Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Córeczka

Tytuł tego monodramu tchnie czułostkowym sentymentalizmem: „Błękitne oczy pełne miłości„. Autor o tym wie na pewno, a więc to zabieg celowy. W ten sposób dowodzi, że nawet wyświechtane słowa mogą nieść myśli i uczucia rzadkiej ważności. Bo monodram jest dobry, nawet bardzo dobry. Napisany najwyraźniej z myślą o przekazie radiowym jest monologiem mężczyzny, który zaskoczony nagłym wybuchem wojny, w pośpiechu usiłuje wyrwać się z córeczką z bombardowanego miasta. Tuż za granicą czeka żona. Ale w zamieszaniu córeczka zawierusza się. Zrozpaczony ojciec podejmuje poszukiwania, krąży zdesperowany po mieście, cudem unikając najgorszego. Myśl o utracie dziecka doprowadza go do szaleństwa.

Ten monodram to najprościej napisany, bez bezpośrednich wskazań do konkretnego czasu i miejsca, manifest antywojenny. Albo poemat. Zdaje sprawę z granicznego doświadczenia, z którym mierzy się bohater. Z popłochu i rozpaczy, w jakie wpędza ludzi machina wojenna, niosąca śmierć i zniszczenie. Niby nic nowego. A jednak zwraca uwagę ascetyczna forma, pozbawienie bohaterów nawet imion – ojciec mówi o swoich najbliższych: Córeczka i Żona, niewiele o nich się dowiemy. Zaledwie tyle, że Córeczka ma siedem lat i chodzi w czerwonym płaszczyku (albo sukience?), lubi pływać i nie ma lęku wysokości. Nie wiadomo, gdzie i kiedy to się wydarza. Ale nawet te śladowe konkrety wypełnia niewypowiedziana wprost miłość.

Monologowi Mężczyzny towarzyszą uporczywe dźwięki, muzyczna struktura oddająca stan napięcia i niepokoju, wspólne dzieło autora tekstu i multiinstrumentalisty Pawła Romańczuka, twórcy „Małych instrumentów”, posługujących się nietypowymi przedmiotami pobudzającymi dźwięki. Ta warstwa dźwiękowa podkreśla rytm tekstu i zarazem współtworzy scenografię, instrumenty bowiem – odpowiednio rozstawione – tworzą zarówno układ audialny, jak i wizualny, nadając całości szczególny wygląd, przypominający studio eksperymentalne. Widać też pulpit z partyturą-tekstem i wysoki zydel, na którym siedzi aktor. Wszystko to uwidocznione na scenie dekonspiruje działania w studiu radiowym, a zarazem tworzy kształt wizualny spektaklu. To monolog wśród falującego morza dźwięków, wzmacniających zderzenie Mężczyzny z najtrudniejszym wyzwaniem, jakie przyniósł mu los, odsłaniający stan wewnętrznego rozedrgania. Mężczyzna, którego tekst czyta Andrzej Chyra, czyni to niezwykle powściągliwie. Tylko raz sięgnie po krzyk jako środek wyrazu, całość monologu podaje niemal na biało. Określam to enigmatycznie słówkiem „niemal”, bo jednak w głębokim, niskim głosie aktora słychać rosnący lęk, kłębi się pod tym pozornym spokojem poczucie zagrożenia, trwoga przed rozpaczą i bezradnością.

Tomasz Man od pewnego czasu poszukuje adekwatnej formy dla swego audioteatru. Pokazuje „radio na żywo”, nadając formie słuchowiskowej nowy kształt, czyniąc z audycji widowisko. Wprawdzie głos i muzyczna oprawa wyraźnie tu dominują, to jednak obecność żywego aktora, jego sposób scenicznego bycia, a także obecność współdziałających z nim muzyków odciskają wyraźne piękno na odbiorze. Zmusza to słuchaczy do większej koncentracji, przybliża teatr radiowy do teatru żywego planu, rozgrywającego się w nowej, szczególnie zaaranżowanej przestrzeni. Ciekawe, co jeszcze przyniosą te eksperymenty na pograniczu performansu, muzyki i sztuk plastycznych.

*

Monodram Tomasza Mana ma też nieco szerszą wersję rozpisaną na dwie osoby (ONA i ON), która nie różni się zasadniczo od przekazu przeznaczonego dla solisty. W tym duodramatycznym zapisie tekst uczestniczył w gdyńskim konkursie dramaturgicznym, znalazł się w jego finale i był prezentowany publicznie, ale jako monodram w Gdyni podczas zwyczajowych czytań dramatów finalistów (reż. Karol Bojata, Teatr Miejski im. Witolda Gombrowicza w Gdyni, 27 września 2024). Monolog Mężczyzny przedstawił wówczas niezwykle sugestywnie Robert Gulaczyk, a towarzyszyło mu dwóch muzyków-wykonawców, Can Kehri, Pavel Hurbo oraz kompozytor Tymoteusz Lasik jako improwizator muzyczny. Te dwa różne wykonania, wrocławskie Andrzeja Chyry i gdyńskie Roberta Gulaczyka, choć podobne w formie nie tylko poświadczają, że tekst jest teatralnie atrakcyjny, ale także, że zasugerowana przez autora forma zaskakuje, jednocząc widzów-słuchaczy z treścią opowieści. „Miniatura dramatyczna Błękitne oczy pełne miłości stanowi charakterystyczny dlań – oceniała Karolina Felberg po publikacji monodramu w „Teatrze” (2023 nr 2) – poemat foniczny vel audialny. Tomasz Man referuje w nim dramat uchodźczy, toczący się obecnie wzdłuż całej wschodniej granicy Polski. „Wszyscy chcą uciec przed wojną” – powiada jego bohater. Exodus ojca i córki nabiera sensu, kiedy docierają do niewyczerpalnego źródła miłości. A jest nim spojrzenie żony i matki – w jego zasięgu możliwy jest spokój. Mimo wojny”.

Tomasz Miłkowski


BŁĘKITNE OCZY PEŁNE MIŁOŚCI Tomasza Mana

reżyseria Tomasz Man, muzyka Tomasz Man, Paweł Romańczuk, scenografia Aneta Piekarska, Teatr po Kolei, Dworzec Główny PKP Wrocław, 23 sierpnia 2024.

Spektakl był prezentowany w Centrum „Alternatywy” na warszawskim Ursynowie w ramach festiwalu Teatru IMKA Teatr Polska, 11 grudnia 2024.

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.