Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Z FOTELA ŁUKASZA MACIEJEWSKIEGO: DZIEŃ LISTOPADOWY

Świetne przyjęcie tego spektaklu to jest wyraz tęsknoty za aktorstwem.

Za Iwaszkiewiczem również, nie było takiego drugiego czarodzieja neurozy zanurzonej w stawie (na Stawisku), ale aktorzy przede wszystkim.

W latach świetności Teatru Telewizji to była norma przecież. Oglądało się te spektakle dla aktorów. Nie dla Arbuzowa, Gelmana, Ayckbourna, Harwooda, nawet nie dla Moliera czy Czechowa, tylko właśnie dla aktorów. Marta Lipińska, Barbara Krafftówna, Bogumił Kobiela, Krystyna Janda, Mieczysław Czechowicz, Ewa Wiśniewska, Anna Seniuk, Janusz Gajos, Andrzej Seweryn, tylu innych.

Dla nich. Dla Was.

I „Dzień listopadowy” Iwaszkiewicza w zręcznej adaptacji Alicji Regiewicz i w reżyserii Jana Kidawy-Błońskiego o tym wszystkim, w szlachetnym stylu, przypomniał.

Znałem to opowiadanie, zapamiętałem je, poruszające czułą, ciemną strunę życia w sztuce, i w sztuce życia. I jedno, i drugie wadliwe. Nie do naprawienia często.

Wiem, że ten tekst krążył od kilku lat, jest jeszcze film telewizyjny Edwarda Żebrowskiego ze zdjęciami Samosiuka. Szlachetny i pachnący iwaszkiewiczowską naftaliną. Nienajgorzej wcale.

Nową wersję obejrzałem dopiero co, jak zawsze z VOD (czy ktoś wie, dlaczego wciąż nie można zobaczyć tam „Królowej miłości” z Dymną?), i od razu pomyślałem o tym, że dla aktorstwa to mnie ciekawi, dla Iwaszkiewicza też, ale…

Twarze, które znamy dobrze. I słowa, i relacje. Nabierają siły poprzez zaufanie do tych artystów. I jest to zaufanie podbite wdzięcznością, zarazem wdzięcznością dla Iwaszkiewicza – że takie role im potrafił napisać, i złość wobec współczesnej literatury, że takich portretów, takich szans nie otrzymują prawie wcale.

W tle iwaszkiewowska zmysłowość, marzenie o sérénité – nie wydarzy się nigdy. Zgniły świat. Zgniły bo piękny. Matka i syn. Dalej, dziewczyna i chłopiec. Dziewczynę, Hankę, gra Julia Kijowska. Ukochana niegdyś studentka Mai Komorowskiej. Jak dobrze, że ona. Jak dobrze że wróciła. To jest aktorka z kategorii unikatów promieniujących energią wydarzeń specjalnych. W zniszczonej, sfrustrowanej Hance jest bardzo specjalna. Chłopiec, Kazik – Bartek Gelner. Też postać. Od „Płynących wieżowców”, od pierwszej „Sali samobójców”, kibicuję i widzę, że nie daje za wygraną. Walczy o sens w zawodzie. Najważniejsi – Ewa Wiśniewska i Olaf Lubaszenko.

Ona, w swoim emploi: warsztatowa biegłość i psychologiczna prawda. Oto portret. Wszystko wiemy o postaci, czujemy co się wydarzyło i dlaczego. Kim jest ta pani. I dlaczego kłamie, dlaczego okłamuje siebie, dlaczego przyjechała… Olaf z nowym kolorem, z ciekawą barwą. Już od dawna nie komik, pan śmieszny, od śmiesznych filmów, od chłopackich filmów. Zgarbił się, zeszczuplał i zgarbił. Pięknie potrafi słuchać partnera. Pięknie potrafi być na ekranie smutny.

Dla aktorów obejrzałem.

Łukasz Maciejewski

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.