YORICK udostępnia laudację na cześć Laureatki Nagrody Specjalnej im. Stefana Treugutta 2025, MARII PAKULNIS wygłoszoną przez Grzegorza Mrówczyńskiego podczas uroczystości wręczenia tej Nagrody w Galerii van Golik w Warszawie, 13 grudnia 2025 roku:
Kapituła Nagrody im. Stefana Treugutta przyznała Nagrodę Specjalną Pani Marii Pakulnis za rolę Pani Alving w spektaklu Teatru Telewizji pt. „Upiory” Henryka Ibsena w reżyserii Anny Augustynowicz.
Gdy w repertuarze Teatru Telewizji pojawia się „klasyk”, zawsze powstaje pytanie o „aktualność” propozycji. Sądzę, że warto wrócić do eseju wybitnego krytyka i pisarza Wojciecha Natansona „O aktualności Ibsena” (1957) *₁. Autor poddaje analizie pełen sprzeczności życiorys twórczy Henryka Ibsena, największej chwały Norwegii, twórcy narodowej epopei, żarliwego patrioty skłóconego ze społeczeństwem i spędzającym długie lata na dobrowolnym wygnaniu. Romantykowi, a jednocześnie czołowemu przedstawicielowi naturalizmu, samotnikowi, będącemu pod wpływem filozofii Sǿrena Kierkegaarda, głoszącemu tragiczną samotność, a jednocześnie śmiałemu reformatorowi obalającemu fałszywe „podpory społeczeństwa”. Fanatycznemu wręcz obrońcy prawdy („Wróg ludu”, „Upiory”, „Nora”) , ukazującemu także jej fatalne skutki („Dzika kaczka”).
Henryk Ibsen to także bojownik o wyzwolenie kobiet i przyznania im prawa samostanowienia.
Co zatem łączy te sprzeczne działania i poglądy Ibsena? Natanson pisze tak: „W każdym ze swoich utworów podważa twórca „Upiorów” jakieś utarte wyobrażenia, jakąś myśl skostniałą. W każdym niemal dokonywa śmiałej rewizji pojęć utartych”. *₂
Natanson przywołuje opinię swojego guru Adama Grzymały-Siedleckiego o metodzie pisarskiej Ibsena: „dokładność chirurgicznego rozkrawania rzeczy do jej rdzenia”. *₃
Akcja(łac. actio = działanie) ciąg zdarzeń w utworze dramatyc... More tragedii rodzinnej „Upiory” rozpoczyna się w posiadłości Alvingów, tuż przed uroczystym otwarciem sierocińca zbudowanego na cześć zmarłego kapitana Alvinga. W domu znajduje się także syn wdowy, Pani Heleny Alving – Oswald – artysta malarz, który po latach wrócił z Paryża, pełen wigoru i nadziei na przyszłość. Organizując otwarcie sierocińca, Pani Alving chce w rzeczywistości odkupić winy męża i stworzyć pozory idealnej rodziny.
Przybywa również Pastor Manders, przyjaciel domu, z którym łączy Helenę uczucie. Surowy moralista. Pastor dowiaduje się od Heleny o łajdackim życiu zmarłego kapitana. O jego nieślubnym dziecku, jakim jest w domu Heleny Regina (rzekoma córka stolarza Engstranda).
Oswald wyznaje matce, że zakochał się w Reginie, jak również o tym, że ciężko choruje, co Pani Alving odczytuje jako przeklęte dziedzictwo po zmarłym mężu i ojcu, przed czym starała się syna ochronić, wysyłając go w dzieciństwie do Paryża. Katastrofa przyspiesza, gdy Regina zakochana z wzajemnością w Oswaldzie, dowiaduje się od pani Alving, że jest jego przyrodnią siostrą.
Odchodzi, stawiając żądania finansowe. Tymczasem o świcie wybucha pożar w sierocińcu, spowodowany prawdopodobnie przez pijaka stolarza Engstranda, który sugeruje, że mógł to zrobić Pastor przez nieostrożność przy wypróbowywaniu świec.
Pastor Manders zawsze biegły w interesach skwapliwie wykorzystuje plenipotencję Pani Alving i zwyczajnie ucieka, obiecując stolarzowi ekwiwalent finansowy.
