rozpraszających uwagę widzów, jak gdyby celowo odciąganych od akcji.

KRÓL LEAR Williama Shakespeare’a, tłum. Piotr Kamiński, reżyseria Wawrzyniec Kostrzewski, scenografia Martyna Kander, kostiumy Anna Adamek, muzyka Piotr Łabonarski, choreografia i ruch sceniczny Jarosław Staniek i Katarzyna Zielonka, konsultacje głosowe Anna Grabowska, projekcje Franciszek Barciś, reżyseria świateł Paulina Góral, Teatr Dramatyczny m.st. Warszawy, premiera 29 maja 2021.

Leave a Reply