Szekspir w Olsztynie

Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie zawiadamia, że już 14 stycznia na Scenie u Sewruka odbędzie się premiera drugiego spektaklu dyplomowego studentów Studium Aktorskiego Stracone zachody miłości Williama Szekspira . Przedstawienie reżyseruje Iwo Vedral, znany olsztyńskiej publiczności m.in. ze spektaklu „Złoty Smok”. Przekład: Stanisław Barańczak, scenografia: Tomasz Brzeziński.

Od reżysera:
„Stracone zachody miłości” to komedia dość zagadkowa.

Złożona ze scen, skeczy, monologów tylko ramowo i umownie połączona jest wątłą w sumie fabułą. Niektórych epizodów nie powstydziłyby się najlepsze programy Monthy Pythona, skala ekwilibrystyki języka, dowcipu, refleksu jest fascynująca. Teatr doprowadzony do absurdu, swobodny i totalny, wzruszający i wulgarny.
A jednak już tytuł wprowadza jak na komediowy gatunek niepokojące półcienie. Jest w nim strata i żal po niespełnionych, niezrealizowanych staraniach.

Melancholia wywołana przez zabawnego Hiszpana Armado wydaje się być stanem zaraźliwym i może wręcz bardziej pociągającym niż komediowy żart czy konwencjonalny happy and.
Młoda i piękna księżniczka Francji zostaje wysłana przez ojca do króla Nawarry by odzyskać zastaw za dawno spłacony dług. Nie zostaje jednak wpuszczona za drzwi, król ślubował właśnie czystość i ascezę oraz wyzbycie się kontaktów z kobietami. Kiedy już do spotkania dochodzi okazuje się, że księżniczka nie jest w stanie przedstawić dokumentów potwierdzających spłatę długu. Najpiękniejsza kobieta Francji zostaje wyproszona z pałacu a jej misja nabiera dwuznacznych intencji.
Trudniej o gorszy początek dla romantycznej komedii, więc Szekspir wprowadza całą zgraję podejrzanych, ale przynajmniej zabawnych postaci: Banię, Żakinettę, Armada i Ćmę, którzy jakby zaczynają od początku, są offem, który zdaje się wołać: chodźcie do nas, u nas nic nie jest na serio! To oczywiście rodzi problemy i wprowadza bałagan, więc zjawiają się Nataniel i Holofernia, dwójka naukowców, którzy biorą wszystko pod lupę, analizują i próbują zaprowadzić porządek, nie trudno zgadnąć, że tak się jednak nie staje…
„Stracone zachody miłości” to triumf nieokiełznanego teatru, żartu, który nie zna granic, poezji silniejszej niż życie. A smutek, jaki pozostaje na wargach w cieniu nadchodzącego wieczoru, nadaje tej komedii zdumiewającej refleksji.

Iwo Vedral

Opr. Ewa Sośnicka-Wojciechowska

Leave a Reply