Panią Alving czeka tragiczna perspektywa. Oswald zwraca się do niej o pomoc w eutanazji, gdy choroba wejdzie w decydującą fazę i na wszystko będzie już za późno. Ibsena fascynuje odpowiedź na pytanie, do jakiego stopnia na nowe pokolenie spada odpowiedzialność za winy przodków i czy można się od niej odciąć i zbudować lepszy świat.
20 stycznia tego roku obejrzeliśmy w Teatrze Telewizji „Upiory” Henryka Ibsena wg scenariusza i reżyserii Anny Augustynowicz. Reżyserka to znakomitość polskiego teatru. Dyrektorka artystyczna Teatru Współczesnego w Szczecinie, wprowadzająca w ciągu trzydziestu sezonów z wielkim powodzeniem nowy zarówno polski, jak i europejski repertuar, nie unikając trudnych kwestii społecznych, stosując śmiałe rozwiązania inscenizacyjne. Reżyserowała także w Starym Teatrze w Krakowie, Teatrze Powszechnym w Warszawie i Teatrze Wybrzeże w Gdańsku.
Anna Augustynowicz jest laureatką wielu prestiżowych nagród m.in.:
- Paszport Polityki „za przedstawienia odważne, mądre, dotykające bolesnych miejsc naszej epoki, a także za kształt artystyczny Teatru Współczesnego w Szczecinie (1997)
- Nagroda im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego (2007)
- Człowiek-teatr – 2014, I edycja Nagrody im. Zygmunta Hübnera (2014)
- Nagroda im. Konrada Swinarskiego za reżyserię „Ślubu” Witolda Gombrowicza w wykonaniu aktorów Teatru Współczesnego w Szczecinie i Teatru im. Jana Kochanowskiego w Opolu – jako pierwsza kobieta w czterdziestoletniej historii konkursu (2017)
- Nagroda im. Konrada Swinarskiego za reżyserię „Odlotu”, Zenona Fajfera (2020) – po raz drugi.
Anna Augustynowicz zrealizowała również kilka znaczących premier w Teatrze Telewizji, począwszy od debiutu w 1990 roku „Naczelny” Stiega Larssona, a na omawianych „Upiorach” skończywszy. Reżyserka słynie z oryginalnej pracy z aktorem, polegającej m.in. na wnikliwej analizie psychologicznej materiału dramaturgicznego, a także na umiejętności sugestywnego przekazania swojego obrazu danej postaci scenicznej. O wymowie spektaklu „Upiory” powiedziała do telewidzów przed premierą: „Upiory przeszłości, które zdeterminowały los bohaterów dramatu(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... More, otwierają horyzont nadziei odbiorcom utworu. Nakazują porzucenie życia w iluzji i przedostanie się do prawdy własnego wnętrza. Upiory pozwalają przekroczyć próg kryjówki, porzucić obawę przed innymi i przed samym sobą.”
Można zaryzykować stwierdzenie, że „Upiory” Augustynowicz umieszczone zostały w cieniu antycznego fatum, bowiem (zgodnie z wolą autora) stawiają bohatera wobec losu zapisanego w przeszłości. Ponadto reżyserka zadbała o arystotelesowskie trzy jedności: miejsca, czasu i akcji.
Przedstawienie zaczyna się od zbliżenia twarzy młodego mężczyzny, patrzącego na nas. Jest pełen ciekawości i nadziei. To Oswald, syn pani Alving, artysta malarz, który niczym „syn marnotrawny” wrócił po latach do rodzinnego domu. Przyjazd ten, z czego przybysz nie może zdawać sobie sprawy, weryfikuje fakty i poglądy ludzkie. Będziemy na wydarzenia w domu Alvingów patrzeć oczami Oswalda.
Na ekranie widzimy puste ściany; zdradza to kamera, patrząc z góry na coś w rodzaju przestrzeni – boxu do grania. Drzwi nie ma w tym wnętrzu. Jest prostokątny otwór przez który wpada zewnętrzne światło. Oswald pojawia się jak duch, obserwując rozmówców, słuchając ich, bądź uczestnicząc bezpośrednio w dialogach. Po ścianach spływają duże krople deszczu. Trochę jak parodia efektów specjalnych. Czwartą ścianą jesteśmy my, widzowie. Pastor Manders spogląda na nas z pogardą, bo to ściana pełna książek, do których czytania zniża się Pani Alving, aby zrozumieć swe życie.
