Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

PRZEMYSŁAW BLUSZCZ: SAMOSPALENIE – spowiedź oficera SB Krzysztofa Szekalskiego

reżyseria Krzysztof Szekalski, scena teatru Teatrpraga.pl w Mazowieckim Centrum Kultury i Sztuki w Warszawie, produkcja Fundacja Sztuki Orbis Pictus, premiera 14 listopada 2013.

Główna nagroda na Ogólnopolskim Przeglądzie Monodramu Współczesnego w Warszawie (2014); Nagroda Dziennikarzy na Toruńskich Spotkaniach Teatru Jednego Aktora (2018).

8 września 1968 r. Ryszard Siwiec, filozof, były żołnierz AK, w proteście przeciw agresji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację, dokonał aktu samospalenia podczas Centralnych Dożynek na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie. Do tego niemal zapomnianego wydarzenia nawiązał autor monodramu, wiążąc fakty z fikcją, budując dramatyczną opowieść o samobójcy z pobudek ideowych, snutą jednak z przeciwnego brzegu ideologicznego przez byłego oficera służby bezpieczeństwa.

Ten ryzykowny i zaskakujący zabieg stanowił swoiste wyzwanie dla Przemysława Bluszcza, który jako postać od razu miał widzów przeciwko sobie. Aby zdobyć choć odrobinę ich zaufania, musiał mozolnie tworzyć więź z widownią, wzbudzać jej sympatię, nawet w pewien sposób uwodzić. Bardzo trudne zadanie, z którego aktor wywiązał się po mistrzowsku. Tym bardziej że pod koniec monodramu ideowa wolta jego bohatera zaskakuje i poniekąd odwraca wektory emocjonalne spowiedzi byłego ubeka. Jak pisała recenzentka „Teatru” od początku „pojawia się przed nami człowiek stracony”, na którego wyrok wydała nie tylko historia, ale zwykły moralny porządek świata. Mimo że bohater, a właściwie antybohater stoi na przegranych pozycjach chce odzyskać swoją tożsamość i w spowiedzi przed zgromadzonymi ludźmi – nawet jeśli to desperacka próba – określić się niejako na nowo. „Postać budowana jest stopniowo – pisała Beata Przyborowska w „Teatrze” – w pierwszej scenie pojawia się zaledwie szkic postaci. Tadeusz przynosi teczkę i szklankę z herbatą w metalowym koszyczku z epoki PRL-u, ustawia je na stole i układa. Równiutko jak od linijki. Długo pozostaje w tym garniturze, który usztywnia nie tylko jego styl bycia, ale przede wszystkim sumienie”.

I tak krok po kroku, odsłania koleje swojego życia w skórze psa, To nie nie jest miła opowieść, pełna przemocy i niesprawiedliwości, niepozbawiona akcentów cynizmu i łże prawdy, z czasem jednak coraz mniej jednoznaczna. Twórcy spektaklu zadbali o to, aby dowieść, że świat nie jest czarno-biały, ale posiada wiele odcieni. „Postać Tadeusza S., oficera Służby Bezpieczeństwa – oceniał Przemysław Bluszcz – na pewno nie jest sympatyczną postacią. Nie taką też miał być, ale Krzysiek napisał go tak, aby właśnie pozostał niejednoznaczny. Z jednej strony widz go nienawidzi, ale też może po trosze go rozumie. Chodziło nam o to, by dać mu szanse, wysłuchać jego racji”. To nie znaczy, że aktor rozgrzesza negatywnego bohatera monodramu, ale czyniąc go bardziej ludzkim, buduje figurę przestrogi, kogoś, kto zbyt łatwo ulegał pokusom wygodnego życia i uwikłał się w sytuacje dla siebie nie do rozwiązania.

Twórcom tego poruszającego monodramu udało się uniknąć uproszczonych diagnoz i martyrologicznego patosu. Stworzyli spektakl zanurzony w konfliktach nieodległej przeszłości, pobudzający do myślenia.

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.