Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

O kobiecej solidarności

Kiedy stajesz pod ścianą i dostajesz zbieżnego zeza, bo dalej już nic nie widzisz, zaczynasz nerwowo rozglądać się na boki. Co zrobić, kiedy masz jeszcze na życie ogromny apetyt? Odpowiedź znajdziesz w błyskotliwej komedii francuskiego duetu Pierre Palmade&Christophe Duthuron pod tytułem „Uciekinierki”. Historia dwóch desperatek.

W Teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie „Uciekinierki” były z nami przez kilka sezonów za sprawą reżysera Marka Pasiecznego. W rolę Margot wcieliła się Marta Ledwoń a Claude zagrała Magdalena Sztejman. Tym bardziej warto poświęcić chwilę uwagi lubelskiej interpretacji, bo był to już ostatni spektakl w tej odsłonie.

Temat wydaje się ograny – dwie kobiety w różnym wieku i odmiennej sytuacji życiowej spotykają się na szosie w środku nocy. Margot ucieka z domu po dwudziestu latach przykładnego życia u boku męża akurat w dniu 18. urodzin swojej córki. Ma dość bycia służącą na każde zawołanie. Z kolei Claude daje nogę z domu spokojnej starości, gdzie umieścił ją kochający syn. Jak sama podkreśla z nudów można tam umrzeć. Obie panie na tej drodze w nieznane przepychają się.

Margot w płaszczu narzuconym na cekinową wieczorową suknię (urwała się z imprezy) objuczona w plecak i walizkę, Claude w płaszczu nobliwej emerytki, spod którego wystaje koszula nocna (zwiała z domu starców), w ręku trzyma podręczny neseserek. Kobiety na poboczu drogi kłócą się, która ma pierwszeństwo w załapaniu stopa. Po długim, chyba zbyt długim czasie, ktoś się wreszcie zatrzymuje i obie solidarnie już pakują się do przygodnego samochodu. Po chwili auto staje z piskiem opon a z niego wyskakują najpierw ta młodsza a za nią starsza kobieta. Powodem są składane Margot przez kierowcę podczas jazdy niewybredne propozycje w czasie, kiedy Claude zasnęła na tylnym siedzeniu.

Dzięki płynnej narracji widz będący biernym obserwatorem z zaciekawieniem podąża za uciekinierkami. Zarówno Margot jak i Claude od pierwszych scen budzą sympatię a prowadzone przez nie dialogi przywołują uśmiech na twarzy. Kobiety pozostawione przy lesie muszą spać w survivalowych warunkach. Zimna noc okazuje się dużym wyzwaniem dla mieszczek zupełnie nieprzystosowanych do życia blisko natury. Wspólnymi siłami próbują rozpalić ognisko. Stopniowo między kobietami nawiązuje się więź a na pewno potrzeba współpracy. Hałasy przyciągają uwagę okolicznego rolnika, który o szuranie i posapywanie podejrzewa dzikie zwierzęta. W lesie znajduje zmarznięte uciekinierki i tu należy podkreślić, że wyimaginowany pokaźnej postury chłop (tak go sobie wyobraziłam) dzięki sugestywnej grze obu aktorek stał przed nami jak żywy proponując nocleg w swoim domu. Nazajutrz Margot z wdzięczności za okazaną pomoc z entuzjazmem podejmuje się pracy w gospodarstwie wybawiciela. Z kolei zdegustowana Claude postanawia zakończyć ten niewolniczy proceder. Dojenie krowy też coś…. nie po to uciekała z domu starców. Kobiety ruszają w dalszą drogę obdarowane przez gospodarza koszykiem z plonami ziemi.

Claude przypomina sobie o przyjaciółce z przeszłości, która kiedyś mieszkała w tej okolicy. Uciekinierki postanawiają ją odwiedzić. Po długich i wyczerpujących poszukiwaniach okazuje się, że dawna znajoma od jakiegoś już czasu zajmuje kwaterę na cmentarzu. Scena, kiedy Margot i Claude urządzają sobie piknik zakrapiany winem na grobie przyjaciółki to czas refleksji i zwierzeń. Alkohol dodaje odwagi.