Spektakl niby jakiś seans staje się z upływem czasu obsesyjnym odkrywaniem prawdy. Los Pani Alving przypomina los Edypa, który w uporze i męce dociera do istoty. Jednak prawda o człowieku w przedstawieniu „Upiory” staje się relatywna, nigdy oczywista i bezwzględnie jednoznaczna. Wszystko może się wydarzyć. Dlatego wymiar tragedii w teatrze Augustynowicz brzmi zadziwiająco współcześnie.
Szczególny styl pracy reżyserki z aktorem związany jest też z procesem obsadzania ról. Można go scharakteryzować umownie jako „dobór osobowościowy” poszczególnych aktorów. Używając żargonu teatralnego granie „po tekście”, czy powierzchowne emocje nie wystarczą do stworzenia postaci.
…
Rolę Pani Heleny Alving zagrała Maria Pakulnis. Wybitna przedstawicielka swojego aktorskiego pokolenia. Aktorka teatralna, filmowa, telewizyjna, radiowa i dubbingowa. Nie sposób omówić w niniejszym wystąpieniu niekwestionowanych osiągnięć w każdej z tych dziedzin twórczej działalności. Już sam początek artystycznej drogi okazał się niezwykły i zaskakujący dla samej zainteresowanej. W czasie studiów w warszawskiej PWST otrzymała propozycję zagrania w znakomitym dziele filmowym Tadeusza Konwickiego „Dolina Issy”, wg Miłosza, chociaż już wcześniej był film „Biały mazur” i serial „Dom”. Zaraz po ukończeniu szkoły zaczęła pracę w eksperymentalnym Teatrze Dramatycznym w Słupsku, który okazał się dla niej ważnym doświadczeniem ( m.in. „Wacława dzieje” S. Garczyńskiego, „Turandot” C. Gozziego, „Biesy” F. Dostojewskiego).
Później nastąpił okres wytężonej pracy w Teatrze Współczesnym w Warszawie m.in. „Sen nocy letniej” Szekspira (reż. M. Englert), słynny „Ślub” W. Gombrowicza (reż. K. Zaleski), owacyjnie przyjęte „Mehagonny” B. Brechta(1898-1956) niemiecki poeta, prozaik, dramaturg i inscenizat... More i K. Weilla (reż. K. Zaleski), „Walka karnawału z postem” (reż. J. Wiśniewski).
Potem – równie wspaniały okres pracy w Teatrze Ateneum w Warszawie m.in. „Mała apokalipsa” T. Konwickiego (reż. K. Zaleski), „Burza” Szekspira (reż. K. Zaleski), „Polowanie na karaluchy” J. Głowackiego (reż. L. Adamik), „Opera za trzy grosze” B. Brechta i K. Weilla (reż. K. Zaleski), „Garderobiany” R. Harwooda (reż. K. Zaleski). Równolegle Maria Pakulnis występowała gościnnie w warszawskiej Scenie Prezentacje, a także w Teatrze im. Węgierki w Białymstoku. W późniejszym okresie pracowała w Teatrze Komedia w Warszawie, a ostatnio gościnnie m.in. w Teatrze Kamienica.
W sumie Maria Pakulnis zagrała ok. pięćdziesięciu dużych ról w teatrze. Imponująca jest też filmografia aktorki. Począwszy od wspomnianej „Doliny Issy”, poprzez „Jezioro Bodeńskie”, „Weryfikację”, „Dekalog III”, „Obywatela Piszczyka”, , Pożegnanie jesieni”, „Pajęczarki”, „Ekstradycję”, „Psie serce” , „Dublerów” i oczywiście film „Johnny”, z Dawidem Ogrodnikiem, co mogło mieć znaczenie dla reżyserki Anny Augustynowicz w osobowościowym konstruowaniu obsady „Upiorów”. Filmografia Marii Pakulnis, zawierająca nie tylko filmy fabularne, ale i znane seriale i spektakle telewizyjne liczy sobie około osiemdziesięciu pozycji – znaczących zadań aktorskich.
Można jeszcze wymienić wspaniałe role dubbingowe, na czele z moją ulubioną Cruellą de Mon z „Dalmatyńczyków” w dwóch różnych wersjach.
