Przejdź do treści

Yorick nr 35 (luty 2013)

Przegląd Teatralny i Literacki
ISSN 2080-9980

Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Andrzej Żurowski nie żyje

5 stycznia wieczorem po długiej ciężkiej chorobie zmarł Andrzej Żurowski, wybitny krytyk teatralny, znawca Szekspira, wieloletni przewodniczący Klubu Krytyki Teatralnej, nasz niezawodny przyjaciel.

Pozostawił po sobie wiele ważnych książek, w tym monumentalny cykl poświęcony obecności Szekspira na polskiej scenie i wielką książkę szkiców Czytając Szekspira, drugą obok szkiców Jana Kotta tak głęboką i wszechstronną opowieść o wszystkich dziełach najwybitniejszego dramaturga europejskiego, jaką napisano w języku polskim. W ostatnich latach podjął studia nad dokonaniami Heleny Modrzejewskiej, które zaowocowały nowymi książkami i znaleziskami w amerykańskich archiwach.

Wiele lat poświęcił Andrzej Żurowski tworzeniu środowiska krytyków teatralnych w Polsce i na świecie, przez kilka kadencji pełnił funkcje przewodniczącego polskiej sekcji AICT/IATC, a także wiceprzewodniczącego międzynarodowych władz Stowarzyszenia – od roku 2001 był honorowym prezesem Klubu Krytyki Teatralnej Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, a od 2003 honorowym wiceprezesem Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych. Po raz ostatni wystąpił w tej roli podczas Kongresu AICT/IATC w Warszawie w marcu ubiegłego roku, kiedy jako krytyk senior otwierał obrady tego największego na świecie spotkania krytyków teatralnych.

Zarząd Klubu Krytyki Teatralnej/ Polska Sekcja AICT/IATC

[Na zdj. Andrzej Żurowski dziękuje za nagrodę im. Wojciecha Boguslawskiego za Jego książki szekspirowskie]

Czytaj także: nieopublikowaną wcześniej ANKIETĘ Andrzeja Żurowskiego, w której określa swoje zainteresowania i dorobkiem krytyczny, napisana z inicjatywy Zarządu Klubu w roku 2008 (uzupełniona o kilka tytułów książek wydanych później.

Zarząd Klubu Krytyki Teatralnej

 

Polska Sekcja AICT/IATC

Dowiedz się więcej »Andrzej Żurowski nie żyje

Sen o państwie idealnym

Akcja Natana mędrca toczy się w czterogwiazdkowym Hotelu Jerozolima, ale obsługa jest klasy lux. Oświeceniowy manifest tolerancji Gotholda Ephraima Lessinga w nowym tłumaczeniu Jacka St. Burasa odzyskuje blask. Aż trudno uwierzyć, że ten świetny dramat nie był w Polsce prawie nigdy grany, choć pierwszy polski przekład powstał 135 lat temu. Tylko po części da się to wyjaśnić mało atrakcyjną akcją i nagromadzeniem nieprawdopodobnych koligacji rodzinnych, które wychodzą na jaw pod koniec utworu. Przede wszystkim Natan był niewygodny, pośrednio uderzając w duchowe panowanie nietolerancyjnie nastawionych kościołów.

[Na zdj. Dominika Kluźniak i Jerzy Radziwiłowicz, fot. Copyright: Teatr Narodowy]

 

Dowiedz się więcej »Sen o państwie idealnym

Pięknie, mądrze, wzruszająco

 

Wystarczy bardzo dobry tekst zdolnego dramaturga, sprawny reżyser, grupa utalentowanych aktorów i mamy świetny spektakl! Tylko tyle i aż tyle!
Dobrze się stało, że Tadeusz Słobodzianek, nowy dyrektor połączonych sił teatrów Dramatycznego, Na Woli i Laboratorium Dramatu, wznowił przedstawienie Merlin. Inna historia, którego jest autorem. Nieżyczliwi zapytają dlaczego sięgnął po swój dramat? I będą to zapewne ci, którzy spektaklu nie oglądali. Ci, którym – właśnie dzięki wznowieniu – udało się go zobaczyć, takich wątpliwości nie mają. Nieczęsto bowiem we współczesnym teatrze zdarza się inscenizacja tak perfekcyjna.

