Przejdź do treści

Yorick


Przegląd Teatralny i Literacki
ISSN 2080-9980

Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Przez łzy

O ROMANTYKACH Hanocha Levina w Teatrze Dramatycznym m.st., Warszawy pisze Grażyna Korzeniowska:
To jest zmierzch. Zmierzch ich życia. Nie chcą się na niego zgodzić i godzą się. Nie chcą mówić o swoich chorobach i niemal z pietyzmem o nich opowiadają. Pragną bliskości, czułości, namiętności i wstydzą się.
Tęsknią do rodzinnego domu, ale o wściekłość przyprawiają ich nadmiernie długo żyjące matki, które nie pozwalają im spokojnie zanurzać się we własną starość.

Dowiedz się więcej »Przez łzy

„Kafka tańczy” – w Teatrze Żydowskim

Czarno – biała szachownica na podłodze i wylękniona, zagubiona postać pod stołem. Pierwsza scena wprowadza nas od razu w klimat charakterystyczny dla pisarza – tym razem występującego w roli bohatera sztuki, Franza Kafki. Spektakl „Kafka tańczy” to rzecz o zmaganiu człowieka, pisarza między namiętnościami – pisarską i cielesną.

Dowiedz się więcej »„Kafka tańczy” – w Teatrze Żydowskim

Pieśń nawigacyjna w Starej Prochowni

Prologiem do tegorocznego, IX Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Tańca Zawirowania w Warszawie (23-30 czerwca) była premiera (11.05.13) spektaklu Navigation Song BD303 w choreografii Irada Mazliaha, stypendysty Polskiego Instytutu w Izraelu, współpracującego od dwóch lat z polskimi choreografami i tancerzami. Spektakl, zagrany w tradycyjnym miejscu Festiwalu – Starej Prochowni – był także zapowiedzią motywu przewodniego tegorocznego festiwalu, czyli teatru tańca w Izraelu.

Dowiedz się więcej »Pieśń nawigacyjna w Starej Prochowni

Ta Manilla

„Siodło Pegaza” w reż. Ewy Konstancji Bułhak  w Teatrze Narodowym w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie. Taki spektakl w teatralnym menu to wykwintny deser.… Dowiedz się więcej »Ta Manilla

Karamazowska Apokalipsa i Wdzięki cywilizacji

W twórczości Fiodora Dostojewskiego za dzieła najgłębiej penetrujące ciemne obszary ludzkiej natury powszechnie przyjmuje się „Braci Karamazow” i „Biesy”. Obydwie powieści – mimo że już dawno obrosły licznymi komentarzami – wywołują wciąż nowe refleksje; szczególnie jest w nie zasobna książka Władimira Kantora: „Rosyjska klasyka, czyli byt Rosji” (Russkaja kłassika ili bytie Rossii)1/. Interpretacje dzieł Dostojewskiego poprzedzają w niej refleksje na temat Tołstoja. Choć w książce Kantora padają słowa uznania dla artystycznego geniuszu pisarza, jest też wiele zastrzeżeń wobec ideowo filozoficznego przesłania jego twórczości. Niechęć Kantora wywołuje przede wszystkim „Wojna i pokój”. Dokładniej kreowana w powieści wizja rosyjskiej rzeczywistości, w której bytowanie bohaterów utworu przedstawione zostaje, jako instynktownie zgodne z naturą, jako upływające w granicach stabilnej, nacechowanej harmonią życiową, ziemiańskiej idylli. Wizja ta irytuje Kantora, bo pozostaje w sprzeczności z fundamentalną tezą „Rosyjskiej klasyki” o obecności w psychice Rosjan destrukcyjnych energii, raz po raz niszczących pojawiające się w Rosji początki cywilizacji.

Dowiedz się więcej »Karamazowska Apokalipsa i Wdzięki cywilizacji

KRÓLOWA MARGOT

Felieton opublikowany w dwumiesięczniku „Świat Lekarza”, grudzień 2012.

To prawdziwy teatr z imponującą przestrzenią, krojony na miarę sceny narodowej. Z widowni Teatru Narodowego zniknęło pięć pierwszych rzędów krzeseł i dzięki temu na wydłużonej scenie mogła powstać np. ogromna nawa katedry albo dziedziniec Luwru. Dowiedz się więcej »KRÓLOWA MARGOT

Nie chcę umierać w samotności

O „Romantykach” Hanocha Levina w reżyserii Grzegorza Chrapkiewicza w Teatrze Dramatycznym w Warszawie pisze Marzena Dobosz na blogu „teatru głodna”

Czy rozmawianie o starości i śmierci może być przyjemne? A interesujące? Zabawne? Spektakl Grzegorza Chrapkiewicza w Teatrze Dramatycznym pokazuje, że przyjemne może nie, ale interesujące i zabawne – owszem. Czy warto świadomie narażać się na nieprzyjemności? Warto.