Maria Pakulnis otrzymała liczne nagrody artystyczne m.in.:
– Nagroda na 7PFF w Gdyni najlepsza drugoplanowa rola kobieca: „Jezioro Bodeńskie” (1986), „Weryfikacja” (1986)
– Laureatka nagrody Teatru Polskiego Radia Wielki Splendor 2013
– Najlepsza drugoplanowa rola kobieca: film „Johnny”. Orzeł 2023
Jak Maria Pakulnis zagrała Panią Alving w „Upiorach”? Zacznijmy od tego, że nie była to pierwsza przygoda Pani Marii z Ibsenem i jego dramatem(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... More. W 1981 roku w Warszawie odbyła się premiera „Upiorów” w Teatrze Współczesnym w reżyserii Erwina Axera(1917-2012), reżyser teatralny, wieloletni dyrektor (a uprz... More i Macieja Prusa. Oczywiście w znakomitej obsadzie aktorskiej z Haliną Mikołajską jako Panią Alving. Premierę tę z wielu powodów uznano za wydarzenie z uwagi na pożegnanie się z Teatrem Współczesnym wielkiego jego założyciela i twórcy Erwina Axera oraz z powodu powrotu na scenę Haliny Mikołajskiej po długiej nieobecności spowodowanej represjami politycznymi. W spektaklu tym pojawiła się także Maria Pakulnis, zaproszona przez mistrza Erwina Axera, aby zastąpić brzemienną, nieco starszą koleżankę Joannę Szczepkowską w roli Reginy Engstrand. (Decyzję mistrza dzisiaj – w swoim wywiadzie rzece pt. „Moja nitka” Pani Maria tak właśnie nazywa – pozytywną nitką)
Otóż, na tych właśnie „Upiorach” w 1981 roku był obecny Jerzy Adamski, pisujący wtedy felietony teatralne dla „Expressu Wieczornego”. Nie szczędził w swoim stylu uszczypliwości: „Gdzie reżyserów dwóch, tam nie ma reżyserii”. Natomiast pokłonił się nisko Halinie Mikołajskiej i wśród znakomitej obsady wyróżnił młodą aktorkę w roli Reginy. „Maria Pakulnis tworzy postać pełną siły. A umie tę siłę pokazać zarówno w masce pokory, jak i w blasku odsłoniętego nagle egoizmu.” *₄
Minęły czterdzieści cztery lata, Maria Pakulnis występuje w roli Heleny Alving, wdowy po kapitanie Alvingu, matki, która za wszelką cenę chce ocalić Oswalda przed złem tego świata. Jeszcze nie wie o jego śmiertelnej chorobie. Decyduje się ujawnić prawdę o sobie, uzasadniając przy tym, co nie jest dla niej łatwe – swoje długoletnie życie w zakłamaniu. Nazywa po imieniu dawne upiory, bezrozumne ludzkie poglądy, martwą tradycję i przesądy.
Po telewizyjnej premierze ukazują się dobre opinie. Wysoko oceniana jest praca reżyserki i bardzo dobra gra aktorska. Ucieszyłem się, gdy natrafiłem nawet na opis wykonania roli Pani Alving. „Gra ją Maria Pakulnis, aktorka wybitna, magnetyczna, która jednym spojrzeniem, delikatnym przechyleniem głowy, przymrużeniem oczu potrafi powiedzieć więcej niż potok słów zamieszczonych przez Ibsena w dialogach, szczęśliwie przez Annę Augustynowicz skróconych”.
Kapituła Nagrody im. Stefana Treugutta po obejrzeniu wielu przedstawień odradzającego się Teatru Telewizji, spośród znakomitych kreacji aktorskich jednomyślnie wybrała rolę Pani Alving w wykonaniu Marii Pakulnis, w spektaklu „Upiory” w reżyserii Anny Augustynowicz do Nagrody Specjalnej za rok 2025.