Dowiedz się więcej »Pięknie, mądrze, wzruszająco

Psalmy Dawida. Rekonstrukcja

Poszerzona wersja recenzji opublikowanej w „Przeglądzie” 2012 nr. 51/52:

 

Po raz pierwszy Olgierd Łukaszewicz sięgnął po Psalmy Dawida dawno temu jako aktor jeszcze młody. Pełen zapału i energii recytował Psalmy przedzielone wykonaniami muzycznymi – był to więc tzw. koncert słowno-muzyczny, a towarzyszące mu emocje sprawiły, że w oczach aktora pojawiły się łzy, jak to solidna szkoła Stanisławskiego zalecała. Młodego artystę ogarnął jednak popłoch, kiedy zauważył, że wraz z nim płacze widownia i jeszcze chwila, a rozdzierający szloch wszystkich połączy.

Dowiedz się więcej »Psalmy Dawida. Rekonstrukcja

MP4 na 6

Kolejny rocznik adeptów aktorstwa opuszcza mury warszawskiej Akademii Teatralnej. I jak to jest w zwyczaju, prezentują publiczności przedstawienia dyplomowe. Jest ich dziesięcioro. Na Małej Scenie Teatru Powszechnego zagrali spektakl zatytułowany krótko „MP4”.
Nazwa pochodząca z zakresu najnowszej techniki, oznacza – najogólniej mówiąc – odtwarzacz muzyki. I taki jest też ten spektakl – muzyczny. Bogaty w formy i treści.

Dowiedz się więcej »MP4 na 6

W teatrze nie ma zmiłuj

Z Krzysztofem Gosztyłą rozmawia Tomasz Milkowski

 

  • W holu Ateneum wisi afisz zapowiadający 700. spektakl Kolacji dla głupca Francisa Webera. Gratulacje.

  • Ale ja nie gram w tej sztuce.

  • Wiem, ale na Pańskie ręce gratulacje dla teatru.

  • Rzeczywiście, to wyjątkowy sukces. Słyszałem, jak dzisiaj Piotr Fronczewski pytał dyrektora, czy zaszczyci ten jubileuszowy spektakl.

  • Zaszczyci zapewne

  • Zapewne zaszczyci.

  • Zdarzało się Panu grywać w takim „longierze” teatralnym?

  •  

    W aż takim – nigdy. Chociaż w Teatrze Dramatycznym, w którym wszedłem do obsady w Kubusiu Fataliście, sztuka szła bardzo długo, Zbigniew Zapasiewicz nawet od czasu do czasu pozwalał sobie na żarty z publicznością, a formula spektaklu pozwalała na takie swobodne zachowania, i wtedy mawiał: Państwo się śmiejecie, ale my to gramy już po raz 395 i zupełnie nie jest nam do śmiechu, co zresztą wywoływało wzmożone śmiechy. Wtedy mi się wydawało, że tamto powodzenie już jest nie do pobicia, a tu, proszę, siedemsetny raz na afiszu! Dowiedz się więcej »W teatrze nie ma zmiłuj

    LUPA DYNAMITARDA

    Poszerzona wersja recenzji Tomasza Miłkowskiego, publikowanej w „Przeglądzie” 2012 nr 49:

     

    Na ciężką próbę wystawił Krystian Lupa swoich zwolenników, na opór nieprzekonanych i na wątpliwą satysfakcję przeciwników, którzy w jego najnowszym przedstawieniu zobaczyli strzelisty humbug. „Miasto Snu” to spektakl widmo, który może straszyć po nocach swoim niezdyscyplinowanym gadulstwem, mającym świadczyć o intelektualnej głębi.

     

    Spektakl trwa niemal siedem godzin, a daje się streścić w paru zdaniach: Ludzie nie są szczęśliwi, nawet zaproszenie do utopijnego Miasta Snu, zamiast ich ocalić, przynosi ostateczny rozkład.

    Dowiedz się więcej »LUPA DYNAMITARDA

    Szkoła gustu: Tęsknota za happy endem

    Dość niezwykły żal wyraził w najnowszym numerze „Przeglądu” (nr 49) Bronisław Tumiłowicz w ostatnim zdaniu swojej recenzji z Szekspirowskiej Burzy w warszawskim Teatrze Polskim: „Z kolei finał bez happy endu trochę zastanawia”. Z kolei ja przestrzegam autora przez oglądaniem Hamleta, Makbeta, a zwłaszcza Juliusza Cezara lub Titusa Adronicusa, ponieważ brak happy endu w wymienionych utworach Szekspira może wywołać jeszcze większe zastanowienie albo i wprawić w konsternację.