Dowiedz się więcej »Nie chcę umierać w samotności

WST po liftingu

Tomasz Miłkowski pisze o 33 WST w tygodniku „Przegląd”:

 

Spośród 14 spektakli 33. Warszawskich Spotkań Teatralnych obejrzałem (prawie) połowę – jednak nie wskutek świadomej selekcji, ale innych okoliczności, które sprawiły, że druga część WST mnie ominęła. Tak więc mam za sobą Naszą klasę z węgierskiego Teatru Katona, Pieśni Leara Teatru Pieśń Kozła, Wiśniowy sad z Bydgoszczy, Filokteta z Teatru Polskiego we Wrocławiu, Pawia królowej ze Starego i Komedię obozową z Legnicy. To za mało, aby dokonać wnikliwej oceny całości, dość jednak, aby na tej podstawie poczynić kilka uwag.

Dowiedz się więcej »WST po liftingu

33 Warszawskie Spotkania Teatralne, czyli co rozczarowało, co uwiodło

Wybrzmiały 33 Warszawskie Spotkania Teatralne. Zakończył je spektakl Titus Andronicus Szekspira w reżyserii Jana Klaty.

Jest to przedstawienie bardzo nierówne. Są w nim sceny wspaniałe, wzruszające, robiące wrażenie na widzu i trywialne, płaskie, by nie powiedzieć – prostackie.

 

Taką wielką sceną jest ta rozpoczynająca inscenizację, gdy – przy wtórze zapierającej dech w piersiach muzyki – główny bohater wnosi na scenę 21 czarnych skrzyń. To trumny, w których spoczywają ciała jego synów zabitych na wojnie. Mistrz ceremonii pogrzebowej odlicza kolejną ofiarę – liczba wyświetla się na ekranie. Po złożeniu ostatniej skrzyni-trumny, licznik odlicza jak oszalały – setki, tysiące, miliony…
Ta scena staje się wielką alegorią śmierci niezliczonych zastępów żołnierzy ginących w niezliczonych wojnach, które ludzkość prowadzi od jej początków.

Dowiedz się więcej »33 Warszawskie Spotkania Teatralne, czyli co rozczarowało, co uwiodło

NIE CHCĘ BYĆ DZIEWCZYNKĄ

20 kwietnia w rosyjskim Orle odbyła się pierwsza w Rosji premiera sztuki Tadeusza Różewicza, Białe małżeństwo w reżyserii Grzegorza Mrówczyńskiego. Premierze towarzyszyły oklaski na stojąco i szroki rezonans prasy. Publikujemy obszerną recenzję spektaklu, zamieszczoną w gazecie „Orłowskij Wiestnik”.

NIE CHCĘ BYĆ DZIEWCZYNKĄ

Tak mówi Bianka, młoda bohaterka sztuki Białe małżeństwo, którą w roku 1973 napisał nadal żyjący i cieszący się dobrym zdrowiem (ma 92 lata) klasyk polskiej literatury Tadeusz Różewicz. Sztuka była wystawiana na scenach wielu krajów. Ale swego scenicznego spełnienia w rosyjskim doczekała się dopiero 20 kwietnia w Orle, w teatrze Swobodnoje Prostranstwo. Inscenizator Grzegorz Mrówczyński (Polska). Scenografia Kariny Awtandiłowoj (Moskwa). Choreografia – Swietlana Szczekotichina. Na premierę przyjechała z Moskwy znana rosyjska pisarka i tłumaczka Ksenia Starosielskaja.

Dowiedz się więcej »NIE CHCĘ BYĆ DZIEWCZYNKĄ

Szwejk w okowach Teatru… Tarnowskiego

Jakże to ciekawa inscenizacja. Adam Walny przedstawił kolejny – bardzo osobisty i bardzo ciekawy projekt: Szwejk. Na tyłach. Idąc narratorskim tropem Jarosława Haška, ujawnił pogranicze epickiego komentarza Szwejkowskiej powiastki oraz różnorakich zbliżeń rzeczywistości. W charakterystycznym splątaniu perspektyw wspaniale się odnajdują: autoironia, żartobliwy wykręt, kpiarskie dygresje i… zadziwienie.

Zadziwienie historyczną chwilą, politycznymi miazmatami, losem jednostki. Otwarty monolog Szwejka znakomicie łączy porte parole pisarza i reżysera.

