Podczas uroczystości wręczenia pierwszego w historii Lauru im. Marty Fik – laudację na cześć Laureatki, prof. Bożeny Frankowskiej wygłosił jeden z jej uczniów, Konrad Szczebiot. Tekst laudacji publikuje „Yorick” (nr 115):
Szanowni Państwo,
Zgromadziliśmy się dziś, by oddać hołd Wielkiej Damie polskiego teatru, dziennikarstwa i humanistyki, osobie o niespożytej energii twórczej oraz ogromnym sercu, wreszcie jednej z najwybitniejszych postaci polskiej krytyki i historii teatru – Pani Profesor Bożenie Frankowskiej. Jej życiorys i dorobek stanowią nieocenione dziedzictwo, które w wielu dyscyplinach i epokach naszej historii wzbogacało polską kulturę i teatr zarówno na poziomie akademickim, jak i praktycznym.
Już w dzieciństwie i młodości, spędzonych w Warszawie, los predestynował Ją do artystycznej drogi. W szkole podstawowej przy ulicy Drewnianej oraz w gimnazjum Marii Curie-Skłodowskiej zetknęła się z nauczycielami, którzy rozbudzili w Niej miłość do teatru (rzecz w dzisiejszych czasach niezmiernie rzadka, a wtedy dość powszechna, dlatego warta zaakcentowania). Były to miejsca, gdzie teatr żył i pulsował – organizowano tam przedstawienia, dyskutowano o sztuce, oglądano najważniejsze premiery. Duch tego dziedzictwa miał w Niej pozostać na zawsze.
Jej edukacja kontynuowana była na seminariach u najwybitniejszych, tak wówczas, jak i dzisiaj, badaczy materii i myśli teatralnej: Jana Kotta na Uniwersytecie Warszawskim oraz Zbigniewa Raszewskiego. Obydwu Wielkich nie trzeba bliżej w tym gronie przedstawiać. Te dwa różne, a zarazem komplementarne spojrzenia na teatr i dramat(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... More współczesny i dawny ukształtowały Jej unikalny warsztat krytyczny i badawczy. Szczególną rolę odegrały kameralne seminaria u prof. Raszewskiego, które odbywały się w jego domu, gdzie młoda Bożena Frankowska mogła pogłębić rozumienie teatru we wszystkich jego aspektach i odmianach.
Debiutowała w 1957 roku artykułami o Stanisławie Wyspiańskim – autorze, który Ją zafascynował „totalnością” spojrzenia i uczestnictwa w teatrze. Już wtedy zwróciła szczególną uwagę na teatralny wymiar jego twórczości, często pomijany przez ówczesnych badaczy skupionych na podejściu wywiedzionym z literaturoznawstwa i historii sztuki. Wyspiański stał się nie tylko bohaterem Jej pierwszych publikacji, ale również jednym z centralnych i regularnie powracających tematów późniejszej pracy badawczej; w pewnym momencie obdarzyła częścią tej głębokiej naukowej miłości również Stefana Żeromskiego – to fakt podkreślający jeden z najważniejszych rysów charakteru naszej Laureatki: niesłychanie szerokie spojrzenie pozwalające łączyć zainteresowanie i zrozumienie niezwykle odległych od siebie postaci i zjawisk.
Jej dorobek publicystyczny jest przeogromny i obejmuje współpracę z najważniejszymi czasopismami kilku dekad, takimi jak „Teatr”, „Pamiętnik Teatralny”, „Współczesność” czy „Tygodnik Kulturalny”. Recenzowała, przeprowadzała wywiady, pisała artykuły monograficzne i rekapitulujące zawsze z perspektywą obiektywizującego dystansu. W swoich tekstach zbliżała się także do refleksji historyczno- i teoretycznoteatralnej – pisała o najważniejszych reformach teatralnych w Polsce i na świecie, wnikliwie analizując zmiany w języku teatru, oraz kreśliła dla krajowych i zagranicznych odbiorców (w tym dla prestiżowej i monumentalnej Encyklopedii PWN) sylwetki najważniejszych twórców tamtych czasów, m.in. Adama Hanuszkiewicza, Jerzego Jarockiego czy Krystyny Skuszanki. Ten ostatni nurt Jej publicystycznej twórczości zyskał szczególne zainteresowanie poza granicami naszego kraju, co miało swój wkład w ukształtowaniu wyjątkowo silnej pozycji ówczesnego polskiego teatru na świecie.
Przez całe życie nie stroniła od wyzwań. Jako krytyk dokumentowała życie teatralne całej Polski, od „flagowych” scen Warszawy i Krakowa po mniej znane teatry prowincjonalne. Wymagało to ogromnie wiele wysiłku i licznych podróży, lecz pozwalało dostrzec pełniejszy obraz życia teatralnego naszego kraju, co zawsze było dla Niej szalenie ważne. To nieczęste wówczas, a niesłychanie szerokie spojrzenie wzbogacone ogromną wiedzą historyczną przyniosło wymierny efekt w postaci, między innymi, serii sylwetek najważniejszych polskich teatrów, w tym Teatru Narodowego i Starego Teatru w Krakowie.
Nie można zapomnieć o Jej wkładzie w rozwój marginalizowanego wówczas polskiego teatru lalek. Gdy z powodów politycznych musiała swego czasu zmienić miejsce pracy, przyjęła propozycję z Wydziału Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku. Stała się tam nie tylko wysoko cenioną wykładowczynią (jednym z „filarów” nowo powołanej szkoły!), ale również mentorką, która przez kilkadziesiąt lat inspirowała liczne pokolenia lalkarzy. Jej publikacje i artykuły o teatrze lalek, zarówno w Polsce, jak i za granicą, nadały tej dziedzinie nowy poziom zainteresowania, którym może się cieszyć również dzisiaj.
Jej związki z Międzynarodowym Stowarzyszeniem Krytyków Teatralnych (AICTMiędzynarodowe Stowarzyszenie Krytyków Teatralnych (Associ... More/IATC) oraz Klubem Krytyki Teatralnej oraz kilkudziesięcioletnia, wyjątkowo aktywna praca w tych gremiach zaowocowały zarówno powszechnym uznaniem, jak i aktywnym udziałem w promowaniu polskiej sztuki na arenie krajowej i globalnej. Od wielu lat zasiada również w gronie jurorów Nagrody im. Andrzeja Żurowskiego, kształtując najszlachetniejsze i w pełni profesjonalne oblicze młodej polskiej krytyki teatralnej.
Dziś oddajemy hołd Osobie, której życiorys to autentyczna kronika polskiego teatru, a dorobek – to prawdziwa skarbnica wiedzy bezsprzecznie warta przypomnienia i zgłębiania. Pani Profesor Bożena Frankowska pozostaje wzorem intelektualnej uczciwości, niespożytej energii i nieustającego poszukiwania piękna i najwyższych standardów w teatrze. Jej życie niech nas inspiruje, a Jej dzieła niech pozostaną żywym, bo wciąż obecnym w naszej świadomości i wciąż inspirującym, pomnikiem polskiej krytyki teatralnej oraz teatralnej refleksji.
Dziękujemy, Pani Profesor, za wszystkie lata niestrudzonej pracy, za pasję i za wrażliwość, które uczyniły naszą kulturę bogatszą, oraz za dobro i życzliwość, które sprawiły, że tak wiele osób na dźwięk Pani nazwiska uśmiecha się serdecznie, ale i z podziwem dla Jej niezwykłego intelektu, erudycji i mądrości.
Ad multos annos, Szanowna Pani Profesor!
Niech nam żyje Profesor Bożena Frankowska!