    Dowiedz się więcej »Szkoła gustu: Tęsknota za happy endem

    WYCIĄGNĄĆ RĘKĘ DO LOSU

     

    Henryk Talar już niebawem, 20 grudnia po spektaklu Burzy w reżyserii Igora Gorzkowskiego w Studiu Teatralnym Koło w Soho Factory (Warszawa, ul. Miska 25) odbierze doroczna Nagrodę im,. Tadeusza Żeleńskiego-Boya. Zanim to nastąpi udostępniamy rozmowę z Artystą, opublikowaną w ostatnim numerze magazynu „Świat Lekarza” (2012 nr 5).

    Z Henrykiem Talarem, aktorem teatralnym i filmowym, rozmawia Justyna Hofman-Wiśniewska.

     

    Szekspir traktował rolę Prospera jako podsumowanie swojego aktorstwa i refleksji o świecie. Czy dla pana jest to też jakaś kropka nad „i” czy otwarcie nowej drogi aktorskiej?

     

    W pragnieniach i marzeniach jedno i drugie. Igor Gorzkowski, młody reżyser szekspirowskiej „Burzy”, jest twórcą, który szuka nowych rozwiązań, nowych dróg, nowych koncepcji nie burząc tego, co stare a dobre.

    Dowiedz się więcej »WYCIĄGNĄĆ RĘKĘ DO LOSU

    DYREKTOR ŚWIATŁA. Janusz Korczak w „Noc całego życia”.

    Mimo Roku Korczakowskiego i niezaprzeczalnej wyjątkowości tej postaci o Korczaku w tym roku było niewiele. A przecież jest on z teatrem wyjątkowo związany. Więcej poświęcono mu w literaturze czy publicystyce. W końcu doczekałam się – w Teatrze Żydowskim, w listopadowy wieczór odbyła się w premiera Nocy całego życia, spektaklu opartego na zapiskach Janusza Korczaka. Pamiętnikowe wspomnienia zebrał w zgrabny scenariusz Marek Groński, a wyreżyserował Szymon Szurmiej.

    Dowiedz się więcej »DYREKTOR ŚWIATŁA. Janusz Korczak w „Noc całego życia”.

    O Nagrodzie im. Tadeusza Żeleńskiego-Boya

    Tegorocznym Laureatem Nagrody im. Boya został Henryk Talar. Z tej okazji przypominamy pokrótce sylwetkę patrona i dzieje tej Nagrody po raz pierwszy przyznanej w roku 1957. Publikowany tekst jest nieco zmodyfikowaną polską wersją wstępu prof. Bożeny Frankowskiej do wydanej w tym roku nakładem AICT, sfinansowanej przez Ministerstwo Kultury i Dzi4dzictwa Narodowego książki Boy Award Winners: 2001-2011, Warszawa 2012:

    SŁÓW KILKA O NAGRODZIE. Nagroda jest przyznawana artystom teatru – aktorom, reżyserom, scenografom oraz dramatopisarzom i krytykom za najbardziej interesujące dokonania w danym roku lub za całokształt twórczości stanowiącej liczący się wkład w rozwój polskiego teatru. Nosi Imię najsłynniejszego polskiego krytyka teatralnego, zamordowanego przez Niemców w czasie II wojny światowej.

     

    Nagrodę Imienia Tadeusza Żeleńskiego-Boya Klub Krytyki Teatralnej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich ustanowił w 1956 roku. Inicjatorem był Roman Szydłowski, krytyk teatralny, przewodniczący Klubu Krytyki Teatralnej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, od 1960 roku jeden z wiceprzewodniczących AICT (przed nim w latach 1956-1959 pełnił tę funkcję Profesor Jan Kott), a potem przez czternaście lat (1963-1977) przewodniczący AICT, na Kongresie w Atenach (1977) wybrany dożywotnim prezesem honorowym. W latach 1977-1981 wydawał w Warszawie na zlecenie AICT „Międzynarodowy Rocznik Teatralny”.