Pozwolę sobie na kilka refleksji. Maria Pakulnis skupia na sobie cały czas uwagę. To na pewno jej „Upiory”. Widzowi udziela się ogromne skupienie aktorki. Sugestywność grania bierze się stąd, że Maria Pakulnis potrafi wytworzyć w sobie ogromną samoświadomość, która jest w stanie nasycić graną postać. Pani Alving jest pogodna, ale wyciszona. Świadczy to o jej uzasadnionej ostrożności. Jednocześnie aktorka używa (choć dyskretnie) różnych środków wyrazu. Samo wejście na plan, to radosne powitanie Pastora Mandersa; stać ją na spontaniczność wobec kochanka. Ale ten zmienia się całkowicie w związku z przyjazdem dorosłego syna. Nawet rezygnuje ze zwyczajnego noclegu. Podczas dyskusji o nieudanym małżeństwie Heleny, Pastor utrzymuje, że przemawia przez niego Pan Bóg. Wtedy Pani Alving błyskawicznie ripostuje, przypominając duchownemu jego dbałość o własne interesy. „Był pan i jest wielkim dzieckiem. Miałabym ochotę pana przytulić.”
Przez cały czas dominuje w ekspresji Pani Alving owo skupienie, nawet bezruch, który paradoksalnie potrafi być ruchem. Pani Alving powoli przesuwa się wokół pustego stołu i odwraca się do partnera z innym wyrazem twarzy. I znów riposta: „Mam wrażenie, że my wszyscy jesteśmy upiorami. Dziedziczymy nie tylko zdrowie ale i poglądy.”
Scena finałowa zapewne przejdzie do historii Teatru Telewizji. Tragizm Pani Alving i jej syna wynika z porzucenia złudzeń. Decyzje podejmowane będą w pełni świadomości, jak u wspomnianego Edypa, który będąc władcą mógł wynikowi śledztwa przeciwko sobie samemu ukręcić łeb. Pani Alving i Oswald siedzą na przeciw siebie na krzesłach. Matka wie już o śmiertelnej chorobie syna, który prosi ją właśnie o eutanazję; Pani Alving: „Ze wszystkich istot ty jesteś mi najbliższą”
Oswald (w narastającej emocji): „I to jest moim największym problemem.”
Pani Alving: „Będę cierpliwa (uśmiecha się). Dałam ci życie.”
Oswald: „Na co mi ono, możesz je sobie zabrać.”
Oswald grany przez Dawida Ogrodnika doskonale zdaje sobie sprawę z wagi swych słów. Siedząc na krześle kurczy się, „zmniejsza”, opiera na dłoni twarz, zasłaniając się nieco, jakby się wstydził. Pani Alving – matka patrzy mu prosto w oczy, zaskakująco w tej sytuacji pogodna. Żadnych sentymentów. Ona nie jest Marią Dolorosą. Wie, co będzie musiała zrobić, chociaż w tej ibsenowskiej rzeczywistości nic nie jest pewne. A jednak tragizm „buzuje”. Tak gra tylko wybitna aktorka. Patrzy wielkimi, jasnymi oczami – niczym norwidowski Stwórca na skrwawioną Weronę, gdzie natura ludzka przegrywa sama ze sobą.
„Spłukane deszczem, poruszone gromem łagodne oko błękitu patrzy…”
Koniec przedstawienia!
Trudno nie zgodzić się z opinią Ingi Iwasiów: „Oglądając „Upiory” miałam wrażenie uczestnictwa w sztywnej nie-komunikacji, nieoczyszczającej, a pochłaniającej. Współcześnie ten krytyczny pesymizm jest trudny do przyjęcia.” (6)
Tak, chodzi o świat ułudy, o codzienną w życiu fikcję, w jakiej się pogrążamy.
Kreacja Marii Pakulnis (że się powtórzę): „dokładność chirurgicznego rozkrawania rzeczy do jej rdzenia” pomaga nam uświadomić sobie miejsce, w jakim jesteśmy lub możemy być!
Kapituła Nagrody im. Stefana Treugutta składa laureatce Nagrody Specjalnej wyrazy głębokiego szacunku i podziwu. Przekazujemy tym samym naszą pozytywną „nitkę” na dalszą twórczą drogę. Gratulujemy.
Grzegorz Mrówczyński
PRZYPISY
- Esej w programie do przedstawienia „Upiory” w Państwowym Teatrze Ludowym w Warszawie, styczeń 1957
- Tamże
- Tamże
- Express Wieczorny nr 223, 6 listopada 1981
- Teatr dla wszystkich.pl. Krzysztof Krzysztek, 22.01.2025
- Inga Iwasiów – pisarka, 22.01. godz. 10:30
[fot. Krzysztof Żuczkowski]