Dowiedz się więcej »Szwejk w okowach Teatru… Tarnowskiego

TEATR W KLESZCZACH ROZPOLITYKOWANYCH REŻYSERÓW

Wyznam hardo: nie znoszę polityki na scenie! Żyjemy w czasach, w których polityka coraz bardziej staje się „teatrem”, a teatr zabiera się za „politykowanie”. Agresywnym twórcom wydaje się, że skoro władza jest dla społeczeństwa uciążliwa, nieprzewidywalna i zgoła głupawa, to trzeba jej dowalić, albo i mądrze podpowiedzieć, co ma dalej robić… Bo przecież teatr do czegoś służy, nie?

Dowiedz się więcej »TEATR W KLESZCZACH ROZPOLITYKOWANYCH REŻYSERÓW

Teraz patrzę na was z góry…

O „Pręciku” Maliny Prześlugi w reżyserii Zbigniewa Lisowskiego z Teatru Baj Pomorski w Toruniu pisze Marzena Dobosz na blogu „teatru głodna”

http://teatruglodna.blogspot.com/2013/04/precik-maliny-przeslugi-w-rezyserii.html

 

Inscenizacja Pręcika Maliny Prześlugi w reżyserii Zbigniewa Lisowskiego to jedno z najlepszych przedstawień spośród tych, które dotąd obejrzałam w ramach 33. WST – świetny tekst i znakomity pomysł na jego interpretację.

[O spektaklu pisała w „Yoricku” tykże Bozena Frankowska: NIEPOKOJĄCE PYTANIA, TRUDNE ODPOWIEDZI W TEATRZE „BAJ POMORSKI” W TORUNIU]

Dowiedz się więcej »Teraz patrzę na was z góry…

Fredro idzie na ratunek Teatrowi TV

Jak trwoga to do Boga – Fredro idzie na ratunek Teatrowi TV, który wychwalany na wszelkie sposoby przez kolejnych prezesów telewizji publicznej, ledwie dycha. Wprawdzie nie udało się jeszcze dobić festiwalu Dwa Teatry, ale odbywa się on niemal cudem, bo produkcji telewizyjnych jak na lekarstwo. Wczorajsza transmisja trzech jednoaktówek Fredry z trzech ośrodków telewizyjnych było kołem ratunkowym rzuconym Teatrowi TV, walczącemu o egzystencję.

Oczywiście, czasy, telewizji na żywo, osobliwie premier na żywo dawno minęły, ale jednak – przynajmniej dla widzów – mają niecodzienny smak. Może to ze szkoda dla tzw,. Ostatecznego szlifu technicznego, może przy spiętych nerwach, ale w zamian oferowało to, co w teatrze i telewizji najcenniejsze – naoczność.

Dowiedz się więcej »Fredro idzie na ratunek Teatrowi TV

Niczym polityczny thriller

Tomasz Mościcki został laureatem Warszawskiej Nagrody Literackiej w kategorii „edycja warszawska” za książkę „Teatry Warszawy 1944-1945. Kronika”. Nagrody wręczono w mini9ony poniedziałek, 22 kwietnia w Teatrze Dramatycznym

Mościcki dotyka nie do końca zabliźnionych ran, bo przy okazji oczyszczania przeszłości popełniono nie tylko wiele błędów, ale wręcz niegodziwości, a krystaliczni moraliści nie zawsze okazywali się sędziami powołanymi do wydawania wyroków, sami uwikłani w dwuznaczne sytuacje – o książce Tomasza Mościckiego „Teatry Warszawy 1944-1945. Kronika” pisze Tomasz Miłkowski w Notesie Wydawniczym.

Następna po „Teatrach Warszawy 1939” kronika teatralna stolicy Tomasza Mościckiego. Pod tą skromną nazwą kryje się coś więcej niż kompilacja. Kompozycja materiału bowiem, odkrywczy materiał ikonograficzny i ustalenia faktograficzne to trudne do przecenienia zasługi autora. Tym bardziej że to kronika o szczególnym charakterze, obejmująca okres uważany częściowo za „niemy” albo też niebyły. Chodzi o tzw. teatry jawne, czyli koncesjonowane przez okupanta, a przede wszystkim o artystów, którzy zdecydowali się w nich występować, już podczas okupacji, a zwłaszcza po wojnie rozliczani z tych decyzji. Rozmaicie zresztą – czasem bezwzględnym zakazem wykonywania zawodu w stolicy po wsze czasy, czasem nader łagodnie. Artystów baletu nie tylko rozgrzeszono z przewin, ale nawet honorowano za zachowanie ciągłości tradycji polskiego baletu. Postępowania regionalnych komisji ZASP-u, powołanych do badania przypadków kolaboracji, znacznie się od siebie różniły, budząc po dziś dzień liczne wątpliwości.