Uciekinierki postanawiają spędzić kolejną noc, włamując się do przypadkowego domu, pod nieobecność właścicieli. Korzystając z domowych pieleszy przebierają się w ubrania znalezione w szafie, wyjadają z lodówki i pakują drobiazgi na drogę. Zastygają w miejscu, kiedy nieoczekiwanie wracają domownicy. Tutaj zaczyna się lawina zabawnych wyjaśnień. Claude udaje lekko zdemenciałą staruszkę, która pomyliła mieszkania a Margot jej zakłopotaną córkę, która próbuje z kolei ratować sytuację. Znowu widzimy w wyobraźni zaskoczone włamaniem małżeństwo, które wzywa policję. Uciekinierki spędzają noc w więzieniu, z którego nad ranem wyciąga je rodzina. Syn odwozi Claude do domu starców, gdzie wśród seniorów zostaje okrzyknięta bohaterską babcią – nie jest tym faktem zachwycona. Z kolei Margot nie zrażona niepowodzeniem podąża w dalszą drogę ku przygodzie, nie oglądając się na męża. Zasadniczo tutaj mogłaby się skończyć ta opowieść, ale się nie kończy.

Mija pół roku od przygody na gigancie, kiedy Margot odwiedza Claude w domu starców, która dosłownie umiera z nudów. Młodsza przyjaciółka nie musi długo namawiać starszej na kolejną ucieczkę. Tym razem lepiej się do tego przygotowała. Ruszają na podbój świata samochodem z przyczepą campingową. Taki happy end.

„Uciekinierki” na małej scenie Teatru Osterwy żegnane były kompletem na widowni i owacją na stojąco. Aktorki Magdalena Sztejman i Marta Ledwoń doskonale wcieliły się w swoje role. Było zabawnie, komicznie a chwilami nostalgicznie. Dużo dowiedzieliśmy się o kobiecej solidarności, potrzebie bliskości, ciekawości życia i odkrywania świata, na które nigdy nie jest za późno. Lubię teatr za to, że zamiast dosłowności pobudza wyobraźnię. Tak jak w dzieciństwie, kiedy wdrapując się na krzesła nagle stajemy na moście nad rwącą rzeką, tak też w tej sztuce nasze bohaterki stały na moście nad Sekwaną.

Mała scena lubelskiego teatru sprostała wymaganiom przedstawienia. Na uznanie zasługuje modernistyczna scenografia Bronki de Sage i realizacja światła Piotra Bartoszewicza, a do tego muzyka, którą wyreżyserował Robert Łuczak z przewijającym się motywem piosenki Edith Piaf „Non, je ne regretterien”, która powracała w oczekujących na to momentach.

Sztuka „Uciekinierki” w przekładzie Barbary Grzegorzewskiej zainspirowała nie tylko lubelską scenę. Po zabawną francuską komedię o roli kobiety w świecie sięgnęli między innymi: reżyser Wojciech Adamczyk w Teatrze Ateneum w obsadzie aktorskiej Magdy Zawadzkiej i Sylwii Zmitrowicz oraz reżyser Jerzy Hutek w Teatrze Powszechnym w Łodzi, gdzie uciekinierki zagrały Barbara Szcześniak i Beata Ziejka. To tylko dowód na to, jak ponadczasowy to spektakl o nas, o kobietach w różnym wieku.

Joanna Biegalska

projekt graficzny ilustracji: Marcin Studziński

Uciekinierki” Pierre Palmade&Christophe Duthuron (tytuł oryginału „Fugueses”), przekład Barbara Grzegorzewska, opieka reżyserska Marek Pasieczny, w roli Claude Magdalena Sztejman, w roli Margot Marta Ledwoń, scenografia i kostiumy Bronka de Sage, muzyka Robert Łuczak, realizacja światła Piotr Bartoszewicz, inspicjentka Małgorzata Bigelmajer, Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie, premiera 8. czerwca 2024.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.