    Dowiedz się więcej »O Nagrodzie im. Tadeusza Żeleńskiego-Boya

    Pole walki

     

    Tomasz Miłkowski pisze o spektaklu „Moja Nina” Teatru Konsekwentnego w „Przeglądzie (2012 mr 48):

    Przypadek sprawił, że premiera muzodramu Moniki Mariotti odbywała się w dniu, kiedy Ameryka wybierała Baracka Obamę na drugą kadencję prezydencką. Czarnoskóra artystka nie doczekała czasów, kiedy stało się to możliwe, kiedy kolor skóry przestawał decydować o wyborze drogi życiowej, szansach, karierze. To był dla niej jeden z kluczowych i nie rozwiązanych problemów, z którymi borykała się całe życie. Nigdy nie mogła się pogodzić z taką niesprawiedliwością.

     

    Dowiedz się więcej »Pole walki

    Monologi o kosmosie

    Dziesięć monologów jak dziesięć przykazań – studenci krakowskiej PWST udzielają swoich głosów, aby przekazać doświadczenie dziesięciorga osób, utrzymujących, że weszli kontakt z UFO. To odmieniło ich sposób postrzegania świata, stosunek do Kosmosu i samych siebie. Nie opowiadają jednak o zielonych ludzikach i latających spodkach, ale o wewnętrznych przeżyciach, emocjach, stanach duchowych wyzwolonych w tych osobliwych chwilach, kiedy nagle Kosmos ukazywał się im w całości jako jedność, a oni trybikami połączonymi z machiną kosmiczna, kiedy cisza była ciszą wszystkich cisz a pustka kwintesencją pustki. Wszyscy oni, gospodyni domowa i rockman, informatyk i kierowca zdołali odnaleźć to, co w życiu najważniejsze – swoją drogę.

    Dowiedz się więcej »Monologi o kosmosie

    Re-Wolt

    Już sam tytuł tego przedstawienia jest wieloznaczny – powrót do wolty? Jeśli tak, to do jakiej? I której? Czy tej z początków XX wieku, kiedy kształtował się ruch robotniczy? Czy do tej z lat jego schyłku, kiedy klasa robotnicza wywalczyła sobie kapitalizm i równocześnie zniszczyła swoje miejsca pracy? Czy może pragnienie jakiejkolwiek zmiany w polskiej odmianie neoliberalizmu? Czy może należy czytać prościej – powrót do wspomnień z dawnych Zakładów Wytwórczych Lamp Elektrycznych im. Róży Luksemburg w Warszawie, dziś nieistniejących, które opisuje autorka sztuki poprzez relacje robotników? Przedrostek re- w powiązaniu z materią tekstu Anny Wojnarowskiej wskazuje, że chyba wszystkie znaczenia mają tu rację bytu.

    Dowiedz się więcej »Re-Wolt

    Nieudany futuryzm Krakowskich Reminiscencji

     

    Ewelina Drela pisze po krakowskich Reminiscencjach:

     

    Wydawałoby się, że otwierający sezon teatralny festiwal, który odbywał się już po raz 37., będzie wielkim wydarzeniem w życiu teatralnym, że powinien przecierać ścieżki dla teatrów instytucjonalnych, pokazywać nowe trendy, wnosić odrobinę świeżości. Okazało się, że rzeczywistość po raz kolejny jest zgoła inna – po raz kolejny sprowadzono rzeszę artystów z zagranicy, którzy nie bardzo potrafili przekonać do siebie krakowską publiczność.

    Dowiedz się więcej »Nieudany futuryzm Krakowskich Reminiscencji

    Cyrkowy kwintet

    Grażyna Korzeniowska pisze o Sile przyzwyczajenia, polskiej prapremierze sztuki Thomasa Bernharda w Teatrze Ateneum w reżyserii Magdaleny Miklasz:

    Rzecz dzieje się w cyrku. Na arenie trwa spektakl, a za kulisami jego dyrektor, Caribaldi, przygotowuje się do próby. Ale nie kolejnego cyrkowego numeru. Ma to być próba kwintetu smyczkowego, od lat cyzelowanego utworu Franciszka Schuberta „Pstrąg”.
    Żongler, Pogromca, Błazen, Tancerka na linie, a zarazem wnuczka dyrektora, i on sam, codziennie od lat ćwiczą ten trudny utwór.

    Dowiedz się więcej »Cyrkowy kwintet

    AICT Polska
    Przegląd prywatności

    Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.