Dowiedz się więcej »Niczym polityczny thriller

Hallo, hallo – tu mówi Teatr Lalka

Mój sześcioletni ekspert słuchał i patrzył oczarowany. Ja, śledząc rzecz wzrokiem dinozaura, z przyjemnością tak entuzjastyczny werdykt potwierdzam. Co słychać.,tekst pióra Agaty Biziuk i Agnieszki Makowskiej zrealizowany na scenie Foyer Teatru Lalka urzeka klarownym trybem narracji. Cały inscenizatorski kwintet [Agata Biziuk – reżyseria; Katarzyna Proniewska – Mazurek – scenografia; Anita Podkowa – ruch; Mateusz Czarnowski – muzyka; Michał Sapieha – projekcje multimedialne] mówi jednym tonem. Lecz ta szczególna jedność wcale nie ogranicza autonomii środków ekspresji. Bliski wyobraźni dziecięcego widza skrót pojęciowy prowadzi dialog i determinuje rozmaite pozawerbalne tworzywa.

Dowiedz się więcej »Hallo, hallo – tu mówi Teatr Lalka

Ouo vadis, człowieku?

W warszawskim Teatrze Polskim wielkie święto. Na Scenie Kameralnej ożył z wielką siłą gęsty od znaczeń autorski teatrzyk Janusza Wiśniewskiego. Po przerwanej dyrekcji w poznańskim Teatrze Nowym (2010) mogło się zdawać, że teatrowi Wiśniewskiego przetrąciła kręgosłup lokalna władza przy obojętnym milczeniu „centrali”, że to już koniec najoryginalniejszego w Polsce teatru postdramatycznego, naznaczonego tradycją narracji plastycznej, a zarazem poetyckiego teatru wielkich pytań moralnych i metafizycznych. Jednak splot dobrych okoliczności sprawił, że najpierw mogliśmy (i możemy nadal) poddawać się wizji Siedmiu rad dla zmarłych na scenie teatru w Radomiu, a teraz Quo vadis. To świat znajomy, którego rytm dyktuje muzyka Jerzego Satanowskiego i choreografia Emila Wesołowskiego, a kształt plastyczny wiedzie ku obrazom Goyi, Boscha i niemieckich ekspresjonistów.

Dowiedz się więcej »Ouo vadis, człowieku?

Nasza klasa – znakomity dyplom studentów z Wrocławia

Barbara Folta pisze o spektaklu dyplomowym  Naszej klasy Tadeusza Słobodzianka w reżyserii Lukasza Kosa – we Wrocławiu

Spektakl zaczyna się beztrosko. Grupa dzieci w rytmie pogodnej muzyki wkracza na scenę ze sztandarem szkolnym, a potem biega za piłką w gimnastycznych ubrankach. Przed sceną są rozłożone literki z napisem:

NASZA KLASA

W pewnym momencie każde z dzieci chwyta jedną literkę, po czym ją odwraca i wtedy poznajemy ich imiona a pod każdym imieniem – czytamy jak w nekrologu: rok urodzenia i rok śmierci. I już wiemy, że tylko niektóre dzieci ocaleją z zagłady, która za chwilę się ujawni jako: wojna

Dowiedz się więcej »Nasza klasa – znakomity dyplom studentów z Wrocławia

Dwie walizki

Póki trwa zabawa… O premierze „Młodego Stalina” Tadeusza Słobodzianka w reżyserii Ondreja Spišáka w warszawskim Teatrze Dramatycznym pisze Marzena Dobosz na blogu „Teatru głodna”

Na premierę Młodego Stalina, kolejną sztukę duetu Słobodzianek-Spišák, czekaliśmy z niecierpliwością. Po Merlinie, Naszej klasie i Proroku Ilji poprzeczkę ustawili sobie wysoko. I nawet jeśli nie poszli na rekord, udało im się jej nie strącić.

Ci, którzy spodziewali się na scenie intrygi, pozostali zawiedzeni. Rozczarowali się również ci, którzy chcieli dowiedzieć się czegoś nowego na temat Stalina. Słobodzianek nie jest dokumentalistą ani historykiem, nie zaskakuje nas żadnymi nowymi faktami z biografii największego zbrodniarza w historii, nie daje odpowiedzi na pytanie o jego mordercze skłonności. Autor zatytułował swój utwór Młody Stalin, choć właściwie nie Stalin jest głównym bohaterem dramatu, a w każdym razie nie tylko on. Sztuka ma podtytuł Prawdopodobna historia w VII obrazach. I jest to właśnie wariacja na temat historii.

Dowiedz się więcej »Dwie walizki

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.