Na początku wydaje się, że pomyliliśmy kanały i oglądamy telenowelę. Ale to tylko parę chwil, bo zaraz okaże się, że pod powierzchnią byle jakiego nie-dialogu małżonków, mrukliwego męża (Łukasz Simlat), który chce mieć święty spokój, i dociekliwej jak pila tarczowa żony (Olga Sarzyńska), wzbiera wybuch. Narasta napięcie, cięciwa jest naciągnięta i gotowa do wypuszczenia strzału. Niby nic się nie dzieje, oboje zatopieni w swoich bańkach, zajęci własnymi myślami, dopiero próbują swoich sztuczek: jak go zranić, jak uniknąć jej ciosu, jak się wyłgać, jak przyłapać. To gra wstępna – podchody. Publiczność reaguje śmiechem.
Ale kiedy na horyzoncie pojawia się „Eks” (Milena Suszyńska), czyli pierwsza partnerka męża, który – jak się okaże – wiąże się z nią ponownie za plecami aktualnej, musi dojść do gwałtownego starcia. To już walka na ringu, starcie po starciu. Publiczność wstrzymuje oddech.
Banał? Banał, ale tak ukazany, że przybiera formę wulkanicznej katastrofy. Nie będzie czego zbierać, kiedy dojdzie do konfrontacji i małżonkowie zaczną wypruwać z siebie nagromadzone żale, niespełnione marzenia i kaleczące psychikę rozczarowanie. Sobą nawzajem. Świat im się nie udał. Życie się nie udało i nie wiadomo, jak to naprawić i czy warto.
Marius von Mayenburg a za nim Artur Tyszkiewicz i jego znakomici aktorzy stawiają pytanie o przyczyny, które sprawiają, że między bliskimi sobie ludźmi powstaje mur, pracowicie budowany dzień po dniu. Pytają, kiedy to się zaczęło i czy kiedykolwiek się skończy?
Świetne przedstawienie, które portretuje psychiczne zapętlenie, w jakim znaleźli się bohaterowie, próbujący wybrnąć z pułapki, jaką sami na siebie zastawili. To nie żadna opera mydlana, choć czasem ją przypomina, ale gęsta psychodrama z misternie zbudowanymi rolami odsłaniającymi wewnętrzne spustoszenie, jakie przynosi spopielały we wzajemnych pretensjach związek.
Tomasz Miłkowski
EKS Mariusa von Mayenburga, tłum. Karolina Bikont, reż. Artur Tyszkiewicz, scenografia Joanna Zemanek, Teatr Ateneum im. Stefana Jaracza w Warszawie, premiera 18 czerwca 2026.
[Fot. Krzysztof Bieliński/ Ateneum]
